FARYZEUSZE W EWANGELII (39)

FARYZEUSZE KAMIENUJĄ INNYCH, ALE NIE SIEBIE

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jezus modlił się na Górze Oliwnej nie tylko w noc pojmania. On wraz z Apostołami zatrzymywał się tam częściej, prawdopodobnie w pomieszczeniu należącym do
rodziny późniejszego Ewangelisty Marka.
Św. Jan nawiązuje do tego pisząc:
Jezus natomiast udał się na Górę
Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów
w świątyni. Cały lud schodził się do Niego,
a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas
uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili
do Niego kobietę, którą pochwycono
na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku,
powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę
kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie.
W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?”. Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?”. A ona odrzekła: „Nikt, Panie!”. Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” (J 8,1–11). Faryzeusze czuli się zobowiązani do czuwania nad poziomem moralnym narodu wybranego. Polowali na każdą kobietę cudzołożną. Czynili to stojąc na straży przykazania: „Nie cudzołóż”. Po takim polowaniu, jeśli się udawało, ofiara była kamienowana. Wykorzystali to polowanie, aby kamienować równocześnie Jezusa i cudzołożną kobietę. Upolowaną przyprowadzono do Niego, gdy nauczał w świątyni. Oskarżyli ją wiedząc, że mają prawo do jej zamordowania, ale tym razem chcieli zmusić Jezusa, by im powiedział: „dobrze czynicie, że pilnujecie poziomu moralnego”; gdyby bowiem stanął w obronie kobiety, mogli Jego kamienować, bo naruszał prawo Mojżesza. Jezus wiedział, że ma przed sobą kobietę cudzołożną, ale wiedział też, że ma zakłamanych faryzeuszy i zażądał od nich, aby wykonali wyrok, do którego mają prawo, o ile są bez grzechu. Tak bowiem postawił sprawę Mojżesz. Sędzią bowiem może być tylko człowiek sprawiedliwy. To bardzo ważna sprawa. W oczach Boga wyroki niesprawiedliwych sędziów będą przez Niego weryfikowane. Dziś jest to podstawowy problem w polskim sądownictwie. Niewielu sędziów jest sprawiedliwych. Jezus pozwolił rzucić w nią kamieniem stawiając sprawę wyjątkowo ostro. Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. Okazało się, że nie było ani jednego. Jezus wypisywał ich grzechy na ziemi, a ci widząc, że może ich o nie publicznie oskarżyć i wydać na ukamienowanie przez tłum, który Go otaczał, szybko pouciekali – i to co do jednego. Faryzeusze lubią kamienować innych, a samych siebie nawet w piersi uderzyć nie potrafią. Jezus był bez grzechu, ale kamienia nie rzucił. Poprosił kobietę, aby już od tej chwili nie grzeszyła. Tak się rozstali.

Comments are closed.