TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 14–19 XI 2016

PONIEDZIAŁEK:

Ap 1,1–4;2,1–5a; Łk 18,35–43

Słowo Boże: Z nam twoje czyny (…) Ty masz wytrwałość i zniosłeś wiele dla imienia mego – niezmordowany. Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i pierwsze czyny podejmij. Powrót do pierwotnej miłości to powrót do pierwszego entuzjazmu, który pojawia się u początku nowych dzieł; do pierwszej ciekawości świata i ludzi, gdy otwartym sercem chłonie się kolejne zdarzenia; do spontanicznego zachwytu wobec zadania, które postawił Bóg; to wreszcie szczera pasja, z jaką wędruje się nieznanym traktem. Taki powrót możliwy jest nawet po największych zakrętach i błądzeniu po bezdrożach. Jeśli pozwolimy, by Bóg nas prowadził. Powrót do pierwotnej miłości – zadanie zawsze aktualne.

WTOREK

Ap 3,1–6.14–22; Łk 19,1–10

Słowo Boże: Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się. Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie… Tak dobrze znany obraz – być może jako mały obrazek z dzieciństwa, gdy chciało się stawiać oczywiste pytanie: gdzie jest klamka… Nie widać gospodarza, nie słychać zaproszenia… A Pan czeka, czy drzwi uchylą się choćby trochę, by wchodząc otworzył je jeszcze szerzej i pozostał w mieszkaniu ludzkiego serca. Takie zaproszenie znów dziś trzeba wyraźnie wypowiedzieć nowym pragnieniem, nową wiarą, nową miłością. Słowami i też bez słów. Zaprosić w trud dzisiejszego dnia. Jezus cierpliwie na to czeka.

ŚRODA

Ap 4,1–11; Łk 19,11–28

Słowo Boże: Cztery Istoty żyjące – a każda z nich ma po sześć skrzydeł – dokoła i wewnątrz są pełne oczu, i bez wytchnienia mówią dniem i nocą: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, Który był i Który jest, i Który przychodzi. Chwała, cześć i uwielbienie wobec Boga i Stwórcy – nieustanna pieśń stworzenia. To nieprzerwany zachwyt nad nieogarnioną wielkością Stwórcy. Zachwyt, który nigdy się nie skończy, bo Jego wspaniałość to nieprzeniknione pokłady piękna, przez które przechodzić będzie zbawiony człowiek i nigdy ich nie wyczerpie, nigdy nie dojdzie kresu. Szczęśliwy, kto już dziś umie zachwycić się swoim Bogiem. A zachwyt swój potrafi przelać w słowa modlitwy, wyrazić w milczącym czuwaniu, wypowiedzieć czynem miłości.

CZWARTEK

Ap 5,1–10; Łk 19,41–44

Słowo Boże: I taką pieśń śpiewają: „Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i krwią Twoją nabyłeś dla Boga ludzi z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami”. Zwycięski Baranek, jeden jedyny może wziąć księgę i otworzyć ją, oraz dopełnić przeznaczenia. Jego ofiara jest skuteczna dla wszystkich ludów i pokoleń. I z tej racji przysługuje Mu cześć najwyższa. I posłuszeństwo doskonałe. I wdzięczność bez granic. I pokłon najgłębszy. I miłość najszczersza… Tak oto zaczyna się adoracja Syna Bożego. A adorując upodobniamy się do Tego, którego adorujemy. Pan wprowadza nas w tajemnice posługi królewskiej i kapłańskiej – adorując zwycięskiego Baranka uczymy się jak służyć i być zdolnym do złożenia ofiary.

PIĄTEK

Ap 10,8–11; Łk 19,45–48

Słowo Boże: Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by mi dał książeczkę. I rzecze mi: „Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód”. I wziąłem książeczkę z ręki anioła, i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód… Anioł daje książeczkę przeznaczeń – w niej zapisane są przyszłe losy Kościoła i poszczególnych ludzi. Dwojaki smak z niej płynie: słodycz, która jest symbolem owoców zrodzonych z wiary; gorycz, która zapowiada cierpienie, w tym także prześladowania. Jeśli godzimy się na słodycz, to znaczy jeśli przyjmujemy „korzyści” płynące z wiary, umiejmy przyjąć co gorzkie, czyli mężnie znosić „niewygody”. Bo wiara jest źródłem światła na drogach codziennego życia, niesie pokój, ale też wierząc musimy być gotowi przyjąć trudne uderzenia świata.

SOBOTA

Ap 11,4–12; Łk 20,27–40

Słowo Boże: A gdy dopełnią swojego świadectwa, Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży ich i zabije. A zwłoki ich leżeć będą na placu wielkiego miasta… A po trzech i pół dniach duch życia z Boga w nich wstąpił i stanęli na nogi. Każda prawdziwie ugruntowana wiara musi przejść przez próby, by pierzchły wszelkie złudzenia. W proroczej wizji Apostoł spostrzega świadków, którzy cierpią i ostatecznie umierają. Zabójcy już nawet się cieszą i ślą sobie gratulacje. Ale po określonym czasie duch życia zstępuje od Boga i ożywia wierne sługi. Tak działa Pan. Gdy wydaje się, że nasze wysiłki są daremne, a popełnione błędy nieodwracalne, Bóg potrafi ożywić każde dobro, które przez nas powstało. I ci, którzy zdało się, że są już martwi na duszy – ożyją.

Comments are closed.