TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 6–11 II 2017

PONIEDZIAŁEK:

Rdz 1,1–19; Mk 6,53–56

Słowo Boże: Ludzie biegali po całej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie. To musiało być niezłe zamieszanie. Biegali, przynosili chorych, mówili o swych dolegliwościach. Widać wyraźnie pośpiech i niepokój. Z czego to wynikało? Prawdopodobnie byli przekonani, że otwarła się przed nimi wyjątkowa okazja, która może się już nie powtórzyć. Jeśli Jezus pójdzie dalej, być może nigdy tu nie wróci. Nie, nie można dopuścić, by okazja spotkania z Prorokiem z Nazaretu została zaprzepaszczona. Tak myśleli oni, mieszkańcy Galilei. I wykorzystali dany im czas łaski. Czy my myślimy podobnie? Czy rozumiemy, że „dziś” jest czasem łaski?

WTOREK

Rdz 1,20–2,4a; Mk 7,1–13

Słowo Boże: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie…”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie. Zarzut Jezusa jest poważny: uczeni Izraela odrzucili Prawo Boże. I możemy w tym miejscu ze zrozumieniem pokiwać głową, że tak rzeczywiście się stało. Tymczasem adresatem tej bolesnej uwagi nie są uczeni w Piśmie, nie jest też ludzkość, która dziś nagminnie odrzuca prawa Boże. Pierwszym adresatem jest Kościół, który musi wsłuchiwać się w słowa swego Mistrza i pilnie baczyć, by nie zagubić przejrzystości ewangelicznego przesłania. I tu chodzi o Kościół obecny w każdym wierzącym, w każdej rodzinie, w każdej wspólnocie.

ŚRODA

Rdz 2,4b–9.15–17; Mk 7,14–23

Słowo Boże: I mówił dalej: „Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”. Podwójne standardy nie są przypadłościami li tylko polityków, nieustannie spierających się o ocenę swych działań. Dość łatwo sami wpadamy w podobną pułapkę. Gdy przychodzi opisać sukces, chętnie podkreślamy, że to skutek podjętej pracy, zdobytych umiejętności. Z kolei gdy pojawia się grzech, najchętniej przyczynę tego widzielibyśmy w zewnętrznych warunkach, by pomniejszyć swą winę i odpowiedzialność. Tymczasem Jezus przypomina, że to człowiek jest autentycznym twórcą zła – i ponosi odpowiedzialność.

CZWARTEK

Rdz 2,18–25; Mk 7,24–30

Słowo Boże: Usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła i padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: „Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. Nieznana bliżej poganka i zarazem matka chorej dziewczyny przebyła ogromną drogę. Nie, to nie była fizyczna przestrzeń. To była odległość znacznie trudniejsza do pokonania: odległość wyznaczona przez zupełnie inną kulturę i religię. A jednak owa kobieta znalazła w sobie zdolność do pokonania tej bariery – co więcej – okazała tak wyraźne zdeterminowanie w swej wierze i pokorze, że otrzymała łaskę, na którą tak bardzo liczyła. Oto do czego zdolna jest miłość. Nasz Pan pragnie nas dziś prowadzić w jednym kierunku – ku coraz większej miłości.

PIĄTEK

Rdz 3,1–8; Mk 7,31–37

Słowo Boże: Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały… Człowiek głuchoniemy posiada ograniczony kontakt z innymi. Osamotniony, zmuszony jest pozostawać na marginesie. I ten człowiek znalazł innych, którzy się za nim wstawili. Nie tylko za nim prosili, także przyprowadzili go do Jezusa. A wówczas chory usłyszał najważniejsze słowo życia: otwórz się. I tak zmienił się cały jego świat. Wbrew pozorom podobna choroba dotyka wielu, bo pozostają w izolacji, osamotnieniu, nie rozumieją i nie są rozumiani. Ten trudny węzeł może rozwiązać tylko Jezus. Ale potrzebni są ci, którzy proszą i przyprowadzają do Pana.

SOBOTA

Rdz 3,9–24; Mk 8,1–10

Słowo Boże: W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: „Żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka”. Choć odnosimy wiele sukcesów, w gruncie rzeczy pozostajemy ludźmi, którym doskwiera nieporadność. Często chcemy o tym zapomnieć, niełatwo nam się do tego przyznać. Tymczasem Bóg spoglądając na nas widzi wszystko we właściwy sposób – i dlatego spogląda z miłosierdziem. Czynem Bożego miłosierdzia było rozmnożenie chleba na pustkowiu. Dziś tego typu czynem jest udzielanie Chleba Eucharystycznego. Wielu słabnąc na drodze wiary nie czuje, że przyczyną jest brak tegoż pokarmu. Nie rezygnujmy z niego lekkomyślnie.

Comments are closed.