TYDZIEŃ LITURGICZNY

DZIEWIĘTNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 8–13 VIII 20

PONIEDZIAŁEK:

Ez 1,2–5.24–28c; Mt 17,22–27

Słowo Boże: Piątego dnia miesiąca czwartego – rok to był piąty od uprowadzenia do niewoli króla Jojakima – Pan skierował słowo do kapłana Ezechiela, syna Buziego, w ziemi Chaldejczyków nad rzeką Kebar; była tam nad nim ręka Pańska. Prorok szczegółowo notuje okoliczności związane z łaską, którą otrzymał od Boga. Ważny jest czas, miejsce – Bóg objawia się w konkretnej, historycznej chwili. Prorok notuje te szczegóły, by zachować je w pamięci. Nie dlatego, by były decydujące – dlatego, że przyjście Boga jest wydarzeniem o wartości wyjątkowej. Bóg przychodzi i mówi w codzienności, ale bywa, że mówi o rzeczach, które radykalnie wpływają na nasze życie – i te chwile warto zachować w swym sercu, by można było odwołać się do nich w przyszłości.

WTOREK

Oz 2,16b.17b.21–22; Mt 25,1–13

ŚWIĘTO ŚW. TERESY BENEDYKTY OD KRZYŻA

Słowo Boże: Tak mówi Pan: „Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić do jej serca. I będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana”. Mijają wieki znaczone niewiernością wybranego narodu i oto Bóg powraca do historii: odwołuje się do wędrówki przez pustynię. W owe dni naród nie miał innej ostoi niż sam Bóg. Pozostawał w namacalnej zależności od Pana, gdy trzeba było starać się o pokarm czy też wodę. Te okoliczności sprzyjały otwarciu na Boga. Pustynia, miejsce nieprzyjazne, pozwala skuteczniej niż inne miejsca wzrastać w zaufaniu wobec Pana. Nie bójmy się pustynnych miejsc (chwil osamotnienia i bezradności). Bo wówczas jest bliżej do Boga.

ŚRODA

2 Kor 9,6–10; J 12,24–26

ŚWIĘTO ŚW. WAWRZYŃCA DIAKONA

Słowo Boże: Bracia: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. Radosnego dawcę miłuje Bóg – warto wciąż powtarzać te słowa, by uczynić je drogowskazem pośród codzienności. Ileż razy zachowujemy się jak najemnicy, którzy czują się zobowiązani do wykonania określonych czynności, bo takie jest przykazanie, bo takie jest prawo, bo tak należy. To były też tory myślenia Pawła przed nawróceniem. Przyjmując Ewangelię, Apostoł odkrywa nową logikę – to logika daru, logika serca. Dojrzałość wiary wyraża się w tym, że nie rozliczamy się z Bogiem, ale Go kochamy.

CZWARTEK

Ez 12,1–12; Mt 18,21–19,1

Słowo Boże: Może to zrozumieją, chociaż to lud zbuntowany. Wynieś swoje tobołki, jak tobołki zesłańca, za dnia, na ich oczach, i wyjdź wieczorem, na ich oczach, tak jak wychodzą zesłańcy. Na ich oczach zrób sobie wyłom w murze i wyjdź przez niego. Być może słowa nie były już skuteczne. A tymczasem trzeba było poruszyć serca Izraelitów. Zachowanie proroka jest swoistą prowokacją. Zmierza do pobudzenia ludzkich sumień, które wciąż buntują się wobec Boga. Jak bardzo musi Bogu zależeć na tym, by człowiek odczytał Boże zamiary, skoro z takim naciskiem przynagla proroka do zachowania, które mocno rzuca się w oczy. Tak też jest w naszym życiu. Bóg nie ustaje w wysiłkach, by powiedzieć, czego od nas oczekuje. Wszystko po to, byśmy wrócili na drogę prawości.

PIĄTEK

Ez 16,1–15.60.63; Mt 19,3–12

Słowo Boże: Rozeszła się twoja sława między narodami dzięki twej piękności, bo była ona doskonała z powodu ozdób, w które cię wyposażyłem – mówi Pan. Ale zaufałaś swojej piękności i wyzyskałaś sławę na to, by uprawiać nierząd. Oddawałaś się każdemu, kto obok ciebie przechodził. Sława i siła Izraela płynęła z jego wiary, dokładniej mówiąc, z działania Boga, który osłaniał swój naród w chwilach niebezpieczeństw, prowadził do zwycięstwa, gdy pojawiał się wróg. Tymczasem naród zachowywał się jak prostytutka, która uznała, żejej piękno oraz powab są jej zasługą i chętnie korzysta z przymiotów swego ciała, by zapominając o swym Stwórcy zwracać się ku każdemu, kto przechodzi – ku bałwochwalczym kultom. Ta niewierność – i tu jest paradoks – skłania Boga, by zraniony naród po raz kolejny otoczyć miłością.

SOBOTA

Ez 18,1–10.13b.30–32; Mt 19,13–15

Słowo Boże: Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełnili przeciwko mnie, i stwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dlaczego mielibyście umrzeć, domu Izraela? Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci… Bóg oskarżany o obojętność czy wręcz niesprawiedliwość, sam odpowiada przez proroka: Bóg jest Bogiem, który nie ma upodobania w śmierci, jest Bogiem, któremu zależy na dobrym życiu człowieka. Jedyną przeszkodą na drodze do udanego życia jest grzech, a jego twórcą jest człowiek i niestety także współbracia, którzy mogą być dla nas źródłem dodatkowego cierpienia. Jedynie niezrozumienie Boga i Jego miłości sprawiają, że pojawiają się oskarżenia, bo nazbyt zapatrzeni jesteśmy w swój ból.

Comments are closed.