W Szkole Głównej

Nie zapowiadał wysokiego talentu

Rodzice marzyli, aby Henryk został lekarzem, gdyż to „zawód niezawisły od innych”, dający pewną przyszłość. Syn jednak myślał o pisaniu, a jednocześnie był zmuszony pracować, aby zarobić na życie. W październiku 1866 r. rozpoczął studia na wydziale prawnym Szkoły Głównej, szybko jednak przeniósł się na lekarski, ale nie na długo – już w lutym 1867 roku rozpoczął studia filologiczne.

Brama Uniwersytetu Warszawskiego (Fot. J. Szarkowa)

Matka nie była szczęśliwa. „Zmartwiłam się bardzo, że porzucił zawód lekarski, i tę zmianę przypisuję więcej niestałości i lekkości charakteru, aniżeli wrodzonym zdolnościom i popędom, które pan tak pięknie tłumaczy. Te podrywy fantazji i bujność wyobraźni, którym, jak pan twierdzi, nie mógłby się oddawać studiując medycynę, nie dadzą mu niestety pewnego, niezawisłego chleba, na który pracować przeznaczony! Zpostępem lat i doświadczeniem przejdą same z siebie, wynikiem ich będzie kilkanaście arkuszy zabazgranych uczonymi rozprawami, których nikt czytać nie zechce, a stanowisko jego w świecie pozostanie zawsze na stopniu tak niskim, że mu ani sławy, ani szczęścia dobrego bytu nie zapewni” – tłumaczyła Stefania Sienkiewiczowa. Czas studiów był dla Henryka, podobnie jak dla wielu ówczesnych studentów, okresem wyrzeczeń i ubóstwa – często nie dojadał, dorabiał korepetycjami. Uczył dzieci książąt Woronieckich, wtedy jego byt nieco się polepszył. Wraz z nimi wyjechał na krótko do Szczawnicy, gdzie poznał poetów Adama Asnyka i Władysława Bogusławskiego. Słuchał wykładów ówczesnych wybitnych uczonych: językoznawcy Józefa Przyborowskiego, historyka literatury polskiej Aleksandra Tyszyńskiego, historyka Kazimierza Plebańskiego oraz badacza literatury powszechnej Henryka Lewestama. Stał z boku ówczesnego środowiska młodzieży nadającej ton intelektualnemu życiu Warszawy, które toczyło się wokół pozytywistów, ale poznał ich wszystkich: Aleksandra Świętochowskiego, Bolesława Prusa, Piotra Chmielowskiego, Juliana Ochorowicza, Józefa Kotarbińskiego. Świętochowski zapamiętał go jako „studenta, który niczym nie zapowiadał wysokiego talentu” i jako tego, z którym idąc ulicami Warszawy „zdumiałem się nad jego biegłością w rozpoznawaniu herbów na arystokratycznych gmachach i karetach oraz nad znacznym zasobem wiedzy z historii rodzin szlacheckich. Była to wszakże jedyna niezwykła w nim cecha. Wątły, chorowity, w audytorium rzadko widzialny, w życiu studenckim nie przyjmujący żadnego udziału, przed egzaminami mocno zakłopotany i na uboczu trzymający się, zwracał na siebie tak słabą uwagę kolegów, że gdy po skończeniu uniwersytetu Kotarbiński upewniał nas kilku, iż Sienkiewicz napisał piękną powieść Na marne, rozśmieliśmy się serdecznie i zapisali tę wiadomość na rachunek złudzeń powiatowej sympatii jednego podlasiaka dla drugiego”. Podczas studiów Sienkiewicza, w ramach popowstaniowych represji i wzmożenia rusyfikacji, w 1869 roku Szkołę Główną w Warszawie przekształconow uniwersytet cesarski. W 1871 roku, po czterech latach studiów, Henryk opuścił uczelnię bez jej ukończenia, gdyż nie złożył końcowych egzaminów.

Comments are closed.