TYDZIEŃ LITURGICZNY

OSIEMNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 1-6 VIII 2016

PONIEDZIAŁEK:

Jr 1,17–19; Mk 6,17–29

Słowo Boże: Oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym, przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą. To jest obietnica, którą otrzymał Jeremiasz w chwili, gdy został przez Boga wezwany do podjęcia prorockiego zadania. Mamy prawo tę samą obietnicę przypominać zawsze wówczas, gdy Pan powołuje kolejnych ludzi. Obietnica Stwórcy daje człowiekowi stały punkt oparcia, budzi odwagę wobec przeciwności, rodzi w sercu pokój. Równocześnie ta sama obietnica jest formą przestrogi – nie wolno ulec złudzeniu, że sami walczymy w sprawach Boga, że sukces jest naszą zasługą. Ta obietnica domaga się serca pokornego.

WTOREK

1 Kor 2,10b–16; Łk 4,31–37

Słowo Boże: Otóż my nie otrzymaliśmy ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania dobra, jakim Bóg nas obdarzył. A głosimy to nie za pomocą wyszukanych słów ludzkiej mądrości, lecz korzystamy z pouczeń Ducha… Od zawsze ujawniał się konflikt pomiędzy ludźmi ducha, którzy podążają za słowem Boga, i ludźmi zmysłowymi, dla których przewodnikiem jest duch tego świata. Nasze lata to kolejne starcie cywilizacji zbudowanej na Ewangelii i tej, która hołduje zmysłom, wybierając rozwiązania nie tyle słuszne, co wygodne. I na tej drodze nie ma porozumienia pomiędzy Ewangelią i światem. Każdy z nas jest na pierwszej linii frontu. Bóg daje Ducha, lecz czy zmysłowy człowiek w nas obecny nie wyprowadza nas na manowce?

ŚRODA

1 Kor 3,1–9; Łk 4,38–44

Słowo Boże: Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg. Ten, który sieje, i ten który podlewa, stanowią jedno; każdy według własnego trudu otrzyma należną zapłatę. Duch Święty zespala w jedno wielu ludzi podejmujących różnorakie posługi. A jednak wciąż grozi nam pokusa, by pomijać działanie Ducha, a spostrzegać działanie ludzi i kierować się względem na ludzi. Naturalne więzy krwi, przyjaźni, zrozumienia mogą dobrze służyć Kościołowi; więcej, winny służyć Kościołowi, lecz nie dzieje się dobrze, gdy stają się ważniejsze niż dobro sprawy Bożej. Korzystając z posługi człowieka, wiemy, że przyjmujemy działanie Boga, zaś posługujący w Kościele powinni trwać w harmonijnej współpracy.

CZWARTEK

1 Kor 3,18–23; Łk 5,1–11

Słowo Boże: Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: „On udaremnia zamysły przebiegłych”.
Próby przewidywania zdarzeń, poszukiwanie najlepszych zabezpieczeń naszego zdrowia czy też kapitału… to wszystko są działania jedynie ludzkiej mądrości. I nic więcej. Ostatecznie tego typu zabezpieczenia nie mogą nadać ludzkiemu życiu sensu. Gdy bowiem zabraknie mądrości od Boga, dzięki której wiemy, ku czemu zmierza nasze życie, zaczynamy się gubić. Wchodzimy na bezdroża. Jedynie jasna, odkrywana każdego dnia, świadomość ostatecznego celu życia pozwala mądrze żyć. Temu służy modlitwa i spotkanie ze słowem Bożym.

PIĄTEK

1 Kor 4,1–5; Łk 5,33–39

Słowo Boże: Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte i ujawni zamysły serc. „Nie sądźcie przedwcześnie…”, bo nigdy nie możemy być pewni wartości czynów ludzkich. O tym bowiem decyduje także to, co ukryte – intencja. A tę zna jedynie Stwórca. Kiedyś Pan ujawni zamiary serc. Oczom wszystkich ukaże się prawdziwa wartość naszego działania. Warto być powściągliwym i nie posądzać innych o niską motywację, a siebie nie usprawiedliwiać pochopnie dobrą intencją. Zbyt często bowiem nasze własne pokręcone intencje przypisujemy innym. Warto zachować tu szlachetną powściągliwość. Bo właściwym sędzią jest Pan.

SOBOTA

1 Kor 4,6–15; Łk 6,1–5

Słowo Boże: Błogosławimy, gdy nam złorzeczą, znosimy, gdy nas prześladują; dobrym słowem odpowiadamy, gdy nas spotwarzają. Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i wzbudzamy odrazę we wszystkich aż do tej chwili. Nie piszę tego, żeby was zawstydzić, lecz aby was napomnieć. Paweł odwołuje się do własnych doświadczeń codziennego życia. A ono obfitowało w trudy, przeciwności, upokorzenia, prześladowania, niedostatki. Mimo to Apostoł zachował ufność wobec Zbawiciela, nie utracił pewności co do otrzymanej łaski. Wyliczanie przykrych niedogodności nie jest w ustach Pawła skargą; jest napomnieniem i zachętą dla mieszkańców Koryntu, a także dla nas, by z wiarą przyjmować utrapienia. Bo życie jest ciężkie nie z powodu utrapień, lecz zbraku wiary,  która w utrapieniach pokazuje światło.

Comments are closed.