Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

BÓG ZAWSZE CZEKA NA NASZE NAWRÓCENIE!

Fragmenty rozważania Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonego na placu Św. Piotra w Watykanie, 6 marca br., przed modlitwą „Anioł Pański”.

Fot. L’Osservatore Romano

Drodzy bracia i siostry!
W piętnastym rozdziale Ewangelii św. Łukasza znajdujemy trzy przypowieści o miłosierdziu: o owcy zagubionej, o znalezionej monecie, a także wspaniałą przypowieść o synu marnotrawnym, a raczej miłosiernym ojcu. Wspaniale by dziś było, gdyby każdy z nas wziął do ręki Ewangelię, ten rozdział Ewangelii św. Łukasza i przeczytał te trzy przypowieści. Po- śród drogi wielkopostnej Ewangelia przedstawia nam właśnie tę ostatnią przypowieść, której głównym bohaterem jest ojciec z dwoma synami. Opowiadanie pozwala nam zrozumieć pewne cechy tego ojca: jest to człowiek zawsze gotów wybaczyć; człowiek, który ma nadzieję wbrew wszelkiej nadziei. Uderza przede wszystkim jego tolerancja w obliczu decyzji młodszego syna, by opuścić dom: mógł się przeciwstawić, wiedząc, że wciąż jest niedojrzały, młody chłopak, albo mógł poszukać jakiegoś adwokata, żeby nie przekazać mu spadku, bo przecież ciągle żył. A jednak pozwolił mu odejść, chociaż przewidywał możliwe zagrożenia. Tak też działa Bóg wobec nas: pozwala nam korzystać z naszej wolności, nawet popełniać błąd, ponieważ stwarzając nas, obdarzył nas wielkim darem wolności. Od nas zależy, aby go dobrze wykorzystać. Ten dar wolności, jakim obdarza nas Bóg, zawsze mnie zdumiewa! (…) A przecież ten syn dopuścił się rzeczy poważnych. Ale ojciec powitał go z otwartymi ramionami. To samo podejście ma również ojciec do starszego syna, który zawsze był w domu, a teraz oburzony protestuje, ponieważ nie rozumie i nie podziela całej tej dobroci wobec brata, który pobłądził. Ojciec wychodzi również na spotkanie tego syna i przypomina mu, że zawsze byli razem, wszystko mają wspólne, ale trzeba przyjąć z radością brata, który wreszcie powrócił do domu. A to sprawia, że myślę o jednej rzeczy: kiedy ktoś czuje się grzesznikiem, czuje, że naprawdę niewiele znaczy, albo jak słyszałem ludzi, wielu ludzi mówiących: „Ojcze jest we mnie sam brud!” –
wtedy jest to chwila, aby pójść do Ojca. Natomiast kiedy ktoś czuje się sprawiedliwym – „zawsze dobrze czyniłem” – także i wtedy Ojciec wychodzi, żeby nas szukać, bo ta postawa poczucia się sprawiedliwym jest złą postawą: to pycha. Pochodzi od diabła. Ojciec oczekuje tych, którzy uznają siebie za grzeszników i idzie szukać tych, którzy czują się sprawiedliwymi. Taki jest nasz Ojciec! (…) Postać ojca z przypowieści objawia serce Boga. Jest On miłosiernym Ojcem, który w Jezusie miłuje nas ponad wszelką miarę, zawsze czeka na nasze nawrócenie, za każdym razem, gdy zbłądzimy, czeka na nasz powrót, gdy się od Niego oddalamy, myśląc, że możemy się bez Niego obyć; zawsze jest gotów otworzyć nam swoje ramiona, cokolwiek by się zdarzyło. (…) W sakramencie pojednania możemy zawsze zacząć od nowa: On nas przyjmuje i przywraca nam godność swoich dzieci, i mówi nam: „Idź naprzód! Bądź w pokoju! Powstań, idź naprzód!”. W okresie Wielkiego Postu, który jeszcze nas dzieli od Wielkanocy, jesteśmy wezwani do zintensyfikowania naszej duchowej drogi nawrócenia. Pozwólmy, aby dotarło do nas pełne miłości spojrzenie naszego Ojca i powróćmy do Niego całym sercem, odrzucając wszelkie kompromisy z grzechem. Niech nam towarzyszy Maryja Panna aż do odradzającego uścisku z Bożym Miłosierdziem.

Comments are closed.