SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

Mdr 9,13–18; Flm 9b–10.12–17; Łk 14,25–33

KTO NIE WYRZEKA SIĘ WSZYSTKIEGO, NIE MOŻE BYĆ UCZNIEM JEZUSA

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

ROZWAŻANIE

Jezus mówi o krzyżu, domaga się pierwszego miejsca w naszym sercu, wzywa także do roztropności. Możemy dziś ulec wrażeniu, że obserwujemy dwa wydania chrześcijańskiego życia: jedno naznaczone radością, entuzjazmem, wręcz zabawą (to było widoczne w ostatnich dniach lipca w Krakowie). Drugie określone przez krzyż – ciągle o tym przypominają dziś męczennicy, tego uczą też wielcy święci, mistycy. Które oblicze jest właściwe, bliższe prawdy? Warto zauważyć, że jedno i drugie może być prawdziwe, o ile wynika z miłości wobec Jezusa, którego obecność w żywy sposób przeżywamy. Lecz też jedno i drugie może być fałszywe, gdy zapomnimy, że miłość wobec Pana jest uzasadnieniem naszych czynów.

(rs)

Comments are closed.