TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 27 VI – 2 VII 2016

PONIEDZIAŁEK:

Am 3,1–8; 4,11–12; Mt 8,23–27

Słowo Boże: Nie odwrócę tego wyroku, gdyż za srebro sprzedają sprawiedliwego, a ubogiego za parę sandałów; w proch ziemi wdeptują głowy biedaków, i ubogich kierują na bezdroża; ojciec i syn chodzą do tej samej dziewczyny, aby znieważać święte imię moje. Na płaszczach zastawnych wylegują się przy każdym ołtarzu… Gdy sumienie konkretnego człowieka przestaje reagować na zło, potrzebny jest mocny głos proroka, który grzech nazwie grzechem. Bo natura ludzka niezmiennie od wieków błądzi tymi samymi drogami niesprawiedliwości, wyzysku ubogich, lekceważenia biednych, uległości wobec zmysłowych pożądań. Ulega zaślepieniu, które rodzi się z pychy i chciwości. Ostatecznie zapomina o Bogu i lekceważy Jego nakazy. Ulega złudzeniu, że aktualna, doczesna pomyślność jest pełnią szczęścia. W takiej sytuacji prorok przychodzi z twardym słowem upomnienia, by znów obudzić wrażliwość uśpionego sumienia.

WTOREK

Am 2,6–10.13–16; Mt 8,18–22

Słowo Boże: Słuchajcie tego słowa, które mówi Pan do was, synowie Izraela, do całego pokolenia, które Ja wyprowadziłem z ziemi egipskiej: Jedynie was znałem ze wszystkich narodów na ziemi, dlatego was nawiedzę karą za wszystkie wasze winy. Czyż wędruje dwu razem, jeśli się wzajem nie znają? Prorok przemawiający w imieniu Pana zapowiada nieuchronność kar, które spadają na naród izraelski. Lecz wcześniej przypomina, że Izrael jest narodem wybranym i takim pozostaje. Izrael został wyprowadzony z niewoli, bo znalazł w oczach Bożych miłosierdzie. A jeśli teraz mają przyjść trudne doświadczenia, to tylko dlatego, by przyszło opamiętanie. Prorok uczy, że wszelkie zjawiska w przyrodzie mają swoją przyczynowość i rodzą konkretne skutki. Również wydarzenia w życiu narodu, także człowieka, mają swoją przyczynowość i wywołują skutki. W porządku duchowym nieprawość zawsze skutkuje cierpieniem.

ŚRODA

Dz 12,1–11; 2 Tm 4,6–9.17–18; Mt 16,13–19

UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA

Słowo Boże: Krew moja ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Apostoł przeczuwa zbliżający się kres życia. I wtedy przychodzi chwila refleksji – pisząc do swego ucznia, w kilku zdaniach podsumowuje swoje bogate życie Apostoła, nauczyciela, głosiciela Ewangelii. Już nie wspomina licznych zarówno bolesnych, jak i radosnych zdarzeń swego długiego życia. Liczy się tylko wierność. Jeśli szedł drogą wiary, to na końcu jest pytanie o wierność w wierze. Jeśli szedł drogą miłości, to jest pytanie o wierność w miłości. Apostoł ma odwagę w prostych słowach posumować cały swój trud: „w dobrych zawodach wystąpiłem, wiarę ustrzegłem”…

CZWARTEK

Am 7,10–17; Mt 9,1–8

Słowo Boże: „Spiskuje przeciwko tobieAmos pośród domu Izraela. Nie może ziemia znieść wszystkich słów jego (…)”. I rzekł Amazjasz, kapłan z Betel, do Amosa: „Widzący, idź, uciekaj sobie do ziemi Judy. I tam jedz chleb, i tam prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą”. Amazjasz, kapłan z Betel, ośrodka religijnego konkurującego ze świątynią w Jerozolimie, sięgnął po najprostsze rozwiązanie: wygnał niewygodnego proroka. Być może sądził, że jeśli nie będzie proroka, nie usłyszy słów Boga, to rozwiąże problem swej niewierności. Proroka można wygnać, to się udaje, ale czy można zdusić głos proroka? Nie sposób zamknąć mu ust, bo nawet gdy ktoś sięgnie po ostateczne rozwiązanie i go zabije, zza grobu prorok może przemawiać jeszcze głośniej. Wygnać to znaczy usunąć z pola widzenia, wymazać ze świadomości, zlekceważyć. Ale czy tak działające sumienie rozwiązuje

PIĄTEK

Am 8,4–6.9–12; Mt 9,9–13

Słowo Boże: Słuchajcie t ego w y, którzy gnębicie ubogiego i bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: „Kiedyż minie nów księżyca, byśmy mogli sprzedawać? Kiedyż szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz? A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować”. Prowadzenie biznesu, gromadzenie coraz większych bogactw, nawet ze cenę oszukiwania innych, jest chorobą, która obejmuje człowieka tak głęboko, iż nie liczy się brat, nie liczy się Bóg, jedyną pasją staje się bożek, jakim jest praca i pieniądz, znaczenie i dobytek. Czy jest wyjście z tej choroby? Bóg posyła proroka, próbuje ratować zaślepionych ludzi. Mówi twarde słowa. Upomina. Wskazuje nieuchronność wielkich nieszczęść. Bo to są konsekwencje grzechu. To wielka łaska Stwórcy, który pragnie ratować zniewolonego człowieka. Jak bardzo trzeba tę łaskę cenić i uważać, by jej nie zmarnować. Raz i drugi odrzucona, może być bezpowrotnie utracona.

SOBOTA

Am 9,11–15; Mt 9,14–17

Słowo Boże: Oto nadejdą dni, mówi Pan, że będzie postępował żniwiarz tuż za oraczem, a depczący winogrona za siejącym ziarno; z gór moszcz spływać będzie kroplami, a wszystkie pagórki będą nim opływać. Uwolnię z niewoli lud mój izraelski, odbudują miasta zburzone i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i pić będą wino. Gdy narastała nieprawość, prorocy głosili nieuchronność kary (cierpienia). Gdy naród znalazł się w trudnym położeniu bolesnej niewoli, Pan przychodzi z nowym słowem. Bo Stwórca dobrze wie, jak bardzo potrzebna jest nam nadzieja. Nie sposób podjąć jakiekolwiek zadania, gdy zabraknie nadziei. Rozpoczynając najprostszą czynność, podejmujmy ją z przekonaniem, że osiągniemy zamierzony skutek. Lecz najważniejszym źródłem naszej nadziei jest słowo Boga, który zobowiązał się, że nas nie opuści.

Comments are closed.