FARYZEUSZE W EWANGELII (27)

JEZUS GOŚCIEM U FARYZEUSZA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Bogaty faryzeusz przygotował dla Jezusa i Jego uczniów ucztę. Zaprosił też swoich kolegów i krewnych. Chciał skompromitować Jezusa i pozwolił wejść do sali biesiadnej dobrze znanej wszystkim prostytutce, która się w Jezusie zakochała. Jezus zaproszenie przyjął i zamienił ucztę w lekcję wielkiej miłości – i to przebaczającej, a zrobił to mocno upokarzając gospodarza. Wielu z trudem dostrzega w tym miłość Jezusa do gospodarza. Nie mogą jej odczytać w tym, co On zrobił. A Jezus uczynił to z miłości do niego i jego kolegów, aby im otworzyć oczy na to, czym żyli. Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”. Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, mam ci coś powiedzieć”. On rzekł: „Powiedz, Nauczycielu!”. „Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?” Szymon odpowiedział: „Sądzę, że ten, któremu więcej darował”. On mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Do niej zaś rzekł: „Twoje grzechy są odpuszczone”. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: „Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?”. On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!” (Łk 7,36–50). Zestawienie prostytutki z faryzeuszem i ukazanie wyższości jej miłości nad miłością gospodarza – szokuje. Już to odsłania, kim są faryzeusze. Pozorna doskonałość, bo nie umieją kochać ludzi takimi, jacy są. Kochają egoistycznie siebie i stawiają wszystkich pod swymi stopami, bo egoizm nie jest Bożą miłością. Jezus, znając serce gospodarza i prostytutki, wyraźnie stawia ją na pierwszym planie i jej odpuszcza grzechy, a nie gospodarzowi. Jak przełknęli tę lekcję faryzeusze, tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że zamiast zastanowić się nad stopniem miłości w swoim sercu, zatrzymali się nad pytaniem: kim jest Jezus, skoro odpuszcza grzechy?

Comments are closed.