Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

POKORA NIEZBĘDNYM WARUNKIEM MODLITWY

Fragmenty katechezy Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonej podczas audiencji ogólnej na placu św. Piotra w Watykanie, 1 czerwca br.

Drodzy bracia i siostry!
W minioną środę słuchaliśmy przypowieści o sędzim i wdowie, o tym, że trzeba modlić się wytrwale. Dzisiaj Jezus, za pomocą innej przypowieści, chce nas nauczyć, jaka postawa jest właściwa, aby modlić się i przyzywać miłosierdzia Ojca. (…) Obydwaj jej bohaterowie udali się do świątyni, aby się modlić, ale działali w bardzo odmienny sposób, zyskując przeciwne rezultaty. Faryzeusz modlił się „stojąc” i używał wielu słów. (…) Chociaż znajduje się w świątyni, nie czuje potrzeby, aby paść na kolana przed majestatem Boga. (…) Tak więc ów faryzeusz, który uważa siebie za sprawiedliwego, pomija najważniejsze przykazanie: miłości Boga i bliźniego. Nie wystarcza zatem zadawać sobie pytania, jak wiele się modlimy, ale musimy także zapytać samych siebie, jak się modlimy, a raczej, jakie jest

Do Polaków Ojciec Święty powiedział:
Serdecznie pozdrawiam polskich pielgrzymów. Dziś w sposób szczególny
jednoczę się z młodymi, którzy jak co roku gromadzą się na Lednicy. Drodzy
Przyjaciele, chcecie razem głośno wypowiedzieć, wyśpiewać i wytańczyć wasze
„Amen”. Jest to wasze potwierdzenie osobistego oddania Chrystusowi,
którego wasi przodkowie przyjęli wraz z Chrztem 1050 lat temu. Na wzór
Maryi, której całe życie było przeniknięte chwałą Bożą, w Duchu Świętym
codziennie powtarzajcie wasze „amen – niech tak się stanie”. Wspomnienie
ojca Jana, inicjatora waszych spotkań, który stanął już przez Panem, niech was
inspiruje na drogach wiary. Z serca błogosławię wam i waszym pasterzom.

nasze serce: ważne jest, aby je zbadać, aby ocenić myśli, uczucia i wykorzenić arogancję i obłudę. (…) Trzeba nauczyć się odnajdywania drogi do naszego serca, docenić wartość życia wewnętrznego i milczenia, bo tam Bóg nas spotyka i do nas mówi. (…) Natomiast celnik staje w świątyni z sercem pokornym i skruszonym: „stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi”. Jego modlitwa jest bardzo krótka, nie tak długa jak celnika: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”. (…) Przypowieść naucza, że jesteśmy sprawiedliwymi lub grzesznikami nie z powodu naszej przynależności społecznej, ale ze względu na sposób, w jaki odnosimy się do Boga i braci. Akty pokuty i kilka prostych słów celnika świadczą o tym, że zdaje on sobie sprawę, jak nędzna jest jego sytuacja. Istotną rolę odgrywa jego modlitwa. Działa jako człowiek pokorny, pewny jedynie tego, że jest grzesznikiem, potrzebującym zmiłowania. O ile faryzeusz o nic nie poprosił, bo miał już wszystko, to celnik może jedynie żebrać o Boże miłosierdzie. To piękne – żebrać o Boże miłosierdzie! (…) Jezus kończy przypowieść zdaniem: Powiadam wam: „Ten [to znaczy celnik] odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. (…) Zatem w życiu, ten kto uważa się za sprawiedliwego i osądza innych, pogardzając nimi, jest [człowiekiem] zepsutym i obłudnikiem. Pycha zagraża wszelkiemu dobremu działaniu, ogałaca modlitwę, oddala od Boga i od innych. Jeśli Bóg ma upodobanie w pokorze, to nie po to, aby nas poniżyć: pokora jest raczej niezbędnym warunkiem, aby być przez Niego wyniesionym i doświadczyć w ten sposób miłosierdzia, które przychodzi, aby wypełnić nasze pustki. Jeśli modlitwa człowieka pysznego nie dociera do serca Boga, to pokora biedaka otwiera je na oścież. (…).

Comments are closed.