SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

RDZ 12,1–4A; 2 TM 1,8B–10; MT 17,1–9

PRZEMIENIENIE PAŃSKIE

Fot. ks. Z. Pytel

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana  zaprowadził ich na górę wysoką osobno. Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie. Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się. Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

ROZWAŻANIE

Opowiadanie o przemienieniu Jezusa św. Mateusz rozpoczyna tak: „Po sześciu dniach Jezus zabrał ze sobą Piotra, Jakuba i Jana…”. W zamyśle Ewangelisty Jezus jest nowym Mojżeszem, jest prawodawcą, twórcą nowego porządku. Kiedyś Mojżesz przebywał na Synaju i przez sześć dni góra spowita była przez obłok. Po tym czasie dopiero Bóg zawołał Mojżesza. Podobnie tu: Apostołowie po sześciu dniach usłyszeli głos Boga. Sześć dni oznaczało także tworzenie świata, siódmy dzień był czasem odpoczynku – dniem radości i dzień ten trwa już nieustannie. Przemienienie było jakby uchyleniem rąbka tajemnicy wieczności, pokazaniem dnia, który się już nie kończy. Do tego dnia zmierza nasze życie. Jeśli o tym zapominamy, zaczynamy błądzić. Jezus jest tym, który bezpiecznie i pewną ręką wprowadza nas na górę wiecznej radości. Pozwólmy, by nas prowadził. Do końca.

(rs)

Comments are closed.