FARYZEUSZE W EWANGELII (40)

FARYZEUSZOM BRAK ŚWIĘTEJ WIARY

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Faryzeusz jest zamknięty na prawdę. Jest to ukazane w ostrej dyskusji, jaką Jezus prowadzi z nimi, gdy usiłował im odsłonić możliwość istnienia w Bogu dwu Osób, Ojca i Syna. Oni, zagorzali monoteiści, nie chcą o tym słyszeć i natychmiast atakują Jezusa, jako uzurpatora Boskiej godności i podważającego prawdę o jedynym Bogu. Jezus prawdę im ukazuje i mówi, że przybył, aby dać świadectwo o Ojcu, a Ojciec daje o Nim: A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”. Rzekli do Niego faryzeusze: „Ty sam o sobie wydajesz świadectwo. Świadectwo Twoje nie jest prawdziwe”. W odpowiedzi rzekł do nich Jezus: „Nawet jeżeli Ja sam o sobie wydaję świadectwo, świadectwo moje jest prawdziwe, bo wiem skąd przyszedłem i dokąd idę. Wy zaś nie wiecie, ani skąd przychodzę, ani dokąd idę. Wy wydajecie sąd według zasad tylko ludzkich. Ja nie sądzę nikogo. A jeśli nawet będę sądził, to sąd mój jest prawdziwy, ponieważ Ja nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał. Także w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał”. Na to powiedzieli Mu: „Gdzie jest Twój Ojciec?”. Jezus odpowiedział: „Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i Ojca mego”. Słowa te wypowiedział przy skarbcu, kiedy uczył w świątyni. Mimo to nikt Go nie pojmał, gdyż godzina Jego jeszcze nie nadeszła (J 8,12–20). Prawda o Osobach Boga nie podważa monoteizmu – Bóg jest jeden i Jezus zawsze to podkreślał utożsamiając siebie z Ojcem, chciał jednak słuchaczy podprowadzić do wtajemniczenia w życie Boże, które polega na miłości. Ta zaś wymaga odniesień osobowych. Niewielu otwarło serca na tę prawdę, a uczynili to wyłącznie ci, którzy uwierzyli w Jezusa jako Syna Bożego. Jezus mówi wyraźnie: Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i Ojca mego. Poznanie jest możliwe jedynie przez akt wiary, który nie jest ludzkim aktem, ale odpowiedzią na łaskę otrzymaną od Boga. To jest święta wiara. Ona daje poznanie tajemnicy Boga i Jego życia. Słuchający tę łaskę otrzymywali, ale jej nie przyjmowali. Wydawali sąd ludzki, czyli kurczowo trzymali się swej ciasnej logiki, która nie pozwala otworzyć się na tajemnicę. Człowiek wypełniony świętą wiarą jest otwarty na tajemnice Boga i Jego życia. Faryzeusze są zamknięci, bo znają tylko smak ludzkiej wiary, która jest ślepotą. Świętą wiarą jest ta, którą zaliczamy do cnót teologicznych (teologalnych) (KKK 1810–1816), a do nich należy obok świętej wiary, święta nadzieja i święta miłość. Kryzys wiary w Kościele, zwłaszcza na terenach Europy i obu Ameryk, ma swe źródło w zatarciu granicy między ludzką i świętą wiarą. Ta druga otwiera drogę wtajemniczenia, pierwsza zawsze rozbija się o ścianę w ulicy bez wyjścia. Ilu ludzi dziś zna smak świętej wiary? Katecheza winna pielęgnować świętą wiarę, rozpaloną w naszych sercach sakramentem
Chrztu świętego. Jeśli odwołuje się do ludzkiej wiary, bardziej jest ateizacją niż ewangelizacją.

Comments are closed.