TYDZIEŃ LITURGICZNY

DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 16–21 I 2017

PONIEDZIAŁEK:

Hbr 5,1–10; Mk 2,18–22

Słowo Boże: Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa
i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?”. Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi?”. Dziś bardziej niż kiedyś potrzebujemy postu. Jezus bynajmniej z niego nie zrezygnował. Zrezygnowali z postu zbyt pochopnie jego współcześni uczniowie. Jednakże ci, którzy zachowują głębszą wrażliwość na słowa Pana, dobrze rozumieją wartość postu, nie rezygnują z niego i doświadczają jego duchowej mocy. Bo post, choć wydaje się być ćwiczeniem fizycznym, jest w swej istocie działaniem, które wypływa z ducha i pokazuje, że ciało i zmysły nie powinny dominować w naszym życiu.

WTOREK

Hbr 6,10–20; Mk 2,23–28

Słowo Boże: Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara i jadł chleby pokładne… To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu. Prawo jest potrzebne, bo reguluje relacje między ludźmi. Ale nadmierne przywiązanie do prawa powoduje, że zapominamy, czemu prawo ma służyć. Przeceniając przepisy, możemy zapomnieć o człowieku, także o Bogu. Tym samym stajemy się strażnikami prawa, a nie człowieka czy Boga. Oczywiście taka postawa jest intelektualnie łatwiejsza, upraszcza wiele sytuacji. Posługiwanie się prawem, by chronić i Boga, i człowieka wymaga tej trudnej cechy, którą nazywamy twórczością.

ŚRODA

Hbr 7,1–3.15–17; Mk 3,1–6

Słowo Boże: A śledzili Go, czy nie uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: Podnieś się na środek!”… Wtedy spojrzawszy wokoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Gniew Jezusa to znak niezgody na postępowanie faryzeuszów, którzy umiłowali przepisy, ale zapomnieli o człowieku. Smutek Jezusa to wewnętrzny ból serca wobec faktu, że ktoś odrzuca łaskę, która jest na wyciągnięcie ręki. Mimo oporu słuchających, Jezus podejmuje to, co zamierzył, wiedząc, iż wywołuje to oburzenie. Dziś Pan uczy nas, że dobro nie może być zaniechane, nie można zrezygnować z prawego działania, choćby to wywoływało krytykę i oburzenie otoczenia.

CZWARTEK

Hbr 7,25–8,6; Mk 3,7–12

Słowo Boże: A przyszło za Jezusem wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego w pogotowiu ze względu na tłum. Tłumy ludzi ciągną do Jezusa – i to nie tylko z Galilei, gdzie się wychował. Sława Nauczyciela z Nazaretu rozlewa się na sąsiednie krainy. I wszyscy przychodzący znajdują pomoc. Doświadczają uzdrowienia, uwolnienia od złych duchów, doznają pocieszenia. Czy dziś Jezus nie dokonuje wielkich czynów? Ależ dokonuje każdego dnia. Dlaczego wieść o tym nie porusza serc ludzkich? Być może dziś uczniowie Pana zbyt słabym głosem wołają o tym, co dzieje się przez Jezusa. A może sami tego już nie dostrzegają?

PIĄTEK

Hbr 8,6–13; Mk 3,13–19

Słowo Boże: J ezus w yszedł n a g órę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu naddał imię Piotr; dalej Jakuba… Jak kiedyś Mojżesz, tak dziś Jezus wychodzi na górę i powołuje lud Boży – nowy lud. Ten stary wywodził się od Abrahama, Jakuba i jego synów. Nowy lud wyrasta z woli samego Zbawiciela i ma w swoim rodowodzie Dwunastu Apostołów. To oni, wybrani przez Pana, są nowym fundamentem Kościoła, który nadal spełnia to samo zadanie: jest posłany, by głosić słowo i uwalniać ludzi od zła. Ale początkiem jest towarzyszenie Jezusowi, to znaczy wsłuchiwanie się w Jego pragnienia. Tu jest ukryta tożsamość Kościoła.

SOBOTA

Hbr 9,1–3.11–14; Mk 3,20–21

Słowo Boże: Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: „Odszedł od zmysłów”.  Napór ludzi musiał być ogromny, skoro Jezus i uczniowie nie mogli znaleźć spokojnego miejsca na posiłek i wytchnienie. Niejeden byłby zachwycony tak wielką sławą. Tymczasem bliscy Jezusa są zaniepokojeni. Być może wyczuwają już, że działanie Jezusa rodzi sprzeciw w sercach tych, którzy są autorytetem w Izraelu. Tym bardziej, że pojawia się osobliwa ocena: odszedł od zmysłów. To jeden ze sposobów, by zniszczyć przeciwnika. Lecz czy to mogło powstrzymać Jezusa przed ukazywaniem mocy łaski?

Comments are closed.