TYDZIEŃ LITURGICZNY

JEDENASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 13–18 VI 2016

PONIEDZIAŁEK:

1 Krl 21,1b–16; Mt 5,38–42

Słowo Boże: Potem przyszło dwóch ludzi nikczemnych, którzy zasiadłszy przed nim, zaświadczyli przeciw niemu, mówiąc: „Nabot zbluźnił Bogu i królowi”. Dlatego wyprowadzili go za miasto i ukamienowali go, wskutek czego zmarł. Sami zaś posłali do Izebel, aby powiedzieć: „Nabot został ukamienowany i zmarł”. Bezwzględna Izebel, pozbawiona skrupułów, doprowadza do śmierci Nabota, właściciela winnicy, której zapragnął jej mąż, król Achab. Po fałszywym oskarżeniu przez podstawionych świadków, Nabot zostaje wyprowadzony poza miasto. Odrzucony przez wszystkich, umiera ukamienowany. Jego śmierć kryje w sobie podobieństwo do śmierci Jezusa: Pan też jest oskarżany przez fałszywych świadków, również jest skazany, również wyprowadzony poza miasto, odrzucony i pozbawiony życia. Śmierć człowieka sprawiedliwego, który doświadcza niesprawiedliwości ze strony braci, jest odwzorowaniem losu Zbawiciela. W sprawiedliwym znów umiera Pan.

WTOREK

1 Krl 21,17–29; Mt 5,43–48

Słowo Boże: Naprawdę nie było nikogo, kto by tak, jak Achab, zaprzedał się, aby czynić to, co złe w oczach Pana. Albowiem do tego skłoniła go jego żona, Izebel. Bardzo haniebnie postępował służąc bożkom (…). Kiedy Achab usłyszał te słowa, rozdarł szaty i włożył wór na ciało oraz pościł. Kładł się też spać w worze i chodził powoli. Na drogę nieprawości król wszedł pod wpływem nieprawej małżonki Izebel. Gdy jednak usłyszał słowa proroka, który surowo napomniał go, zapowiadając nieodwołalność zbliżającej się kary, poszedł za głosem sumienia, które jako słuszne rozwiązanie wskazało mu drogę pokuty. Prorok widząc pokutującego króla przyszedł do niego ze słowem Bożego przebaczenia. Po raz kolejny potwierdza się prawda, że Bóg pragnie nawrócenia każdego człowieka, że zależy mu na dobru każdego z nas i nieustannie zaprasza na drogę nawrócenia. Oby także nasze sumienie zachowało wystarczającą wrażliwość, by zawsze odnaleźć drogę pokuty.

ŚRODA

2 Krl 2,1.6–14; Mt 6,1–6.16–18

Słowo Boże: Podczas gdy Eliasz i Elizeusz szli i rozmawiali, oto zjawił się wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios. Elizeusz zaś patrzał i wołał: „Ojcze mój! Ojcze mój! Rydwanie Izraela i jego jeźdźcze”. I już go więcej nie ujrzał. Eliasz kończy proroczą działalność. Pozostaje jego uczeń Elizeusz. Na znak żałoby rozdziera swój płaszcz na dwoje. Ważne jest jednak, że otrzymuje płaszcz Eliasza, który spada z góry po wniebowstąpieniu proroka – od tej chwili staje się spadkobiercą proroczej misji swego mistrza. Stopniowo przejmuje zadania tego, który odszedł do Boga. Bo osoby odchodzą, zadanie pozostaje. W jakiś sposób każdy chrześcijanin jest spadkobiercą swego nauczyciela
wiary i nosi w sobie zobowiązanie kontynuowania tej misji, dzięki której sam otrzymał dar wiary. Łaska wiary przychodzi do nas zwykle przez posługę konkretnych osób. Trzeba tę posługę wziąć na siebie.

CZWARTEK

Syr 48,1–14; Mt 6,7–15

Słowo Boże: Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? Ty ze śmierci wskrzesiłeś zmarłego i słowem Najwyższego wyprowadziłeś go z otchłani (…). Ty, na Synaju usłyszałeś naganę i na Horebie wyroki pomsty. Ty namaściłeś królów (…). Szczęśliwi, którzy cię widzieli. Szczęśliwi, którzy widzieli Eliasza. W Eliaszu bowiem Bóg wielokrotnie okazał swą moc, wyrażał troskę o lud i jego zbawienie. Prowadził swych wybranych. Ten wielki prorok niezłomnie przypominał o Bogu, nie bacząc, że naraża się panującym. Takich proroków potrzebujemy również dziś, a Bóg w swojej dobroci nam ich posyła. Być może nawet nie wiemy, jak bardzo jesteśmy wyróżnieni tym, iż słowa proroków rozbrzmiewają w Kościele czystym głosem. I jak bardzo winniśmy być wdzięczni za ten głos, zarazem troszcząc się, by głos ten nie pozostał przez nas niezauważony. Szczęśliwi, którzy przyjmują proroczy głos Kościoła.

PIĄTEK

2 Krl 11,1–4.9–18.20a; Mt 6,19–23

Słowo Boże: Jojada zawarł przymierze między Panem a królem i ludem, by byli ludem Pana, oraz między królem a ludem. Po czym cała ludność wyruszyła do świątyni Baala i zburzyła ją. Ołtarze jej i posągi potłuczono całkowicie, a Mattana, kapłana Baala, zabito przed ołtarzami. I postawił kapłan Jojada straż przed świątynią Pańską. Przymierze zawarte z Bogiem przez jedno pokolenie, łamane jest przez następne. Tak wielokrotnie było w historii narodu wybranego. Trzeba było poważnego wysiłku, by za każdym razem po błędach niewiary czy też bałwochwalstwa odbudować żywy związek ze Stwórcą. I trzeba było odwagi, by odnowione przymierze wprowadzić w czyn. Taką odwagą wykazał się kapłan Jojada. Jego walka jest walką o Boga, o wiarę narodu, o zbawienie. Jest sens wielokrotnie ponawiać duchowe wybory, powracać do decyzji wcześniej podjętych, przypominać sobie o tym, co konstytuuje nasze życie. Wszystko po to, by korygować każde zejście na manowce.

SOBOTA

2 Krn 24,17–25; Mt 6,24–34

Słowo Boże: Po śmierci Jojady przybyli naczelnicy judzcy i oddali pokłon królowi. Król ich wtedy usłuchał. Opuścili więc świątynię Pana, Boga swego, i zaczęli czcić aszery oraz posągi. Wskutek ich winy zapłonął gniew Boży nad Judą i nad Jerozolimą. Posłał więc Pan do nich proroków, aby ich nawrócili do Pana, oni jednak ich nie słuchali. Ledwie prorok odszedł do wieczności, pojawiło się odstępstwo. Brakło charyzmatycznego sługi Pana i naród wszedł na drogę bałwochwalstwa. I znów kolejni prorocy, posłani przez Boga, wzywają do opamiętania. Odstępstwo jest tak wielkie, iż napominający prorok ginie śmiercią męczeńską. Dziwny jest Bóg, który nie wymazuje z powierzchni ziemi wiarołomnych, ale znosi ich słowa i czyny. Naraża na śmierć swe sługi. Wciąż liczy na nawrócenie. Bóg jest dziwny, bo kocha miłością bez granic. Dziwny, bo cierpliwie czeka na nawrócenie serca, nawet – gdy koszty tego oczekiwania są ogromne. Tak potrafi czekać na nas. Tak też my czekajmy na innych.

Comments are closed.