Szkolne lata

Wiatr minionych wieków

Ulica Świętojańska z „farą”, którą zachwycał się Sienkiewicz (Fot. J. Szarkowa)

W wieku dwunastu lat, we wrześniu 1858 roku, Henryk rozpoczął naukę w Warszawie. „Chodziłem wówczas do klasy pierwszej i stałem na stancji na Starym Mieście, w pierwszym z brzegu domu za Świętojańską. Przez tę też ulicę wiodła najprostsza droga do gimnazjum, które mieściło się tam, gdzie dziś uniwersytet. Ale wolałem chodzić przez Piwną z powodu sklepów z ptakami. Istniało tych sklepów kilka obok siebie, po lewym boku ulicy. Na zewnątrz wisiały klatki, a w nich czyże, zięby, szczygły, słowiki i gile, niekiedy nawet sowy, sójki i kraski. Byli to dobrzy moi znajomi, których widok przypominał mi wieś, a zwłaszcza wakacje na Boże Narodzenie, gdy z powodu mrozów to ptactwo, które nie odlatuje na zimę, zbliża się do zabudowań. Wystawałem nieraz przed tymi klatkami tak długo, że spóźniałem się na lekcje, co jak wiadomo, pociąga za sobą rozmaite niemiłe następstwa” – wspominał po latach Sienkiewicz. „Lecz i Świętojańska miała swoje ponęty, z których największą była Fara. Między uczniami panowało wówczas przekonanie, które podzielali z nami zapewne wszyscy mieszkańcy Starego Miasta i ulic przyległych, że jest to jeden z najwspanialszych kościołów na świecie. Ci, którzy słyszeli coś o kościołach rzymskich, przyznawali, że tam, gdzie mieszka papież, może jest jaki równie okazały; ale poza tym, gdyby kto chciał zaprzeczyć pierwszeństwa naszej Farze, miałby był z nami do czynienia. Nie zaglądałem jednak do Fary przez pobożność, mieliśmy bowiem nasze własne gimnazjalne nabożeństwa, tylko przez ciekawość. Gotyckie żebrowania kościelnej nawy, ołtarze, pomniki, portrety, a zwłaszcza posągi rycerzy w zbrojach – oto, co pociągało mnie nadzwyczajnie. Nie przeczuwałem wówczas, patrząc na śpiących obok siebie ostatnich książąt mazowieckich, że będę opisywał ich przodków w Krzyżakach. A wszelako sam nie wiem, czy od tych rozmaitych pamiątek, od tych portretów, od tych pomników, od tych marmurowych twarzy nie wiał na mnie wówczas wiatr minionych wieków, sławy, siły, wolności – i nie nanosił tych ziarn, które długo leżały mi w duszy, zanim wyrosły z nich moje powieści historyczne” – tłumaczył autor „Trylogii”. W 1861 roku zamieszkał razem z rodzicami na Pradze, w kamienicy nabytej za sprzedany przez ojca majątek. Dwa lata później, gdy wybuchło Powstanie Styczniowe, Sienkiewicz zamierzał zaciągnąć się do jednego z oddziałów, ale nie przyjęto go ze względu na młody wiek. Wkrótce ukończył cztery klasy gimnazjum realnego, następne dwie zaliczył już po przeniesieniu się do kolejnego, które opuścił, aby kończyć siódmą klasę już w następnym, co było spowodowane jego nie najlepszymi postępami w nauce. Dopiero po rocznej przerwie – pobycie w Poświętnem, gdzie zarabiał na życie jako guwerner w rodzinie Weyherów – wstając codziennie o czwartej rano, aby uczyć się „ogromnie”, zdał w 1866 roku egzamin dojrzałości. Na świadectwie otrzymał niemal same oceny dostateczne, wyjątkiem były bardzo dobre noty z języka polskiego, historii Rosji i Polski oraz geografii. Już wtedy zyskał wśród kolegów sławę jako autor pomysłowych wypracowań z języka polskiego. Wśród nich zapamiętano „Mowę Żółkiewskiego do rycerstwa polskiego pod Cecorą”; w innym opisywał „magnata, który więzi szlachciankę wraz z jej ojcem, ponieważ odrzuciła ona jego miłość. Gnębiciel i jego ofiary dostają się w moc Tatarów, od których ratuje ich narzeczony panny, młody rycerz”. W tym czasie napisał pierwszą powieść „Ofiara”, której rękopis zniszczył, ale już wtedy marzył o kolejnych. Myślał o szkicu historycznym „Spytko z Melsztyna” – ten nie powstał, ale po latach wrócił do tych czasów w „Krzyżakach”.

Comments are closed.