TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 3–8 IV 2017

PONIEDZIAŁEK:

Dn 13,41–62; J 8,1–11

Słowo Boże: Podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. I pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Bywają sytuacje, że oceniamy innych z przyzwyczajenia, bez powodu. Są oceny łagodne, pozbawione złośliwości. Bywają też jednak sytuacje, gdy ktoś ocenia innych używając mocnych słów, wyrażając w widoczny sposób swoje oburzenie. I wówczas konieczne jest pytanie: co jest powodem tak radykalnej oceny? Może to niestety oznaczać, że sami dotknięci jesteśmy jakimś brakiem, z którym się nie zgadzamy, z którym też sobie nie radzimy. Radykalna ocena może być formą skrywanej agresji. Ta reakcja nie jest rozwiązaniem. Rozwiązaniem jest spotkanie z Jezusem.

WTOREK

Lb 21,4–9; J 8,21–30

Słowo Boże: Rzekł więc do nich Jezus: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”. Jezus mówi o sobie: „Ja jestem”. To oznacza, że ma świadomość bycia nie tylko w doskonałej jedności z Ojcem. Jest pewny swego Boskiego synostwa. Tym samym odkrywa najgłębszą jedność swych pragnień z pragnieniami Ojca. To świadectwo ma moc przemiany ludzkich serc. Ewangelista stwierdza, że wielu
uwierzyło w Jezusa właśnie wówczas, gdy Zbawiciel ukazał swe zjednoczenie
z Ojcem i zaufanie w Nim pokładane. Prawdziwie wierzymy w Jezusa, gdy
odkrywamy Jego bliskość (człowieczeństwo) i Jego majestat (Boskość).

ŚRODA

Dn 3,14–20.91–92.95; J 8,31–42

Słowo Boże: „Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście synami Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie ma w was miejsca dla mojej nauki. Co Ja widziałem u mego Ojca, to głoszę; wy czynicie to, co usłyszeliście od waszego ojca”. Te mocne słowa oskarżenia padły pod adresem Żydów, którzy co dopiero uwierzyli Jezusowi. Lecz minęła ledwie chwila, a już odrzucają Jezusowe świadectwo. Dlaczego tak się stało? Bo Jezus odsłonił zniewolenie ich serc. Przywiązani do grzechu stali się niewolnikami – przede wszystkim pychy. A jako niewolnicy nie mogli postąpić inaczej, jak zniszczyć niewygodnego świadka. Rozwiązanie tylko pozornie skuteczne. Czy nie lepiej przyznać się, żeśmy niewolnikami grzechu? W takiej sytuacji zawsze potrzeba odważnej decyzji.

CZWARTEK

Rdz 17,3–9; J 8,51–59

Słowo Boże: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: „Jest naszym Bogiem”, lecz wy Go nie poznaliście. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy kłamcą. Byli intelektualną elitą Izraela. Szczycili się dobrym wykształceniem. Gorliwie czytali pisma, a jednak nie poznali Pana. Pobłądzili w swoich myślach, podjęli błędne decyzje. Choć studiowali więcej niż inni, nie poznali swego Stwórcy wystarczająco głęboko, by rozpoznać Jego Syna. Zaniedbanie poznawania Ojca zawsze narażać będzie na niebezpieczeństwo błądzenia, bo wówczas łatwo własne upodobania, własne pomysły, nazwać wolą Boga. Stąd już tylko krok do grzechu. Może nawet zbrodni.

PIĄTEK

Jr 20,10–13; J 10,31–42

Słowo Boże: Odpowiedział im Jezus: „Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?”. Odpowiedzieli Mu Żydzi: „Nie kamienujemy Cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga”. Chcieli Go ukamienować. W ten sposób mogła się wypełnić przewidziana przez proroków ofiara. Ale to nie była jeszcze godzina śmierci Syna Bożego. Jeszcze nie nadeszła pełnia czasu. Bóg ma swoje plany i mimo iż możemy ulec wrażeniu, że coś dzieje się jakby poza Bogiem, wbrew Bogu, to spojrzenie na oskarżenia faryzeuszów musi nas nauczyć, że nic nie dzieje się bez udziału Stwórcy. A skoro tak, to nie poddajmy się zwątpieniu widząc sytuacje, które niepokoją i wywołują poczucie bezradności.

SOBOTA

Ez 37,21–28; J 11,45–57

Słowo Boże: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród… Oceniając działania Jezusa, Kajfasz dokonał nad wyraz precyzyjnej oceny. Jednakże wypowiadając zupełnie słuszne stwierdzenie nadał mu niestety polityczny wymiar. I to był błąd. Kajfasz przede wszystkim był kapłanem i sytuację swego narodu oraz działanie Jezusa winien był czytać w świetle wiary. Choć zauważył, że Jezusowa śmierć może przynieść ocalenie wielu, to jednak nic nie zrozumiał. Bo wydarzenia mają sens polityczny, społeczny, ekonomiczny, ale nie zapominajmy, że mają też wymiar religijny. Nade wszystko religijny.

Comments are closed.