Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

JEZUS JEST JEDYNYM ŹRÓDŁEM BŁOGOSŁAWIEŃSTWA

Fragmenty katechezy Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonej podczas audiencji ogólnej na placu św. Piotra w Watykanie, 7 września br.

Drodzy bracia i siostry!
Wysłuchaliśmy fragmentu z Ewangelii św. Mateusza. Zamiarem Ewangelisty jest wprowadzenie nas głębiej w tajemnicę Jezusa, aby pojąć Jego dobroć i miłosierdzie. Wydarzenie przebiega w następujący sposób: Jan Chrzciciel wysyła swoich uczniów do Jezusa (Jan był w więzieniu), by zadali Mu bardzo jasne pytanie: „Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też winniśmy oczekiwać na innego?”. Było to właśnie w chwili ciemności. Jan Chrzciciel z niecierpliwością oczekiwał Mesjasza i w swoim przepowiadaniu opisał Go w mocnych kolorach, jako sędziego, który w końcu zainauguruje królestwo Boże, oczyściwszy swój lud, nagradzając dobrych, a karząc złych. (…) Na pierwszy rzut oka odpowiedź Jezusa wydaje się nie odpowiadać na prośbę Jana Chrzciciela. Rzeczywiście Jezus powiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi, co słyszycie i widzicie: Ślepi odzyskują wzrok i chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, a ubogim zwiastowana jest ewangelia; a błogosławiony jest ten, kto się Mną nie zgorszy”. (…) Sprawiedliwość, którą Jan Chrzciciel umieszczał w centrum swojego przepowiadania, u Jezusa ukazuje się przede wszystkim jako miłosierdzie. A wątpliwości prekursora uprzedzają jedynie zamieszanie, jakie następnie wzbudzi Jezus swoimi działaniami i słowami. Zrozumiała jest zatem konkluzja odpowiedzi Jezusa: „błogosławiony jest ten, kto się Mną nie zgorszy”. Zgorszenie oznacza „przeszkodę”. Jezus zatem ostrzega przed szczególnym niebezpieczeństwem: jeśli przeszkodą do tego, by uwierzyć są przede wszystkim Jego czyny miłosierdzia, to znaczy, że mamy fałszywy obraz Mesjasza. Błogosławieni są natomiast ci, którzy w obliczu gestów i słów Jezusa oddają chwałę Ojcu, który jest w niebie. Przestroga Jezusa jest zawsze aktualna: także dziś człowiek konstruuje obrazy Boga, które uniemożliwiają zasmakowanie Jego rzeczywistej obecności. Niektórzy wytwarzają sobie wiarę wykonaną własnoręcznie, która redukuje Boga do ograniczonej przestrzeni własnych pragnień i własnych przekonań. Ale ta wiara nie jest nawróceniem do Pana, który się objawia, a wręcz uniemożliwia Mu bycie wyzwaniem dla naszego życia i naszego sumienia. Inni redukują Boga do fałszywego bożka; wykorzystują Jego święte Imię, aby usprawiedliwić swoje własne interesy, a nawet nienawiść i przemoc. (…) Jeszcze inni uważają Chrystusa jedynie za dobrego nauczyciela pouczeń etycznych, jednego spośród wielu w dziejach. Są wreszcie tacy, którzy tłumią wiarę w czysto intymnej relacji z Jezusem, wykreślając Jego impuls misyjny, zdolny by przemieniać świat i historię. My, chrześcijanie, wierzymy w Boga Jezusa Chrystusa, a Jego pragnieniem jest wzrastanie w żywym doświadczeniu Jego tajemnicy miłości. Pracujmy zatem nad tym, aby nie stawiać żadnej przeszkody dla miłosiernego działania Ojca, ale prośmy o dar wielkiej wiary, by stać się znakiem i narzędziem miłosierdzia.

Comments are closed.