TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ WIELKANOCNY 11–16 IV 2016

PONIEDZIAŁEK:

Dz 6,8–15; J 6,22–29

Słowo Boże: Szczepan pełen łaski i mocy, działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. Niektórzy zaś z synagogi zwanej synagogą Wyzwoleńców oraz Cyrenejczyków i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, przystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał. Nie wiemy, jakie wykształcenie miał Szczepan, w jakim stopniu naturalne zdolności pozwoliły mu zachować odwagę w tej trudnej sytuacji, gdy jako oskarżony stanął przed sądem i tłumem pełnym nieprzyjaznych emocji. Ważne jest jedno: był pełen łaski i mocy. I to nie dopiero wtedy, gdy musiał zmierzyć się z oskarżeniem. Był pełen łaski i mocy, bo odnalazł Jezusa, za Nim poszedł, w Jego imię dokonywał cudów i czynił wielkie znaki. Z pewnością naturalne zdolności mogą być pomocą, ale też mogą być przeszkodą, gdy człowiek nazbyt ufa sobie. Szczepan jednoznacznie postawił na Pana – i wygrał.

WTOREK

Dz 7,51–59; 8,1; J 6,30–35

Słowo Boże: „Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy. Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego…”. Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. To nic nowego ani zaskakującego: zatkali sobie uszy, by nie słyszeć. Oto odruch obronny ludzi, którzy nie chcą przyjąć niewygodnych prawd. Gdy trudno już udawać, że się nie słyszy, można zakrzyczeć. Nie dopuścić do głosu. Nie pozwolić na publikację. Zlekceważyć. Pozbawić możliwości przemawiania. Takiej reakcji tłumu doświadczył Szczepan. Takiej reakcji otoczenia doświadcza wielu tych, którzy na serio traktują słowa Pana i chcą o tym publicznie mówić. I domagają się, by słowo inspirowane Ewangelią miało prawo obecności we współczesnej dyskusji o świecie. Bo w tym słowie jest zawarta potrzebna nam mądrość.

ŚRODA

Dz 8,1b–8; J 6,35–40

Słowo Boże: Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z donośnym krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Prześladowanie, które wybuchło po śmierci Szczepana, było trudnym doświadczeniem dla młodego Kościoła. Ale też dzięki łasce Boga stało się zarzewiem wielkiego dobra. Rozproszeni po Judei i Samarii Apostołowie zaczęli zwracać się do nowych ludzi i tak słowo Ewangelii docierało coraz dalej. Wielokrotnie powtarza się ten schemat ewangelizacyjny: głoszone jest słowo Boże, temu towarzyszą znaki (uwolnienia opętanych, uzdrowienia), wskutek czego wielu wchodzi na drogę wiary i przyjmuje chrzest. I ten schemat, wypracowany u początku, po upływie dwóch tysięcy lat nie przedawnił się. Wciąż potrzebujemy słowa głoszonego z mocą.

CZWARTEK

Dz 8,26–40; J 6,44–51

Słowo Boże: Filip zapytał: „ Czy rozumiesz, co czytasz?”. A tamten odpowiedział: „Jakżeż mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni?”. I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim. A czytał ten urywek Pisma: „Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą, tak On nie otwiera ust swoich…”. Etiopski urzędnik musiał być człowiekiem o szerokich horyzontach myślowych. Wszak czytał dzieło z zupełnie obcej mu kultury: Księgę Izajasza. I nic dziwnego, że nie potrafił pojąć słów proroka. My, przeciwnie, wyrastamy w kulturze chrześcijańskiej, mamy za sobą lata katechizacji, ale czy to znaczy, że łatwiej nam zrozumieć ten tekst? Bynajmniej. Często nas to nie interesuje. Za to z uwagą dowiadujemy się o najnowszych wydarzeniach, pragniemy poznać opinie innych. A i tak niewiele rozumiemy. Bo klucz do ludzkiego serca ukryty jest w słowie Boga. Jeśli nie uczynimy słowa Bożego przewodnikiem, nie zrozumiemy siebie ani innych

PIĄTEK

Dz 9,1–20; J 6,52–59

Słowo Boże: Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na niego ręce i powiedział: „Szawle, bracie, Pan Jezus, Ten, co ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym”. Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. Po spotkaniu z Jezusem na drodze do Damaszku Paweł pozostał ślepy. Dopiero modlitwa Ananiasza przywróciła mu wzrok. Bóg mógł bez pomocy kogokolwiek uczynić ten cud, a jednak wolał posłać Ananiasza, by uzdrowił i poprowadził Pawła Bożymi drogami. Dziś Kościół, często krytykowany i niedoceniany, pozostaje wybranym narzędziem w ręku Boga. I trudno z Bogiem dyskutować, czy mogło być inne, lepsze, skuteczniejsze rozwiązanie. Jezus ustanowił Kościół jako narzędzie zbawienia, a w Kościele poszczególne osoby powołuje, by uzdrawiać chorych i prowadzić oślepionych. I to jest wielka łaska. Nie można jej nie docenić.

SOBOTA

Dz 9,31–42; J 6,55.60–69

Słowo Boże: Kiedy Piotr odwiedzał wszystkich, przyszedł też do świętych, którzy mieszkali w Liddzie… Eneasz, który był sparaliżowany, od ośmiu lat leżał w łóżku. „Eneaszu – powiedział do niego Piotr – Jezus Chrystus cię uzdrawia, wstań i zaściel swoje łóżko!”. I natychmiast wstał. Widzieli go wszyscy mieszkańcy Liddy i Saronu i nawrócili się do Pana. Ewangelizacja prowadzona przez Piotra nie różni się od podobnych działań innych Apostołów: Piotr głosi Ewangelię, towarzyszą temu znaki – tym razem jest to uzdrowienie. Znaki, które towarzyszyły nauczaniu apostolskiemu, były mocnym argumentem ku nawróceniu. Wydaje się, że dziś również potrzebujemy znaków potwierdzających moc słowa. Ale nie ograniczajmy tych znaków do spektakularnych uzdrowień. W równym stopniu są nimi te wszystkie działania, które przynoszą pokój, życzliwość, bezinteresowność i usłużność. W wielu sytuacjach są lekarstwem na bolesne problemy. I dobrze służą głoszeniu Ewangelii.

Comments are closed.