TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY SZÓSTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 26 IX – 1 X 2016

PONIEDZIAŁEK:

Hi 1,6–22; Łk 9,46–50

Słowo Boże: Hiob wstał, rozdarł swe szaty (…), upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: „Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Pan dał i Pan zabrał. Niech będzie imię Pana błogosławione”. W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości. Śmierć dzieci, utrata dorobku życia. Tu mogą dojść do głosu radykalne emocje: wzburzenie, bunt, złość. Ale też można inaczej. Złe emocje nie muszą opanować ludzkiego serca. Hiob, wypełniony bólem, zachowuje światło wiary na tyle mocne, że wchodzi na drogę ufnej modlitwy: „Niech imię Pana będzie błogosławione”. Wiara pragnie być światłem dla ludzkiego umysłu i ludzkich czynów w każdej chwili, także gdy przychodzi największy ból. Bo prawdziwa wiara jest mocą w chwili ciemności. Inaczej staje się martwa.

WTOREK

Hi 3,1–3.11–17.20–23; Łk 9,51–56

Słowo Boże: Hiob otworzył usta i przeklinał swój dzień. Zabrał głos i tak mówił: „Niech przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: Poczęty został mężczyzna. Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać?”. Co dopiero autor natchniony stwierdził, że cierpiący Hiob nie przypisał Bogu nieprawości, a teraz wyraźnie ukazuje, że człowiek ten bez ogródek przeklina dzień swego narodzenia. W opisie tym znajdujemy autentyzm reakcji kogoś, na kogo zwala się ogrom cierpienia. Po
latach pomyślności, gdy przychodzi doświadczenie straty majątku, utraty najbliższych, niezrozumienia i odrzucenia przez innych, taka reakcja nie jest dziwna. Jednakże Hiob, przeklinający swój los, nie obwinia Boga. I w tym jest jego wielkość.

ŚRODA

Hi 9,1–12.14–16; Łk 9,57–62

Słowo Boże: Jak człowiek może być przed Bogiem prawy? Gdyby ktoś się z Nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc (…). Nie widzę Go, chociaż przechodzi: mija, a dostrzec nie mogę. Kto Mu zabroni, choć zniszczy? Kto zdoła powiedzieć: „Co robisz?”. Jakże ja zdołam z nim mówić? Co charakteryzuje relację człowiek – Bóg? Oto Stwórca, od którego zależy wszelkie stworzenie, który dał początek wszystkiemu, co możemy spotkać, i który wszystko utrzymuje mocą swej łaski, pragnie równocześnie rozmawiać z kimś, kto pozostaje w całkowitej od Niego zależności. I jeszcze traktuje swoje stworzenie jak partnera. Medytacja o tym, co znaczy, że Bóg jest Stwórcą, i co znaczy, że ja jestem stworzeniem, nie jest łatwa, ale konieczna, by docenić ogrom Bożej łaski. Jest konieczna, by w pokorny sposób zobaczyć swoje miejsce.

CZWARTEK

Ap 12,7–12a; J 1,47–51

ŚWIĘTO ŚW. ARCHANIOŁÓW MICHAŁA, GABRIELA I RAFAŁA

Słowo Boże: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie (…) I został strącony wielki Smok, wąż starodawny, który zwie się diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. Żyjemy w ciągłym niebezpieczeństwie, bo możemy zostać zwiedzeni. To znamienne: potrafimy mocno uważać, by nikt nie oszukał nas w sprawach materialnych. Jest wiele instytucji, które nas na tym polu wspomagają. Tymczasem niejednokrotnie brakuje nam wystarczającej uwagi, gdy ktoś zwodzi nas
zatrutymi myślami czy zwodniczymi planami. Łatwiej bronić to, co materialne niż to, co duchowe. A przecież odwieczny zwodziciel nie zastosował wobec nas ulgowej taryfy. Chodzi mu zawsze o duszę, o myśli, o nasze pragnienia i decyzje!

PIĄTEK

Hi 38,1.12–21;40,3–5; Łk 10,13–16

Słowo Boże: Z wichru Pan zwrócił się do Hioba: „Powiedz, czy znasz wszystko? Którędy droga do światła? A gdzie siedziba mroku… I Hiob odpowiedział Panu: „Jam mały, cóż Ci odpowiem? Rękę przyłożę do ust. Raz przemówiłem, nie więcej, drugi raz niczego nie dodam”. Można spierać się Bogiem, można pytać  o przyczynę wszystkich spraw dziejących się na ziemi, można szukać. A nawet błądzić. Mamy poniekąd prawo do tego. Ale nie wolno stworzyć takiej wrzawy, pośród której nie będziemy zdolni usłyszeć głosu Boga. Potrzebny jest czas ciszy. Wobec Bożych zamysłów zbyt słabe są możliwości ludzkiego umysłu. Niepojęty odsłania się jako niepojęty. I wtedy należy pochylić głowę. A popełnione błędy spożytkować, wyciągając właściwe wnioski. I znów zacząć słuchać, co mówi Pan.

SOBOTA

Hi 42,1–3.5–6.12–17; Łk 10,17–24

Słowo Boże: Wiem, że Ty wszystko możesz (…) Któż nierozumnie Twe rządy zaciemni? dotąd Cię znałem ze słuchu, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, stąd się we łzach rozpływam, pokutuję w prochu i popiele. Wielu wierzy, bo tak im o Bogu mówiono. I nie ma w tym nic niewłaściwego, bo wiara rodzi się ze słuchania. Jednakże przychodzą takie wyzwania, że trzeba pójść dalej. By trwać w wierze potrzebne jest niemal namacalne dotknięcie Stwórcy. I Pan daje takie doświadczenia, które są jak potężny błysk nowego światła. Z ciemności wyłania się świat, spostrzegamy nową drogę, otrzymujemy nieznaną wcześniej pewność. Podążając drogą wiary możemy napotkać kryzys, ale dzięki temu możemy też wzrastać. Dlatego za wszystko Bogu niech będą dzięki.

Comments are closed.