TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ADWENTU 28 XI – 3 XII 2016

PONIEDZIAŁEK:

Iz 4,2–6; Mt 8,5–11

Słowo Boże: Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: „Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”. Rzekł mu Jezus: „Przyjdę i uzdrowię go”. Lecz setnik odpowiedział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie…”. Co chciałby dziś powiedzieć nam rzymski żołnierz? Że miał kłopot? Że zależało mu na swoim słudze? To wszystko prawda. Lecz nie w tym leży istota tego, co piękne w życiu tego żołnierza. Piękna bowiem jest nade wszystko jego wiara. Wiarą zawstydził Żydów. Wiarą skutecznie pomógł słudze, może nawet przyjacielowi. Dlatego słowa jego są dziś naszą modlitwą. „Panie, nie jestem godzien… Powiedz tylko słowo…”. Panie, uzdrów mnie na nowo, bo znów zraniony jestem przez grzech.

WTOREK

Iz 11,1–10; Łk 10,21–24

Słowo Boże: „Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co wy słyszycie, a nie usłyszeli”. Pan zwraca uwagę uczniom, by zachowali szeroko otwarte oczy, by wyostrzyli swój słuch, bo są świadkami rzeczy niezwykłych: widzą Jego czyny i mogą słyszeć słowa Dobrej Nowiny. Choć Boga nikt nigdy nie widział, to przecież Syn odsłania Stwórcę swym uczniom. Łatwo przychodzi nam zatrzymać oczy na czymś przypadkowym, łatwo przysłuchujemy się ulotnym rozmowom. I dlatego łatwo możemy pominąć to, co najważniejsze. Panie, czuwaj nad naszym wzrokiem i naszym słuchem.

ŚRODA

Rz 10,9–18; Mt 4,18–22

Słowo Boże: Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Św. Mateusz opisuje powołanie pierwszych uczniów, jako zdarzenie, które dokonało się błyskawicznie. Jedno spotkanie, jedno słowo Pana, jedna decyzja: tak, idziemy. Naiwnością byłoby sądzić, że całość rozegrała się w ciągu trzech minut. A jednak nawet jeśli był czas słuchania Jezusa i był czas namysłu, i czas podejmowania decyzji, i wszystko było bardziej rozciągnięte w czasie, to jednak nie umniejsza to siły wiary, zaufania i determinacji uczniów, by wejść na drogę za Panem.

CZWARTEK

Iz 26,1–6; Mt 7,21.24–27

Słowo Boże: Nie każdy, kto mówi Mi „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego… Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który zbudował dom na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Boimy się przeciwności, marzymy o bezproblemowej realizacji naszych zamierzeń. Tak wyobrażamy sobie codzienność. Czy tą drogą można zbudować własną duchowość? Niestety nie, bo tu bardziej niż gdzie indziej pojawia się niebezpieczeństwo budowania zamków na piasku. latego błogosławieństwem, a nie przekleństwem są próby, które sprawdzają stan naszej wiary, miłości, zaufania. Odsłaniając naszą słabość, Bóg daje szansę – możemy jeszcze naprawić braki.

PIĄTEK

Iz 29,17–24; Mt 9,27–31

Słowo Boże: Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus zapytał ich: „Wierzycie, że mogę to uczynić?”. Oni odpowiedzieli Mu: „Tak, Panie”. Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: „Według wiary waszej niech się wam stanie”. I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: „Uważajcie, niech nikt o tym się nie dowie!”. Tym razem cud uzdrowienia dokonuje się w domu. Niewidomi wstępują tam, gdzie przebywa Jezus. Były cudowne uzdrowienia na oczach wszystkich, są i te, które dokonują się dyskretnie, bez świadków, w domowym zaciszu. To oznacza, że Jezus może udzielić swej łaski w każdym miejscu. Skoro tak, to musimy być gotowi na Jego łaskę w każdym miejscu. Być może chcemy wybierać szczególne miejsca i czekamy na dar Pana, ale ostatecznie On wybiera miejsce, by przyjść do nas.

SOBOTA

Iz 30,19–21.23–26; Mt 9,35–10,1.5.6–8

Słowo Boże: A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi… Jezus rozumie potrzeby swego ludu. Sam obchodził ludzkie osiedla, by nieść pociechę utrudzonym. Lecz od początku w misję głoszenia nadziei wprzęga uczniów. Jeśli gdzieś za mało jest robotników na Jego żniwie, to znaczy, że osłabła wiara. To znaczy, że trzeba wpierw prosić o łaskę głębszej wiary. Wszystko inne przyjdzie później. Bo wiarą prowadzeni ludzie otworzą serca swe na łaskę i dopiero mocą tej łaski będą w stanie skutecznie nieść pomoc udręczonym i porzuconym.

Comments are closed.