SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

Jr 38,4–6.8–10; Hbr 12,1–4; Łk 12,49–53

WYMAGANIA SŁUŻBY BOŻEJ

Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

ROZWAŻANIE

To w końcu Jezus przynosi pokój, czy rozłam? Raz mówi o pokoju, który przekazuje uczniom, teraz zapowiada rozdwojenie, które dotknąć może nawet tak ważną wspólnotę jak rodzina. Czy to jest niekonsekwencja Jezusa, czy może niespójny przekaz Ewangelistów? Nic z tego. Jezus przynosi naprawdę pokój. Lecz pokój ten nie ma nic wspólnego z dobrostanem wynikającym z obojętności i tolerancji, uznawanej często za najwyższą wartość życia społecznego. Pokój Jezusowy daleki jest od obojętności, która zgadza się z wszystkimi i ze wszystkim, byle tylko nie było napięcia; chce przypodobać się każdemu. Jezus rodzi pokój w ludzkim sercu, gdy przyjmiemy Go jako Zbawiciela. To może kosztować, to może rodzić napięcia, prowadzić do niezrozumienia. Jednakże nic nie naruszy pokoju, który płynie z tej pewności, jaką daje obecność Pana w ludzkim sercu.

(rs)

Comments are closed.