TYDZIEŃ LITURGICZNY

SIÓDMY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 9 – 14 V 2016

PONIEDZIAŁEK:

Dz 20,17–18a.28–32.36;
Rz 8,31b–39; J 10,11–16

UROCZYSTOŚĆ ŚW. STANISŁAWA

Słowo Boże: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, nabytym własną Jego krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także pośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki… Każdy ochrzczony ponosi odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła, lecz odpowiedzialności poszczególnych osób są różne, bo różne są zadania. W Kościele Bóg powołuje osoby, które podejmują posługę czuwania, które bardziej niż inni niosą odpowiedzialność za wiarę pozostałych. W tym celu Duch Święty ustanowił biskupów. To słudzy jedności, wyczuleni na potrzeby i bolączki wspólnoty, służący przede wszystkim charyzmatem nieskażonej wiary. Tym bardziej jest ważne, gdy mnożą się błędy. Skuteczność posługi biskupa rodzi się z wielkiej modlitwy wspólnoty. I tu nie może zabraknąć mojej modlitwy.

WTOREK

Dz 20,17–27; J 17,1–11a

Słowo Boże: Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania (…). Wiem teraz, że wy wszyscy, wśród których po drodze głosiłem królestwo, już mnie nie ujrzycie. Dlatego oświadczam wam dzisiaj: Nie jestem winien niczyjej krwi, bo nie uchylałem się tchórzliwie od głoszenia wam całej woli Bożej. Przychodzi taka chwila, gdy trzeba dokonać podsumowania swego życia. Paweł miał świadomość, że opuszcza Jerozolimę już na zawsze. Podczas ostatniego spotkania z braćmi ujawnił sekret swej pracy ewangelizacyjnej: wszędzie z odwagą głosił całą prawdę Bożą. Nie kierował się nigdy chwilową korzyścią czy pragnieniem sukcesu. Jeśli napotykał na opór swych rodaków, nic nie zmieniał doraźnie. Wsłuchiwał się w głos Ducha Świętego. Dzięki temu mógł powiedzieć, że nie jest winien niczyjej krwi. Wszak głoszenie niepełnej prawdy, przemilczanie może zaważyć na zbawieniu człowieka – odpowiedzialność to wielka.

ŚRODA

Dz 20,28–38; J 17,11b–19

Słowo Boże: Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata w dzień i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski (…). Nie pożądałem srebra ani złota, ani szaty niczyjej. Sami wiecie, że te ręce zarabiały na potrzeby moje i moich towarzyszy. Paweł nauczając mógł stawiać wymagania, bo potrafił uzyskać wyjątkowy autorytet. A osiągnął go między innym poprzez widoczną dla wszystkich bezinteresowność, która stała się szczególnie ważnym argumentem w jego pracy. Sam pracował nad swym utrzymaniem, by nie ściągnąć na siebie zarzutów o czerpanie korzyści z głoszenia Ewangelii. Darmo otrzymał dar wiary, darmo przekazuje go innym. Również dziś bezinteresowność jest ważnym kryterium wiarygodności apostoła. Nikt nie może swej posługi wokół Ewangelii wykorzystywać dla własnej korzyści, bo tym sposobem sprzeniewierza się Bogu, dawcy charyzmatów.

CZWARTEK

Dz 22,30;23,6–11; J 17,20–26

Słowo Boże: Kiedy doszło do wielkiego wzburzenia, trybun, obawiając się, żeby nie rozszarpali Pawła, rozkazał żołnierzom zejść, zabrać go spośród nich i zaprowadzić do twierdzy. Następnej nocy ukazał mu się Pan. „Odwagi – powiedział – trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie zaświadczył o Mnie tak, jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jeruzalem”. Paweł miał już swoje lata, wiele bolesnych doświadczeń. Nic dziwnego, że czuje się umęczony ponad miarę. I oto po raz kolejny słyszy wezwanie: trzeba, byś świadczył o Mnie w Rzymie… A miał prawo – mówiąc językiem naszego czasu – myśleć o spokojnej emeryturze. Tymczasem w służbie Ewangelii nie ma emerytury. Owszem, można zrezygnować z tej czy innej aktywności, można nie pracować zawodowo, można opuścić stanowisko, można mocno ograniczyć prace domowe, ale nigdy nie skończy się czas świadectwa. Bo Duch Święty nadal potrzebuje naszego serca i umysłu, by innych umacniać na drodze wiary.

PIĄTEK

Dz 25,13–21; J 21,15–19

Słowo Boże: Oskarżyciele nie wnieśli przeciwko niemu żadnej skargi o przestępstwa, które podejrzewałem. Mieli z nim tylko spory o ich wierzenia i o jakiegoś zmarłego Jezusa, o którym Paweł twierdzi, że żyje. Nie znając się na tych rzeczach, zapytałem, czy nie zechciałby udać się do Jerozolimy i tam odpowiadać przed sądem… Rzymianin Festus przesłuchiwał oskarżonego przez Żydów Pawła. Z całego oskarżenia zrozumiał tylko, że są spory o jakiegoś Jezusa: żyje czy umarł… ponoć znów żyje, choć mówią, że Go skazano na śmierć i wyrok wykonano… Z jednej strony rozpalone umysły faryzeuszów, z drugiej obojętny rzymski urzędnik. I nie warto pytać, co gorsze: wrogość czy obojętność. Wrogość radykalnie oddziela człowieka od Jezusa. Ale też obojętność jest sposobem zamknięcia serca i umysłu, przez które trudno przebić się z prawdą Ewangelii. Niebezpieczne są uprzedzenia, tragiczna w skutkach może być obojętność. Strzeżmy się jednego i drugiego.

SOBOTA

Dz 1,15–17.20-26; J 15,9–17

ŚWIĘTO ŚW. MACIEJA

Słowo Boże: Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja. I tak się pomodlili: „Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś, by zajął miejsce w tym posługiwaniu i w apostolstwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść swoją drogą”. Trzeba wybrać brakującego Apostoła: winien to być człowiek, który przebywał z Jezusem od początku (dzisiaj znaczy to od chrztu) i może świadczyć o zmartwychwstaniu. Przebywać z Jezusem, to znaczy znać Jego naukę, cuda, konkretne zdarzenia – to można poznać przez lekturę Ewangelii. Ale jeszcze trzeba być świadkiem zmartwychwstania – to jest pytanie o wiarę, jej głębię i żywotność. W sumie chodzi o osobistą relację z Jezusem. O autentyczną więź z osobą Zbawiciela. Takie osobiste doświadczenie więzi jest łaską, która jest jak błysk światła pozostawiający refleks już na zawsze. Błysk przeminął, lecz pozostała pewność serca.

Comments are closed.