TYDZIEŃ LITURGICZNY

SIÓDMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 20–25 II 2017

PONIEDZIAŁEK:

Syr 1,1–10; Mk 9,14–29

Słowo Boże: Jezus zapytał ojca: „Od jak dawna to mu się zdarza?”. Ten zaś odrzekł: „Od dzieciństwa… Lecz jeśli możesz coś, zlituj się nad nami i pomóż nam”. Jezus odrzekł: „Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy”. Natychmiast ojciec dziecka zawołał: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu”. Opętanie dziecka było prawdziwym dramatem jego ojca. Nie rozwiązali tej sytuacji uczniowie Pana. Ojciec zniewolonego dziecka przyszedł zatem do Jezusa. Wzbudził w swym sercu tyle wiary, aby prosić o interwencję. Jednak za mało, by mieć pewność co do skuteczności Jezusowego działania. Zapytany wyznaje wiarę i natychmiast błaga o łaskę jeszcze większej wiary. Każde nasze wyznanie wiary jest zarazem błaganiem o wiarę mocniejszą. W takim duchu wypowiadamy słowa wyznania wiary we Mszy świętej i w codziennym pacierzu.

WTOREK

Syr 2,1–11; Mk 9,30–37

Słowo Boże: On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: „Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich”. Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: „Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał. Pragnieniem wielu prawych i szlachetnych serc było bliskie i serdeczne spotkanie z Bogiem. Nieraz pojawiały się uporczywe pytania, jak spotkać Boga, jak doświadczyć Jego obecności, jak okazać Mu swą życzliwość w codziennym życiu? Wszak uniesienia, jeśli już, zdarzają się tylko od czasu do czasu. I tu Jezus wskazuje kapitalne rozwiązanie: wpierw zachęca do pokory i służby; następnie wskazuje dziecko – osobę, która wymaga opieki. Jeśli zatem otaczamy kogoś konieczną opieką, naprawdę spotykamy samego Stwórcę. Uwierzmy, że nie trzeba więcej.

ŚRODA

1 P 5,1–4; Mt 16,13–20

Święto Katedry św. Piotra Apostoła

Słowo Boże: Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Gdy wsłuchujemy się w słowa Jezusa, to można podziwiać, jak wielkie zaufanie wyraził Pan wobec Piotra; można też odczuć jakiś niepokój, czy nie ma w tym przesady. Bo jak zrozumieć Jezusa, który tak mocno zaufał Piotrowi, że jego decyzjom dał niebieską sankcję. Piotr może skutecznie związywać i rozwiązywać, a jego postanowienia skutkują w niebie, co oznacza, że Bóg je uznaje. Ten sam Piotr po chwili usłyszał słowa surowej nagany, bo się zagalopował. Piotr otrzymał obietnicę, która jest nieodwołalna, ale wymaga z jego strony pokory.

CZWARTEK

Syr 5,1–8; Mk 9,41–43.45–47.50

Słowo Boże: Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Nikt rozsądny z własnej woli i świadomie nie sięgnie po bilet do piekła. A jednak wielu sięga po grzech, a to nic innego jak bilet w tym najgorszym z możliwych kierunków. Wielu trwa z ciężkim grzechem w sercu przez wiele dni, a nawet lat, nie czując w tym nic niewłaściwego. Dlaczego? Bo zachorowało sumienie. Utraciło sprawność reagowania na zło. Zobojętniało. Uśpione sumienie… Jak je obudzić, jak odbudować wrażliwość sumienia? Zmieniać kryterium oceny z „bo ja tak myślę” na „bo Bóg tego pragnie”.

PIĄTEK

Syr 6,5–17; Mk 10,1–12

Słowo Boże: Przez zatwardziałość serc waszych [Mojżesz] napisał wam to przykazanie. Na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela. Coraz powszechniej mówi się o rozwodach kościelnych. Kryje się za tym głębokie nieporozumienie. Trwałość małżeństwa zdefiniował sam Jezus. Dziś nierozerwalność małżeństwa często jest odrzucana w imię „prawa do szczęścia”. Skoro nie wyszło coś w pierwszym małżeństwie, mam prawo do szczęścia – to znaczy do powtórnego związku. I wtedy łatwo powiedzieć: Bóg jest niewyrozumiały. Czy na pewno? On bardzo pragnie ludzkiego szczęścia – i dlatego nie godzi się na niewierność, na niszczenie miłości, na łamanie słowa.

SOBOTA

Syr 17,1–15; Mk 10,13–16

Słowo Boże: Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus widząc to, oburzył się i rzekł do nich: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże…”. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. Rodzice, którzy przynosili swoje dzieci do Jezusa, by Pan je błogosławił, to wierzący, którzy zrozumieli, że muszą się zatroszczyć nie tylko o ciało, lecz także o ducha swych pociech. Dobry rodzic zapewnia swemu dziecku dom, ubranie, pożywienie, kształcenie – ale to wciąż nie wszystko. Rodzice winni troszczyć się, by każdego dnia swe dziecko przynieść Jezusowi do błogosławieństwa. Jak codziennie podajemy dzieciom chleb, tak również winniśmy wzmacniać je błogosławieństwem, które wypraszamy pokorną modlitwą.

Comments are closed.