FARYZEUSZE W EWANGELII (42)

FARYZEUSZE ODRZUCAJĄ PROROKA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Św. Jan ukazuje, jak w polowaniu na Jezusa zacieśnia się obława. Byli tacy, którzy uznawali Jezusa za Mesjasza; ich wyłączano z synagogi, a dla wyrzuconego ta klątwa miała bolesne konsekwencje. Tego się obawiali nawet rodzice cudownie uzdrowionego syna: Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: „A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy?”. Odpowiedział: „To prorok”. Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał, i wypytywali się ich w słowach: „Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi?”. Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: „Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył  oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie”. Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: „Ma swoje lata, jego samego zapytajcie!” (J 9,17–23). Faryzeusze nie wierzyli w cud uzdrowienia.
Bardziej wierzyli, że był zdrowy, czyli że udaje, niż że przejrzał. Tymczasem uleczony nie miał wątpliwości, że Jezus jest prorokiem. On doświadczył dobra, jakim jest wzrok. Tę scenę najlepiej odczytują ociemniali. Każdy mówi: obym spotkał Jezusa i oby mnie tak uleczył. Oczy są pięknym i najdoskonalszym obrazem łaski wiary. Ona bowiem pozwala spojrzeć na świat taki, jaki Bóg stwarza – zarówno doczesny, jak i ten przygotowany dla wierzących po ich śmierci. Wierzący wchodzą w nowy świat widząc go i rozumiejąc. Z uszkodzonym wzrokiem nie widzą, ale mają znaki istnienia świata dostępnego dla ludzi o zdrowym wzroku. Niewierzący takiego dostępu nie mają. Mogą się tylko dziwić tym, którzy opowiadają o kolorach i kształtach, a jeśli im wierzą, to czekają na chwilę przejrzenia. Lęk rodziców jest paraliżujący. Nie chcą się wypowiadać na temat uzdrowienia. Wiedzą, że syn powie prawdę. Musieli bardzo się radować z tego, że syn odzyskał wzrok, ale presja faryzeuszy była tak mocna, że nie chcieli się dzielić radością. Przyznanie się do sympatii dla Jezusa w wielu środowiskach jest trudne, bo ono atakuje. Faryzeusze zagrażali sympatykom Mistrza z Nazaretu. Cud odsłania dwie ślepoty. Pierwszą jest kalectwo syna. Drugą jest kalectwo serca faryzeuszy, którzy nie mają oczu serca. Nawet ona może być usunięta przez dotknięcie Jezusa, ale warunkiem jest gram dobrej woli tak ślepego. Jeśli tego grama nie ma, zatwardziałe serce nie czeka na uleczenie swej ślepoty i jest gotowe niszczyć oczy widzącym. Programowa ateizacja ma na celu likwidowanie ludzi, którzy mają wzrok serca. Często jest to połączone z agresją, w której jest nuta zazdrości i nienawiści wobec tych, którzy widzą. Mamy z tym do czynienia na dużą skalę w naszych czasach – i nie należy się temu dziwić.

Comments are closed.