Jan Paweł II i Brat Albert

KAROL WOJTYŁA ZNALAZŁ WZÓR I OPARCIE

„W dziejach polskiej duchowości św. Brat Albert posiada wyjątkowe miejsce. Dla mnie jego postać miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie mojego własnego odchodzenia od sztuki, od literatury i od teatru, znalazłem w nim szczególne duchowe oparcie i wzór radykalnego wyboru drogi powołania” – przyznał Jan Paweł II w książce „Dar i Tajemnica”.

Wśród dorobku literackiego Karola Wojtyły znajduje się napisany w 1950 roku dramat „Brat naszego Boga”. Jego głównym bohaterem jest Brat Albert. To właśnie w nim młody artysta ukazuje swoją duchową walkę. Ukazując postać Adama Chmielowskiego, pokazuje jak sam odnajdywał swoje powołanie. W jednej ze scen Adam mówi: „Przepraszam. Może mnie sobie przypominacie… Opatrzność zrządziła, iż pewnego razu deszcz i wichura zagnały mnie do waszego schroniska… Bracia, odtąd jakaś siła nagli mnie tutaj znowu. Ja nie mogłem nie powrócić tutaj. Na każdym kroku szła za mną wasza nędza, bezdomność, wasz głód. (Milczenie najzupełniej obojętne) Nie wiedziałem, jak wrócić. Szukałem dróg. Szukałem środków”. Niezwykle dramatyczna jest scena malowania obrazu „Ecce Homo”: „Ty jesteś ciągle głębszy od mego widzenia. I ciągle dalszy. Nie mogę Cię wydobyć z mego wzroku. To znaczy – Powiedz, co jeszcze więcej mogę uczynić dla Ciebie w nich? Jak można pytać o to Ciebie, który nie znałeś miar! I tak ciężar, który odciskam, i kontur, który kreślę – nie jest Twoim zarysem ani Twojej odciskiem piękności. Oni są!!! Odmień mój wzrok! Ja jestem im niepotrzebny. Tak. Stwierdziłem to. Przekonałem się o tym. Dlaczego nie mogę przekonać Ciebie? Powiedz sam, co ze mnie zostanie, jaki będzie ze mnie pożytek, jeżeli Ty odrzucisz mój obraz, a oni odrzucą mnie? Znów jesteś ponad moją myślą.Przemawiasz wśród niej – cisza. Ale powiedz – czy możesz tego żądać od człowieka? Czy możesz tego żądać ode mnie? Jak mam przestać być tym, kim jestem? (Adam znów pracuje z pasją, z żarem. Trwa to przez chwilę. Podczas tego dają się dosłyszeć takie słowa): Głos: Ty musisz przybrać dla mnie ten kształt. Ten kształt, który obejmuję duszą, i te plamy barw na płótnie – i Ty w tylu ludziach – to jedno – Adam: (z wysiłkiem) To jedno! (Odstępuje na krok): – Przecież tak Cię utrwalę w tylu, tylu ludziach. Utraca Cię mój wzrok – A równocześnie widzę Cię coraz przenikliwiej. Jak to może być? (Wpatruje się w obraz ponownie): Ale to nie Ty jesteś – Więc to nieprawda, że utrwalam Cię w tylu ludziach. W tylu duszach”. Do tej postaci Karol Wojtyła powracał wielokrotnie. 10 kwietnia 1970 roku mówił: „Brat Albert (…) Głęboko rozumiał tę prawdę, która jest właściwością i własnością samego Chrystusa; trzeba być ubogim, ażeby innych ubogacać. Trzeba nie mieć, nie posiadać, ażeby innych obdarzać…”. Siedem lat później powiedział: „Jest w tej postaci coś, co głęboko odpowiada trudnościom i niepokojom naszych czasów. Jest jakieś świadectwo dane Chrystusowi, Jego Ewangelii, dane człowiekowi, na które te właśnie czasy w szczególny sposób czekają”.

Beatyfikacja

W czasie swojej podróży do Ojczyzny – 22 czerwca 1983 roku na krakowskich Błoniach Jan Paweł II beatyfikował Brata Alberta i o. Rafała Kalinowskiego. Powiedział wówczas: „Oto dwaj uczniowie Boskiego Mistrza, którzy w pełni odkryli na drogach swego ziemskiego pielgrzymowania miłość Chrystusa – i którzy w tej miłości wytrwali! Świętość bowiem polega na miłości. Opiera się na przykazaniu miłości. Mówi Chrystus: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15,12). I mówi jeszcze: Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości (J 15,10). Świętość jest więc szczególnym podobieństwem do Chrystusa. Jest podobieństwem przez miłość. Poprzez miłość trwamy w Chrystusie, tak jak On sam poprzez miłość trwa w Ojcu. Świętość jest podobieństwem do Chrystusa, które sięga tajemnicy Jego jedności z Ojcem w Duchu Świętym: Jego jedności z Ojcem przez miłość. Miłość jest pierwszą i odwieczną treścią przykazania, które pochodzi od Ojca. Chrystus mówi, że On sam zachowuje to przykazanie. On też daje nam to przykazanie, w którym zawiera się cała istotna treść naszego podobieństwa do Boga w Chrystusie. Ojciec Rafał i Brat Albert osiągnęli w swym życiu te szczyty świętości, jakie dziś potwierdza Kościół, na drodze miłości. Nie ma innej drogi, która do tych szczytów prowadzi. Dziś Chrystus mówi do nich: Wy jesteście przyjaciółmi moimi (J 15,14), nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mojego (tamże, w. 15). To wszystko streszcza się w przykazaniu miłości. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13). Ojciec Rafał i Brat Albert od wczesnych lat życia rozumieli tę prawdę, że miłość polega na dawaniu duszy, że miłując – trzeba siebie dać – owszem, że trzeba życie swoje oddać, tak jak mówi Chrystus do Apostołów. To dawanie życia za przyjaciół swoich, za rodaków, wyraziło się również w 1863 roku poprzez ich udział w powstaniu. Józef Kalinowski miał wówczas 28 lat, był inżynierem – posiadał stopień oficerski w armii carskiej. Adam Chmielowski liczył w tym samym roku 17 lat, był studentem Instytutu Rolniczo-Leśnego w Puławach. Każdym z nich kierowała bohaterska miłość Ojczyzny. Za udział w powstaniu Kalinowski zapłacił Sybirem (na Sybir zamieniono mu karę śmierci), Chmielowski kalectwem”.

Kanonizacja

12 listopada 1989 roku w Rzymie miała miejsce kanonizacja Brata Alberta. W przemówieniu do Polaków przybyłych na kanonizację, Ojciec Święty nazwał św. Brata Alberta „apostołem swoich czasów”, „radykalnym naśladowcą św. Franciszka, rozmiłowanym jak on w ewangelicznym ubóstwie” oraz „patronem trudnego przełomu”, jaki w tym czasie dokonywał się w naszym kraju. Życzył wszystkim rodakom, „aby ten święty, który był dla wszystkich dobry jak chleb, dopomógł wszystkim Polakom do odzyskania wzajemnej dobroci. Aby stał się żywym kamieniem w budowaniu tej cywilizacji, którą Paweł VI nazwał cywilizacją miłości, na naszej ojczystej ziemi i wszędzie”.

mp

Comments are closed.