TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ ADWENTU 12–17 XII 2016

PONIEDZIAŁEK:

Dz 6,8–10;7,54–60; Mt 10,17–22

ŚWIĘTO ŚW. SZCZEPANA

Słowo Boże: Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. Różne są przyczyny złego traktowania uczniów Chrystusa i nie zawsze doznawane przeciwności czy nawet prześladowania będą zasługą. Tak bowiem jest tylko wtedy, gdy cierpimy z powodu Chrystusa. A przecież bywa, że cierpimy wskutek własnego grzechu czy też grzechu współbraci. Jedno i drugie cierpienie może być przyczyną upadku (gdy rodzi w ludzkim sercu bunt), ale też jedno i drugie może prowadzić do wzrostu duchowego, jeśli przyjmiemy je, rozumiejąc, że idziemy szlakiem wyznaczonym przez Pana.

WTOREK

1 J 1,1–4; J 20,2–8

ŚWIĘTO ŚW. JANA APOSTOŁA

Słowo Boże: Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza… Ujrzał i uwierzył. Obaj Apostołowie uwierzyli w Jezusa od pierwszego z Nim spotkania nad brzegiem Jeziora Galilejskiego. Razem z Panem przeszli wiele dróg palestyńskiej ziemi. I gdy nabierali przekonania, że już naprawdę wierzą, znów pojawiało się coś, co boleśnie odsłaniało braki ich wiary. Podobnie było pod krzyżem – ta wyjątkowo trudna próba raz jeszcze pokazała, że wciąż nie wierzą pełnią wiary. A potem przychodzi chwila spotkania z pustym grobem Pana. I znów wierzą. Czy tak już zostanie do końca?

ŚRODA

1 J 1,5–2,2; Mt 2,13–18

ŚWIĘTO ŚWIĘTYCH MŁODZIANKÓW MĘCZENNIKÓW

Słowo Boże: Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama…”. Król uruchamia cały aparat władzy przeciwko małemu Dziecięciu. Z lęku o siebie człowiek staje się zdolny do największych podłości. A przecież lęk o siebie, ukryty za każdym odruchem ludzkiego egoizmu, to nic innego jak brak wiary i zaufania w opatrzność Stwórcy. To odruch, przez który pragniemy zabezpieczyć swą przyszłość. Tymczasem budujemy dobrą przyszłość wierząc, czyli gdy jesteśmy pewni, że Pan troszczy się o nas skutecznie. Pozbawieni wiary, szamoczemy się lękliwi w okowach prawdziwych i wyimaginowanych niebezpieczeństw.

CZWARTEK

1 J 2,3–11; Łk 2,22–35

PIĄTY DZIEŃ OKTAWY BOŻEGO NARODZENIA

Słowo Boże: A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu to Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. Stary Symeon należy do grona tych świadków, którzy potwierdzają przyjście na świat Mesjasza. Żył wiele lat w oczekiwaniu na spełnienie obietnic Bożych. Tych, które otrzymał wybrany naród i także tych, które otrzymał on sam. W jego życiu splatają się obietnice: te wielkie o wymiarze uniwersalnym i te osobiste, związane tylko z jego życiem. Czekał Izrael, czekał Symeon. W jednej chwili Boże obietnice zostają spełnione. Takie jest doświadczenie wiary: jednym słowem Bóg mówi do wszystkich i do każdego osobiście.

PIĄTEK

Syr 3,2–6.12–14; Kol 3,12–21; Mt 2,13–15.19–23

ŚWIĘTO ŚWIĘTEJ RODZINY

Słowo Boże: Gdy Mędrcy się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. W pewnym sensie naprzeciw siebie stają Józef i Herod. Ten pierwszy otrzymuje polecenie, by chronić Maryję i Jej Dziecię. Ten drugi, zaspokajając swoje pragnienie władzy, dąży do zniszczenia Jezusa. Te osoby ukazują dwie strony człowieka. Józef ukazuje tę stronę każdego z nas, która ożywiana jest pragnieniem, by troszczyć się o Jezusa w swym sercu, słuchać Go i za Nim iść. Herod z kolei obrazuje tę stronę, która pozostaje pod panowaniem grzechu. Bo każdy grzech jest zabójstwem Pana. Już dziś trzeba wstać jak Józef, by pokonać grzech.

SOBOTA

1 J 2,18–21; J 1,1–18

SIÓDMY DZIEŃ OKTAWY BOŻEGO NARODZENIA

Słowo Boże: Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Jest tu trudny paradoks: świat stał się przez Słowo (Słowo, Syn Boży ma udział w dziele stworzenia świata, jest zatem Panem świata), równocześnie ten sam świat nie przyjmuje Słowa, to znaczy buntuje się przeciw swemu Panu. I Pan na to pozwala. Zarazem pojawiają się ludzie, którzy przyjmują Słowo – i w ten sposób wchodzą w zupełnie nową relację, która radykalnie zmienia całe ich życie: stają się prawdziwie dziećmi Boga, Stwórcy. To nie może pochodzić od ludzi, z ich wysiłku. To jest wyłącznie darem przychodzącym od Pana.

Comments are closed.