FARYZEUSZE W EWANGELII (36)

WTAJEMNICZENIE FARYZEUSZA W CEL PRZYJŚCIA SYNA BOŻEGO NA ZIEMIĘ

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Nocna rozmowa Jezusa z faryzeuszem Nikodemem zawiera zdumiewająco głębokie sformułowania. Nikodem był do takiej rozmowy przygotowany. On słyszał słowa, które musiały go szokować. Jako Żyd dowiaduje się, że Bóg umiłował nie tylko Żydów, ale świat. W imię tej miłości Bóg daje swego Syna, aby ten świat zbawił. Nikodem słyszy wyraźnie od Jezusa, że Bóg jest Ojcem, który kocha, a jest to miłość do Jednorodzonego Syna. Jako monoteista musiał mocno stuknąć głową o te słowa. Miał serce tak otwarte, że przyjął je z wiarą. Jezus mówi: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony (J 3,16–17). Ktokolwiek zna ten świat i widzi ilość zła, jaka w nim jest, pyta: Za co Bóg ten świat kocha? To pytanie dowodzi myślenia w kategoriach ludzkiej miłości, która zawsze jest nastawiona na to, aby z miłości coś mieć. Przy tym podejściu kochać można jedynie „za coś”, czyli na miłość trzeba sobie zasłużyć. Tak, jako faryzeusz, myślał Nikodem. Słowa Jezusa burzą takie myślenie. Miłość prawdziwa jest potężną energią życia Bożego, która promieniuje jak słońce, aby karmić światłem albo ciepłem wszystko, co żyje na ziemi. Na tę miłość się nie zasługuje, w niej się żyje. Tak rozumiana miłość pozwala podejść bliżej Boga. A kiedy się to staje, nawet na zasadzie zwrócenia oczu w stronę Boga – bo nie jesteśmy w stanie postawić w Jego kierunku ani jednego kroku – wtedy widzimy Jego miłość. On kocha Syna – i to jest pierwsza zdumiewająca prawda. Bóg jest Ojcem i kocha swego Jednorodzonego Syna, a Syn kocha Jego. Oni swoją miłość postanowili przelać w serca wszystkich potomków Adama – i czekają na to, że na Ich miłość ludzie odpowiedzą. Bóg kocha, a odpowiedź zależy od człowieka. Ta odpowiedź jest najważniejszym dziełem, jakie człowiek może podjąć na ziemi. Jeśli to uczyni, to znak, że kocha na tej samej fali, na jakiej kochają się Osoby Boże. Druga zdumiewająca prawda to pragnienie Boga nastawione nie na potępianie ludzi, ale na ich zbawienie, czyli uszczęśliwienie. Faryzeusze budowali tylko na sprawiedliwości, a Nikodem dowiaduje się, że Bóg pragnie spotkania w miłości – i to przebaczającej. Spotkanie z Jezusem jest zatem wielkim wydarzeniem, które przestawia tak sposób myślenia, jak i działania. Z Nim człowiek wychodzi ze świata rozliczeń i wydawania wyroków, a wchodzi na drogę przebaczenia i zbawiania każdego człowieka. Ciasnota faryzejskiego myślenia pryska. Nikodem ze skorupy myślenia o sprawiedliwości swojej i wybranych rodaków, wypływa na ocean zbawienia, mając szansę dotarcia do każdego kontynentu i każdej wyspy, aby informować o niepojętej miłości Boga, który zbawia, a nie potępia. Nikodem doświadczył prawdy, jaką przekazywał mu Jezus – i zobaczył ogrom dzieła zbawienia, jakiego On się podjął. Uwierzył Jezusowi i w Jezusa,
a w tym zaufaniu doświadczył w swoim sercu życia wiecznego, czyli uczestniczenia w życiu Boga Ojca i Jego Jedynego Syna.

Comments are closed.