TYDZIEŃ LITURGICZNY

CZWARTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 30 I – 4 II 2017

PONIEDZIAŁEK:

Hbr 11,32–40; Mk 5,1–20

Słowo Boże: Gdy Jezus wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł z Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił. Sytuacja opętanego była dramatyczna: mieszkał pośród grobów, spętany łańcuchami krzyczał i był niebezpieczny dla innych. To człowiek duchowo martwy, niewolnik namiętności, który nadto niszczy innych. Czy dzisiaj podobne sytuacje są możliwe? Być może nie ma tak mocno widocznych znaków zewnętrznego zniewolenia, są jednak te same postawy ludzi: to nieokiełznane pragnienie spełniania swych życzeń bez liczenia się z dobrem bliźniego. Jezus proponuje inną drogę: prawdziwa wolności przychodzi jako dar od Boga, gdy przyjmujemy Jego słowo.

WTOREK

Hbr 12,1–4; Mk 5,21–43

Słowo Boże: Wziął ze sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!” Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. To było w domu przełożonego synagogi. Wszyscy stracili już nadzieję, bo dziewczynka umarła. Ale to jest właśnie sytuacja „dla Boga”. Gdy nie ma innego ratunku, pozostaje tylko On, nasz Pan. I tak było też w tamtej chwili. Wszyscy widzą śmierć – koniec. Jezus widzi inaczej, widzi jak Bóg Stwórca, Pan życia i śmierci. Jezus widzi sen. Bo dla Boga śmierć jest jak sen. Bóg może ten sen przerwać, by człowieka wezwać do życia – nowego życia. Wskrzeszenie dziewczynki jest jak zapowiedź zmartwychwstania. Wszyscy oczekujemy nowego życia.

ŚRODA

Hbr 12,4–7.11–15; Mk 6,1–6

Słowo Boże: A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał. Mieszkańcy Nazaretu słuchając Jezusa w pierwszym odruchu byli zdumieni Jego mądrością i cudami, które czynił. Jednakże
nie potrafili uwierzyć Jego słowu. Przekonani, że Go już dobrze znają, nie odpowiedzieli na wezwanie Zbawiciela, którzy przyszedł do swoich z Dobrą Nowiną. Lekceważony Jezus mimo wszystko próbuje poruszyć serca swych rodaków, próbuje przekonać. Lecz oni zmarnowali wyjątkową szansę. Niedowiarstwo stało się barierą nie do pokonania. Oby nasze życie nie stało się ciągiem zmarnowanych chwil.

CZWARTEK

Ml 3,1–4; Łk 2,22–40

Święto Ofiarowania Pańskiego Słowo Boże: A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. W krótkiej informacji o Symeonie, by scharakteryzować jego postawę, Ewangelista Łukasz aż trzykrotnie wspomina Ducha Świętego. A to oznacza, że Duch Święty był wyjątkowo mocno obecny z życiu tego człowieka. Symeon żyje jakby w cieniu Ducha Świętego (Duch spoczywa na nim); otrzymał obietnicę, że nie ujrzy śmierci – bo zawsze Duch jest tym, który ożywia i wyrywa stworzenie z otchłani śmierci; idąc do świątyni jest prowadzony przez Ducha – tak winno wyglądać całe życie człowieka wierzącego.

PIĄTEK

Hbr 13,1–8; Mk 6,14–29

Słowo Boże: Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem. Oto Herod i Herodiada. Król choć uwięził proroka znad Jordanu, okazywał mu jednak respekt. Tym samym rozpoznał jego wyjątkowość, uznał jego autorytet. Królowa przeciwnie, W Janie Chrzcicielu widziała jedynie osobistego wroga i przeszkodę na drodze do celu. W jej sercu panowała głęboka nienawiść, która ostatecznie doprowadziła do śmierci Jana. Stało się to możliwe, bo Herod ogarnięty zmysłowością nie był w stanie obronić nawet resztek swej prawości, które intuicja dobrze mu podpowiadała. I Heroda, i Herodiadę zniszczyły namiętności.

SOBOTA

Hbr 13,15–17; Mk 6,30–34

Słowo Boże: Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Potrzeby były ogromne. Tłumy zbierały się wokół Jezusa i uczniów, a każdy z przychodzących potrzebował czasu, uwagi, pomocy. To musiało rodzić zmęczenie. I Jezus mówi, że Apostołowie mają prawo do wytchnienia. Nie chodzi tu jednak o współcześnie rozumiany wypoczynek. Jezus zachęcał, by poprzez kontakt z Bogiem w czasie modlitwy wzmocnić siły wewnętrznego człowieka. Prawdziwa regeneracja to w pierwszym rzędzie regeneracja ducha. Dopiero w dalszej kolejności wzmacnianie ciała. Czyśmy o tym porządku nie zapomnieli?

Comments are closed.