TYDZIEŃ LITURGICZNY

OKRES WIELKANOCNY 17–22 IV 2017

W OKTAWIE WIELKANOCY

PONIEDZIAŁEK

Dz 2,14.22b–32; Mt 28,8–15

Słowo Boże: Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu (…) A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: „Witajcie”. One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: „Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą”. Kobiety pierwsze spotykają zmartwychwstałego Pana. Zdumione i przerażone zarazem, otrzymują polecenie: Powiedzcie uczniom, niech idą do Galilei. Tyle wydarzeń wcześniej działo się w Galilei, tyle spotkań, rozmów, cudów i Jezusowych słów. I okazuje się, że trzeba znów do tego powrócić. Ale już inaczej. W tych samych miejscach mogą raz jeszcze zobaczyć Pana, ale już na nowo – zobaczyć Zmartwychwstałego. A to zmienia wszystko. Od tej chwili naprawdę wszystko jest już inne. Pojawia się światło, w którym wszystko wygląda inaczej. To światło żywej wiary.

WTOREK

Dz 2,36–41; J 20,11–18

Słowo Boże: Jezus rzekł do niej: „Mario!”. A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: Mój Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego…”. W pierwszej chwili myślała, że to ogrodnik, gdy jednak usłyszała swe imię, poznała, że to mówi do niej Pan. Maria stała się radosną zwiastunką wspaniałej nowiny: widziałam Pana! Z tym orędziem poszła do innych. To proste orędzie stało się odtąd jej znakiem rozpoznawczym. Pogrążona w smutku, zajęta rozpamiętywaniem bolesnych zdarzeń i własnego bólu, nagle mocą Chrystusowej miłości została porwana do nowego świata – do radości, do życia, które nie ma końca. Czy z moją wiarą mogę być Marią Magdaleną dla współczesnych?

ŚRODA

Dz 3,1–10; Łk 24,13–35

Słowo Boże: Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?”. Byli w drodze. Myśleli o Jezusie jak o historii, która już się skończyła. Jezus był w tym momencie już tylko częścią przeszłości. I tu zaskoczenie całkowite. Bo okazało się, że Pan jest. Po prostu jest z nimi. Idzie z nimi krok w krok. I jeszcze więcej, rozmawia, wyjaśnia, pozwala się zaprosić do stołu. A oni wciąż jakby we śnie. Tyle znaków, wyjaśnień, serdecznych słów napomnienia, a oni nie poznali. Ale to jest sytuacja każdego z nas. Bo wokół tyle czytelnych znaków, wyjaśnień i napomnień, a jednak serce pozostaje ociężałe. Panie, otwórz nasze serca. Dziś jeszcze.

CZWARTEK

Dz 3,11–26; Łk 24,35–48

Słowo Boże: A gdy rozmawiali, On stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam!”. Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem”. Wyczuwając zaskoczenie swych uczniów Jezus powiedział na powitanie: „Pokój wam!”. To pierwszy dar Zmartwychwstałego. Im głębiej wierzymy w Jego żywą obecność, tym mocniej odczuwamy, jak dar pokoju przenika nasze serca. Nie znikają kłopoty, nie przestają rodzić się nowe zmartwienia, a mimo to nie brakuje pokoju – poczucia, że Pan jest wsparciem. Znów powracają męczące grzechy, kolejne upadki, ale ponad tym przejmującym doświadczeniem jest nadzieja, że Pan nie przestanienigdy być wsparciem.

PIĄTEK

Dz 4,1–12; J 21,1–14

Słowo Boże: A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: „Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?”. Odpowiedzieli Mu: „Nie”. On rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. To już kiedyś było. Nad Jeziorem Tyberiadzkim łowili ryby. On obiecał im, że odtąd będą rybakami ludzi. Poszli za Nim. Minęło sporo czasu, a oni znów stanęli nad tym samym jeziorem i przy tej samej pracy. I znów ten sam Pan wszedł w ich zmęczenie, bezsilność i zagubienie. I zaświtał nowy ranek. Znów siedział pośród nich, jadł z nimi posiłek i rozmawiał. Znów przekonali się, że ich nie zostawił. Że mogą na Niego liczyć. Nowa wiara – odnowiona. Mocniejsza. Z tą wiarą mogli iść. Nawet na krańce świata. Panie, potrzebuję takiej wiary.

SOBOTA

Dz 4,13–21; Mk 16,9–15

Słowo Boże: Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze (…). W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Usłyszeli, że brak im wiary, że są uparci, że nie przyjmują świadectwa innych, którzy mówili o zmartwychwstaniu Pana. I nagle słowa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię…”. Czy byli na to przygotowani? Nie byli doskonali, nie byli ekspertami wiary, ale poszli. I w drodze zdobywali potrzebną dojrzałość. Znów uwierzyli Jego słowu i pozwolili się prowadzić. Ucząc, sami się uczyli. Prowadząc innych, sami wzrastali. Ukazując Jezusa innym, sami coraz bardziej Go miłowali. To wspaniała droga pogłębiania swej wiary.

Comments are closed.