Nawrócenie

Klęknąłem do pacierza

Dwudziestoletni Henryk, biedny maturzysta, przez rok był korepetytorem syna Weyherów, właścicieli majątku w Poświętnem koło Płońska. Przezwyciężył tam młodzieńczy kryzys wiary, o czym napisał do swojego kolegi Konrada Dobrskiego w liście z 16 grudnia 1865 roku. Od głęboko rozumianych chrześcijańskich wartości nie odstąpił do końca życia.

Kościół w Okrzei, w którym ochrzczony został Henryk Sienkiewicz (Fot. Wikipedia Commons)

„W naszych latach, latach odmian, walk wewnętrznych i rewolucyj – trudno powiedzieć o młodzieńcu, którego widziało się wczoraj – jakim jest dziś. Być może się zmieniłeś, Twoje częste zwroty: daj Boże, dałby Bóg etc. dają mi dużo w tym względzie do myślenia. Chcę poprzeć moje twierdzenie o zmianach młodzieńczego wieku. Przed kilkoma tygodniami byłem, jak wiesz zresztą, usposobienia cyniczno-sceptycznego. Obaśmy tacy byli. Dziś nie poznałbyś mnie w tym względzie. Nie z wyrozumowania, nie z żadnych wniosków filozoficznych, ale jakoś mimowiednie, jakoś z potrzeby klęknąłem pewnego wieczora do nie mówionego od dwóch lat pacierza. Od tej chwili wierzę – całą siłą. Krótka ta modlitwa podziałała na mnie zbawiennie. Spojrzałem w przyszłość i wzdrygnąłem się: Jaka szalona, mętna, jaka bez jutra! Uczułem coś w kształcie żalu i od tej chwili powtarzam: wierzę. Co więcej – zdaje mi się, że doszedłem do wniosku, że są natury ludzkie może wszystkie – które nie mogą, którym niepodobna obejść się bez wiary. Ja mam taką naturę, taki charakter. Przekonałem się, żem nigdy nie wątpił zupełnie, że byłem w zawieszeniu, w walce, która dziś padła zwycięsko na stronę wiary” – tłumaczył Konradowi Dobrskiemu. „Być może – nawet zapewne, jak z listów widać, że i Ty w tym czasie opuściłeś chorągwie, ateisto! Postarajmy się wytłumaczyć sobie: dlaczego? (…) Muszę przyznać, że małą przyczyną była istota bezmyślna, bezwiedna, więcej nikczemna niż szlachetna, więcej zła niż dobra – więcej głupia niż zła. Jest to G. J. [Gustaw Jagielski]. W nic nie wierzy!? Tak, ale ten ateizm wyszedł z życia pełnego brudów i zbydlęcenia, w którym wiara zgasła nie z przekonania, ale w błocie zła. – Bydlęciu lepiej, jeżeli za grobem nie ma przyszłości – nic więc dziwnego, że bydlęta dla swego właśnie zbydlęcenia zapierają się jej otwarcie. – Większa część ateistów jest z podobnego źródła takimi. – Być więc z takimi ludźmi bratem w ideach? O, to wolę je cisnąć pod nogi tym, którzy je wywołali. – Dziś jakoś życie przedstawia mi się jeżeli nie poetyczniej, to może jaśniej, praktyczniej, a nawet i weselej. To jeden powód – drugiego mi przyszło odszukać. Czy wierzysz, że nim jest miłość?! (…) miłością nazywam w sobie jakąś siłę, która mi mówi: szukaj – jakąś potrzebę wewnętrzną, nieprzełamaną, co nieraz tak wzbiera w piersi, tak rada by wylać się na zewnątrz, że rzeczywiście nieraz szukam, którą z już znanych mi kobiet obrać za przedmiot mej miłości. (…) Dziś przynajmniej sądzę, że jeżeli teraz nie mam dość siły, to ją mieć muszę, a zdobędę ją przez ciągłą pracę nad sobą, przez ciągłą walkę wewnętrzną, która zahartuje moją wolę i postawi silnym do walki na śmierć i życie, jaką kiedyś pragnę podać w imieniu idealizmu. Dziś jestem słaby – zwycięstwo byłoby dla mnie niepodobnym. – Ale chcę dla tego walczyć, w imieniu tego, co nazywają idealnym pięknym i dobrym. – Idealizm – piękno i dobro są, zdaje mi się, pojęcia zbliżone do siebie bardzo – proza więc życia, mówię o życiu duchowym, które dziś [leży] pod nogami realizmu – musi pociągać wiele złego, wiele brudu i głupoty– dlatego powtarzam, chcę walczyć przeciwko takiemu życiu” – pisał Sienkiewicz w liście do przyjaciela.

Comments are closed.