TYDZIEŃ LITURGICZNY

DRUGI TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 13–18 III 2017

PONIEDZIAŁEK:

Dn 9,4b–10; Łk 6,36–38

Słowo Boże: Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarą dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrze wasze. Nawyk wydawania opinii o innym jest głęboko zakorzeniony w naszym sercu. Łatwo wypowiadamy negatywne opinie, pochopnie domyślamy się podejrzanych intencji, z uporem szukamy drugiego dna ludzkich zachowań. Tymczasem Jezus proponuje nowe spojrzenie, inne – na brata. To właśnie słowo „brat” może być kluczem otwierającym nowe spojrzenie, nową kulturę wzajemnych odniesień. W swoim otoczeniu, zgodnie z pragnieniem Pana, bądźmy inicjatorami życzliwości, kultury, wzajemnego zrozumienia i przebaczenia.

WTOREK

Iz 1,10.16–20; Mt 23,1–12

Słowo Boże: Wy zaś nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami… Nie da się z języka, ani tym bardziej z ludzkiego życia, wyrzucić nauczycieli, ojców, mistrzów. Wzrastając, potrzebujemy przewodników. Jezus jednoznacznie zwraca uwagę, że ostatecznie jest tylko jeden Mistrz, Nauczyciel i Ojciec. Jeśli kogoś obdarzamy tym tytułem, to z tej racji, że działa on (choćby nawet o tym nie myślał) w imieniu samego Boga. Rzecz w tym, byśmy zachowując uznanie dla nauczycieli, ojców i mistrzów pamiętali, iż tak naprawdę jedynym prawdziwym nauczycielem, ojcem i mistrzem jest Bóg.

ŚRODA

Jr 18,18–20; Mt 20,17–28

Słowo Boże: W drodze rzekł do nich: „Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. W drodze do Jerozolimy, tam gdzie miało wszystko się spełnić, Jezus zapowiada uczniom, co wkrótce nastąpi. Wydaje się, że mówi jasno, zrozumiale. Wyraźnie przyszłość nie wygląda pomyślnie. Tymczasem uczniowie zdają się tego wcale nie słyszeć. Mistrz mówi o swej śmierci, o odrzuceniu i ukrzyżowaniu, a Apostołowie zajęci są wciąż sobą i myślą o swej przyszłości, o zajęciu najlepszego miejsca. Dla siebie. I to jeszcze w takiej chwili. Trudno o większe nieporozumienie. Lecz Pan się tym nie zraża. Pozostaje dalej cierpliwym przewodnikiem.

CZWARTEK

Jr 17,5–10; Łk 16,19–31

Słowo Boże: Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną”. Każdy chciałby poznać ostateczną przyszłość. Jezus podaje podstawową zasadę: przyszłość jest konsekwencją naszych decyzji i naszych czynów. Przekonuje o nieskończonym miłosierdziu Boga i równocześnie nie kryje prawdy o możliwości wiecznego cierpienia po śmierci. Owszem, strach nie jest dobrym pedagogiem. Ale na pewno roztropność – tak. A roztropność to sztuka przewidywania skutków swoich działań. Roztropnie jest wiedzieć, ku czemu zmierza mój konkretny czyn.

PIĄTEK

Rdz 37,3–4.12–13a.17b–28; Mt 21,33–43.45–46

Słowo Boże: Jezus rzekł im: „Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach? Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Opisując wielokrotne odstępstwo Żydów, prorocy wiele razy upominali naród wybrany, w szczególności odpowiedzialnych za ten naród: możliwość zgubienia tego, co fundamentalne jest realna. A wtedy Bóg bierze inny lud. To samo ostrzeżenie raz jeszcze powtarza Jezus wobec faryzeuszów. Ci gorliwi wyznawcy Boga pobłądzili: zachowując wtórne zwyczaje, zapomnieli o Bożym prawie miłości. To ostrzeżenie ważne jest też dla nas. Można bowiem budując gmach swego życia, zapomnieć, co jest jego fundamentem, a walczyć zaciekle o to, co nietrwałe.

SOBOTA

Mi 7,14–15.18–20; Łk 15,1–3.11–32

Słowo Boże: A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie…”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę… ponieważ syn ten mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. Długą drogę musiał przebyć marnotrawny syn, by zrozumieć głębię swego uwikłania w grzech. Ale gdy doszedł do krytycznego punktu, gdy doświadczył biedy i bólu samotności, z głębi swego upodlenia mógł zawołać: „Ojcze, zgrzeszyłem…”. W tych dwóch słowach opisana jest istota nawrócenia. „Ojcze” – mówi o bliskości. „Zgrzeszyłem” – o oddaleniu. Kto się nawraca, pozwala, by jego oddalenie ustąpiło bliskości, która jest darem Bożego miłosierdzia. To samo przeżywamy za każdym razem, gdy pokornie wyznajemy Ojcu swe grzechy.

Comments are closed.