TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 9–14 I 2017

PONIEDZIAŁEK:

Hbr 1,1–6; Mk 1,14–20

Słowo Boże: Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi”. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Jezus jako pierwszych powołał rybaków. Zarzucali sieć w jezioro i łowili ryby. Zwykle ryby łowi się, by stać się ich posiadaczem. Jezus proponuje Szymonowi i Andrzejowi, by stali się rybakami ludzi. Ale ludzi nie da się gromadzić, by stać się ich właścicielem. Z czasem uczniowie zrozumieją, że bycie rybakiem ludzi oznacza trudną służbę. Długo się tego uczyli. Tego nieraz długo uczą się też ludzie, którzy dziś pełnią różne posługi w Kościele. Oby Pan dał im zrozumienie, że rybak w służbie Jezusa nie jest dysponentem człowieka, ale jego sługą.

WTOREK

Hbr 2,5–12; Mk 1,21–28

Słowo Boże: Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on głośno wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego!”. Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. Czy nie zaskakuje nas fakt, że opętany przebywa w synagodze? Być może spokojnie spędzał tam czas pośród pobożnych żydów i wydawało się, że wszystko jest w porządku. Dopiero gdy pojawił się Jezus, zaczął głośno wołać, rozpoznał obecność Syna Bożego. Jezus dokonywał wielu znaków, najczęściej były to uzdrowienia. Ale cel był zawsze ten sam: wyrwać człowieka spod panowania złego ducha. Raz jest to oczywiste, innym razem pozostaje ukryte. I nic nie zmieniło się od tamtych czasów. Pan ciągle wyrywa człowieka z pęt zła.

ŚRODA

Hbr 2,14–18; Mk 1,29–39

Słowo Boże: Nad ranem, kiedy było jeszcze ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać”. Wydawało się, że na nic już nie ma czasu, bo tylu ludzi, tylu potrzebujących, tak wiele spraw do załatwienia. I do tego zwyczajne zmęczenie. A jednak Jezus potrafił wstać wcześnie rano, wręcz jeszcze w nocy, by w miejscu osobnym podjąć modlitwę. Z czasem znajdują Go uczniowie. Mają konkretną propozycję, co dalej. Ale Jezus bez cienia wątpliwości mówi sam, dokąd pójdą. Ta pewność rodzi się z modlitwy. Gdy swoje plany potrafimy przedstawić Jezusowi, to pokój serca jest znakiem, że Pan ten plan błogosławi.

CZWARTEK

Hbr 3,7–14; Mk 1,40–45

Słowo Boże: Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. A Jezus zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony”. Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony (…) A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. Doświadczony chorobą trędowaty nie utracił nadziei. Choć nikt nie dawał mu najmniejszej szansy na wyzdrowienie, to jednak gdy tylko pojawiła się choćby nikła szansa na lepszy los, poprosił – zapewne nie po raz pierwszy. Bez natarczywości, ale z wielką pokorą i zaufaniem. I widoczną wiarą w możliwości Jezusa. Prośba okazała się skuteczna. Jak długo czekał na tę chwilę? Nie wiemy. Ostatecznie nie jest to tak bardzo ważne. Liczy się to, że nie zrezygnował ze swego dążenia (może nawet marzenia). Potrafił być delikatny i zarazem nieustępliwy.

PIĄTEK

Hbr 4,1–5.11; Mk 2,1–12

Słowo Boże: I przyszli do Jezusa z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy”. Trzeba było śmiałej decyzji, by wziąć sparaliżowanego na nosze i spuścić przed Jezusem przez otwór w dachu. Trzeba było szukać niezwyczajnej drogi, by dostać się do Proroka z Nazaretu. Wiara pokazała sposób dotarcia do upragnionego miejsca, miłość pozwoliła pokonać wszelkie trudności. I nas wiara zaprowadzi tam, gdzie Jezus będzie mógł okazać nam miłosierdzie, a miłość pozwoli nie zrażać się przeciwnościami. Oby tylko były one wystarczająco mocne i żarliwe. Obyśmy mogli znaleźć ludzi bogatych wiarą i miłością.

SOBOTA

Hbr 4,12–16; Mk 2,13–17

Słowo Boże: Gdy Jezus siedział przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami mówili do Jego uczniów: „Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?”. To nie jest najlepsze towarzystwo dla człowieka dbającego o swoją reputację. Tymczasem Jezus siedzi z celnikami i grzesznikami, trzeba powiedzieć wprost: z marginesem społecznym. Czego Jezus szuka w kręgu potencjalnych przestępców? Szuka człowieka. Szuka człowieka zagubionego, duchowo chorego, z pokręconym życiorysem… O kogo tu chodzi? Wbrew pozorom to nie ten ktoś obok, ten inny. To ja. To mnie, zagubionego, zranionego własnym błędem szuka Pan. Panie, oto jestem tu, ja grzesznik. Przyjdź.

Comments are closed.