TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY SIÓDMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 3–8 X 2016

PONIEDZIAŁEK:

Ga 1,6–12; Łk 10,25–37

Słowo Boże: Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt… Współczesne media utworzyły nieznany dotąd rynek idei, który skłonni jesteśmy traktować na podobieństwo placu targowego, gdzie można wybrać odpowiadające nam produkty, gdzie ze sprzedawcą można się potargować… Tymczasem świat myśli i poglądów wymaga zgoła innego podejścia. Potrzebna jest rozwaga. Liczy się zmysł poszukiwania prawdy i wierność temu, cośmy odkryli. O ile różne gatunki jabłek czy pomidorów możemy spożywać zamiennie, to jednak nie każda idea w sferze ducha jest równej wartości.

WTOREK

Ga 1,13–24; Łk 10,38–42

Słowo Boże: Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, bym Ewangelię o Nim głosił poganom (…) skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Jednym z darów, które Bóg składa w serce człowieka, jest pragnienie spotkania Go. Trudno jest się modlić, gdy zapominamy, że sam Bóg na nas oczekuje, że swoją łaską wspiera nasze nieudolne wysiłki, że prowadzi nas po drogach modlitwy ku większej głębi. Jeśli nie prosimy o dar modlitwy, jeśli nie trudzimy się nad jej rozwojem, szybko się zniechęcamy, pojawia się rutyna. I nic dziwnego, że uciekamy od modlitwy. Jeśli Paweł głosił Ewangelię, jeśli wiedział, że Bóg go powołał i prowadzi, to zrozumiał to tylko dzięki modlitwie.

ŚRODA

Ga 2,1–2.7–14; Łk 11,1–4

Słowo Boże: Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary, podali mnie i Barnabie prawice na znak wspólnoty, byśmy szli do pogan, oni zaś do obrzezanych, bylebyśmy pamiętali o ubogich, co też gorliwie starałem się czynić. Powołany przez Jezusa Paweł nie zapomniał, że swą sytuację winien przedstawić odpowiedzialnym za Kościół Apostołom, by uzyskać ich akceptację. Nasze powołanie do modlitwy jest najbardziej osobistym wezwaniem – każdy szuka tego rodzaju modlitwy, który jest mu bliski. Zarazem jednak nasze wędrowanie drogami modlitwy musi dokonywać się w Kościele. Nadto i owoc modlitwy, czyli odkrycie zadania, jakie stawia mi Bóg, również wymaga rozeznania we wspólnocie Kościoła. Dopiero wtedy uzyskujemy właściwą wiarygodność.

CZWARTEK

Ga 3,1–5; Łk 11,5–13

Słowo Boże: Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na skutek wypełniania Prawa za pomocą uczynków czy też stąd, że daliście posłuch wierze? Czyż jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem? Ta pokusa pojawia się niezmiennie w sercach ludzi gorliwych. Prowadzeni pragnieniem doskonałości, usiłują własnym staraniem zapewnić sobie zbawienie. Nie tyle liczą na łaskę, ile bardziej na swe sprawiedliwe uczynki, za które – wydaje się – powinni być zbawieni. Tymczasem zbawienie zawsze jest łaską. A dobre uczynki człowieka to znak, że łaska jest przyjmowana. Na początku drogi wiary wydaje się nam, że musimy wiele jeszcze zdobyć. Osiągamy dojrzałość, gdy poznajemy, jak wiele musimy pozostawić, by został tylko Bóg.

PIĄTEK

Ga 3,7–14; Łk 11,15–26

Słowo Boże: Zrozumiejcie, że synami Abrahama są ci, którzy polegają na wierze (…) dlatego tylko ci, którzy polegają na wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz Abrahamem, który dał posłuch wierze. Błogosławiony był Abraham, bo uwierzył Panu. Równie błogosławiony jest człowiek, który polega na swoim Stwórcy. Dramat zaczyna się, gdy braknie wiary, a pozostają zewnętrzne jej znaki. Również modlitwa może być działaniem czysto ludzkim, zewnętrznym i bezowocnym, jeśli nie wyrasta z korzenia wiary. Jeśli więc spostrzeżemy jakikolwiek brak w wierze, nie wahajmy się błagać o łaskę wiary mocniejszej i głębszej. Już przed laty ks. profesor Ratzinger z goryczą zauważył, że wielu jest chrześcijan, którzy w głębi serca pozostają poganami.

SOBOTA

Ga 3,22–29; Łk 11,27–28

Słowo Boże: Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego (…) Wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama. Tylko Bóg potrafi tak działać: każdemu wyznacza niepowtarzalne zadanie, równocześnie wszystkich potrafi zjednoczyć jak żadna inna siła na ziemi. Zachowując indywidualność, stajemy się jednością z innymi. Taka jest też nasza modlitwa: modlimy się indywidualnie, a przecież tworzymy jeden żywy organizm Kościoła. Boże, dzięki Ci za niepowtarzalność każdego z nas i za głęboką wspólnotę braci w wierze. Zachowując właściwą sobie odrębność, niepowtarzalne zadanie-powołanie, służymy sobie wzajemnie w jednym Chrystusowym Kościele.

Comments are closed.