TYDZIEŃ LITURGICZNY

SZÓSTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 13–18 II 2017

PONIEDZIAŁEK:

Rdz 4,1–15; Mk 8,11–13

Słowo Boże: A chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi w duszy i rzekł: „Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu”. A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę. Tyle znaków czynił Jezus otwarcie. Każdy cud wskazywał na nową obecność Boga wśród swego ludu. Dlaczego tym razem Pan nie chciał uczynić kolejnego znaku? Prawdopodobnie przejrzał podstępne zamiary swoich rozmówców. Odczuł brak szczerej woli poznania Jego posłannictwa, zobaczył zamknięte serca, opętane dążeniem, by Go skompromitować. Ten rodzaj zamknięcia serca można nazwać zatwardziałością. Gdy łatwo nam przychodzi oskarżać innych, baczmy, by i w nas nie było głupiego uporu.

WTOREK

Dz 13,46–49; Łk 10,1–9

ŚWIĘTO ŚWIĘTYCH CYRYLA I METODEGO

Słowo Boże: Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!”. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Apostoł Jezusa winien przychodzić do innych z darem pokoju. To powszechny zwyczaj na Wschodzie: ludzie życzą sobie pokoju. Kryje się za tym nie tylko oczekiwanie na pokój, który jest owocem zgody między ludźmi, ale też głęboka tęsknota za pokojem, wartością zapowiadaną przez proroków. Bo pokój jest cechą czasu mesjańskiego. Wspomniane pozdrowienie jest przypomnieniem, że Zbawca już jest w tym domu, do którego weszli uczniowie. Tu nie ma tylko kurtuazji. To jest świadomość łaski.

ŚRODA

Rdz 8,6–13.20–22; Mk 8,22–26

Słowo Boże: Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: „Czy coś widzisz?”. A gdy ten przejrzał, powiedział: „Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Kolejne uzdrowienie – tym razem to człowiek niewidomy. Jezus zwilżył oczy chorego śliną dwukrotnie. A przecież w wielu sytuacjach wystarczyło raz coś zrobić, nadto wystarczało samo słowo. Skąd taka zmiana? Być może Pan chce nam pokazać, że nie ma jednego schematu, nie ma uniwersalnej metody. Za każdym razem jest wolne działanie Jezusa, który pragnie udzielić łaski, a posługuje się różnymi znakami, do których nie należy się przywiązywać. Związać trzeba się jedynie z Jezusem.

CZWARTEK

Rdz 9,1–13; Mk 8,27–33

Słowo Boże: I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych… Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc nas wych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Piotr co dopiero został pochwalony, wykazał
się bowiem lepszym niż inni zrozumieniem misji Jezusa. Mija zaledwie chwila i już nie zgadza się ze swoim Mistrzem. Dyskretnie, na boku, chce załatwić sprawę. Ale z Jezusem to się nie uda. Zbawiciel jawnie odpowiada demaskując myślenie Piotra – myślenie człowieka, który nie liczy się z Bogiem. To że raz zrozumieliśmy coś ważnego, nie oznacza, że mamy już monopol na rozumienie słowa Bożego. Zrozumienie słowa jest łaską, o którą trzeba ciągle z pokorą prosić.

PIĄTEK

Rdz 11,1–9; Mk 8,34–9,1

Słowo Boże: Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je”. Jezus odsłania jeden z paradoksów Dobrej Nowiny. Zwraca uwagę na tych, którzy pragną zachować swe życie, lecz wybierają błędną drogę egoizmu. To często, niestety, w nieoczywisty sposób prowadzi do klęski, bo ta bywa dobrze ukryta, a ujawnia się dopiero po dłuższym czasie. Metodą zachowania życia jest tracenie go w dobrej sprawie – do takich należy sprawa Jezusa. Gdy żyjemy z nastawieniem, by odnosić szybkie i doraźne korzyści, nie będziemy w stanie podążać za Zbawicielem, bo droga za Panem ujawnia swój owoc zwykle na końcu.

SOBOTA

Hbr 11,1–7; Mk 9,2–13

Słowo Boże: Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Nie pierwszy raz coś naprawdę wielkiego dzieje się na górze. Jezus zabiera wybranych uczniów na wysoką górę – tu następuje przejmujące doświadczenie przemienienia. Komu to było potrzebne? Uczniom – to ich chciał Pan przygotować na trudne chwile swej męki i śmierci. Ale również dla Jezusa było to doświadczenie potrzebne – raz jeszcze odczuł wyraźnie zapewnienie Ojca o miłości. Nadto odkrywał przed uczniami prawdę o swej tożsamości. Zaproszeni na drogę wiedzieli już, kim jest Ten, który tak mocno zaprasza.

Comments are closed.