TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 25–30 IV 2016

PONIEDZIAŁEK:

1 P 5,5b–14; Mk 16,15–20

ŚWIĘTO ŚW. MARKA, EWANGELISTY

Słowo Boże: Wszyscy wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę. Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, pokornym zaś daje łaskę. Upokorzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie wasze troski przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Pokora jest sposobem budowania głębokich więzi między ludźmi. Sprawia, że współpraca staje się szczególnie owocna i trwała. Gdy zaczyna brakować pokory, kończy się współdziałanie, a pojawia ambicja, zaś w ślad za nią podziały, wreszcie oskarżenia i posądzenia. Dlaczego Bóg sprzeciwia się pysznym, a udziela swej łaski pokornym? Bo serca pysznych stają się niezdolne do przyjęcia łaski. Przestają prosić Boga o pomoc i giną zmiażdżeni ciężarem trosk. Tymczasem, rozwiązanie jest proste: swe troski trzeba „zrzucić” na Pana, bo On tego chce. W tym wyraża się bycie Zbawicielem. Lecz co proste, bywa zarazem bardzo trudne.

WTOREK

Dz 14,19–28; J 14,27–31a

Słowo Boże: Do Listry nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe. W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów. Głoszenie Ewangelii dokonywało się pośród trudu i w zmaganiu z poważnymi przeciwnościami, a bywało, że pojawiało się śmiertelne niebezpieczeństwo. Paweł, który kiedyś sam męczył uczniów Jezusa, teraz doznaje wielkiego cierpienia ze strony wrogów nazaretańskiego Mistrza. Ale był gotów płacić tę cenę, tak bardzo wysoką, by tylko Ewangelia nadal była głoszona. Czy to nie była cena zbyt wygórowana? Dla Pawła nie. A dla nas? To pytanie pozostanie pewnie bez szybkiej odpowiedzi. A może jednak warto je usłyszeć i w głębi serca poszukać odpowiedzi, rozważając nie nadzwyczajne sytuacje, ale te, z których utkana jest codzienność.

ŚRODA

Dz 15,1–6; J 15,1–8

Słowo Boże: W Antiochii niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: „Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni”. Kiedy doszło do niemałych sporów i roztrząsań między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba udadzą się w sprawie tego sporu do Jeruzalem. Pokusa rygoryzmu, stawiania nadmiernych, niestety także fałszywych, bo niepotrzebnych wymagań wielokrotnie chwytała w swoje sidła ludzi Kościoła. Wymaganie, by także nawróceni z pogan zachowywali przepisy prawa żydowskiego, było konkretnym wyrazem tejże pokusy. Rygoryzm jest niebezpieczny, bo za pozorną gorliwością kryje się przekonanie, że człowiek zbawia się sam przez dobre czyny. Rygoryzm jest jednym z objawów pychy, bo człowiek stawia siebie w centrum – własna doskonałość daje satysfakcję, a wtedy nie potrzeba już nic więcej. A tymczasem jesteśmy zbawieni mocą łaski, nie przez osobiste zasługi.

CZWARTEK

Dz 15,7–21; J 15,9–11

Słowo Boże: Bóg nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi (poganami), oczyszczając ich serca przez wiarę. Dlaczego więc teraz Boga wystawiacie na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać. Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak samo jak oni. Dlaczego pojawiło się oskarżenie wobec Prawa, że jest jarzmem, którego nie sposób udźwignąć? Czyżby Bóg, dając przykazania na Górze Synaj, wyprowadził człowieka na jakiś boczny tor, uliczkę bez wyjścia? Nie. To był tylko ludzki błąd: Izrael odczytał wyraźnie wymagania, jakie postawił Bóg, ale zapomniał o obietnicy łaski. Skupił się na poprawności swych czynów, ale zapomniał o żywym Bogu. Tak dzieje się i dziś, gdy wciąż myślimy o wymaganiach nam postawionych, a zapominamy o łasce Boga. Gdy pamiętamy o obrzędach, ale nie zauważamy, na kogo one wskazują. Gdy celebrujemy zwyczaje, a nie budujemy więzi z Panem.

PIĄTEK

1 J 1,5–2,2; Mt 11,25–30

Święto św. Katarzyny Sieneńskiej

Słowo Boże: Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeżeli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki. Św. Jan Apostoł wyraźnie zmierza ku temu, by obudzić w naszych sercach poczucie grzechu. Wręcz – może wydawać się – wymusza na nas uznanie się za grzeszników. Być może jesteśmy grzeszni, ale czy trzeba aż tak mocno to wmawiać każdemu, kto idzie za Jezusem? Na dodatek za chwilę mówi, że pisze to, byśmy nie grzeszyli. Ten paradoks ma jasny cel: trzeba mieć świadomość własnej kondycji (czyli własnej słabości), ale trzeba też mieć odwagę, by przyjąć łaskę, bo to jest jedyna moc zdolna przerwać zaklęty krąg zła.

SOBOTA

Dz 16,1–10; J 15,18–21

Słowo Boże: Przeszli więc Myzję i zeszli do Troady. W nocy miał Paweł widzenie: jakiś Macedończyk stanął przed nim i błagał go słowami: „Przepraw się do Macedonii pomóż nam!”. Zaraz po tym widzeniu staraliśmy się wyruszyć do Macedonii w przekonaniu, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im Ewangelię. Trudno tu o racjonalne wytłumaczenie: dlaczego Duch nie pozwolił Apostołom udać się do Bitynii, a poprowadził akurat do Macedonii? Być może odpowiedź kryje się w ludzkim sercu. Ludzie błądzący bowiem mogą zachowywać jakąś wewnętrzną uczciwość i wówczas mogą żywić nadzieję, że Bóg ich znajdzie (jak św. Pawła). Mogą niestety ukrywać w swym sercu przewrotność, a ten sposób życia radykalnie zamyka na łaskę Boga. Serce przewrotne jest odporne na znaki od Pana. Natomiast serce prawe, choćby się pogubiło, wróci na drogi prawe.

Comments are closed.