CUD SŁOŃCA

SŁOŃCE TAŃCZYŁO – CUD, KTÓRY WIDZIAŁO TYSIĄCE LUDZI

Fot. www.fatima.pt

Liczba świadków objawień w Fatimie rosła lawinowo. We wrześniu wokół dzieci widzących Maryję zgromadziło się już ok. 30 tysięcy osób, ale to był tylko wstęp do tego co miało się wydarzyć za miesiąc… Prześladowania pastuszków Artur de Oliveira Santos, administrator okręgu Ourem, do którego należała Fatima, miał niemały kłopot z trójką wizjonerów i gęstniejącym z każdym miesiącem tłumem wiernych zbierających się w miejscu objawień. Był masonem, nienawidził religii. W dodatku z Lizbony docierały intensywne naciski na szybkie „rozwiązanie problemu”. A po 13 lipca ludzie zaczęli jeszcze opowiadać o jakiejś „tajemnicy” powierzonej wizjonerom. Mason postanowił szybko uporać się z tym „problemem”. Bardzo chciał też poznać ową tajemnicę. W dniu, w którym Maryja miała przyjść do dzieci po raz czwarty, udał się do rodzinnej wioski wizjonerów i uprowadził je. Zawiózł trójkę pastuszków do Ourem i osadził w ratuszu. Chciał, aby przyznały, że historia z objawieniami została przez nie wymyślona. Groził, że jeśli dzieci nie zdradzą powierzonej im tajemnicy ugotuje je we wrzącym oleju. Mimo gróźb i zastraszania dzieci kolejno odmawiały spełnienia żądań.

Dzieci nie było

Pastuszkowie pośród współczesnych zabudowań (Fot. Z. Kiresztura)

Po trzech dniach gróźb i przetrzymywania w więzieniu, de Oliveira Santos odwiózł dzieci do domu. Musiał uznać się za pokonanego. Nic nie było w stanie złamać małych wizjonerów. A w Cova da Iria 13 sierpnia zebrał się tłum dwukrotnie liczniejszy niż poprzednio. Świadkowie mówili, że widzieli oznaki obecności Matki Bożej. Maryja przyszła, lecz dzieci nie było. Słońce zatańczyło 13 października 1917 roku od świtu padał w Fatimie ulewny deszcz. Jednak ani fatalne warunki pogodowe, ani wojsko wysłane na miejsce objawień przez wrogie Kościołowi władze nie były w stanie powstrzymać olbrzymiej rzeszy pielgrzymów, którzy chcieli przekonać się na własne oczy o prawdziwości słów małych wizjonerów. W końcu Piękna Pani, która od pół roku spotykała się z małymi pastuszkami, zapowiedziała, że w tym dniu dokona wielkiego cudu, aby wszyscy uwierzyli. I zapowiadany przez Matkę Bożą cud nastąpił. Kiedy Maryja uniosła się w niebo po rozmowie z dziećmi otwarła ręce, z których wyszedł słup światła rozpraszający chmury. „Popatrzcie na słońce” – zawołała Łucja. Wszyscy spojrzeli w górę i ujrzeli słoneczną tarczę, która jednak wyglądała tym razem inaczej niż zazwyczaj. Można było patrzeć na słońce bez obawy utraty wzroku – świeciło mocno, ale nie oślepiało. Świadek zdarzenia prof. dr Jose Garrett z Uniwersytetu Coimbra opowiadał, że z obawy przed uszkodzeniem siatkówki, zakrył oczy i odwrócił się tyłem do Słońca. Gdy otworzył oczy, wciąż widział cud! Światło, które wychodziło od Słońca i docierało na ziemię było „nienaturalne”, zmieniało barwę i sprawiało, że wszystko wokół wyglądało „nieziemsko”. Nagle Słońce zaczęło kręcić się wokół własnej osi i przemieszczać na niebie. A kiedy z zawrotną prędkością pomknęło w stronę ziemi ponad sto tysięcy serc, naocznych obserwatorów zamarło z przerażenia. Świadkowie cudu myśleli, że to ostatnie ich chwile i za moment nastąpi koniec świata… Tak się oczywiście nie stało, a Słońce wróciło na swoje miejsce. Obecni w miejscu objawień zauważyli jeszcze jedno cudowne zjawisko – ubrania, które były mokre od padającego przedtem nieustannie deszczu, teraz były zupełnie suche. W specjalnym liście pasterskim o cudzie biskup Fatimy napisał: „Tysiące ludzi widziało wszystkie te pląsy słoneczne, które nie zostały zarejestrowane przez żadne obserwatorium astronomiczne, więc nie mogły pochodzić od natury, osoby ze wszystkich środowisk i klas społecznych, wierzący i niewierzący, dziennikarze najważniejszych gazet portugalskich, a nawet ludzie oddaleni o kilka mil”.

Cud w mediach

O cudzie Słońca napisała nawet lewicowa, antyklerykalna gazeta „O Seculo”. Przytoczono w niej słowa pułkownika Frederico Ooma, profesora na Wydziale Nauk Ścisłych oraz dyrektora Obserwatorium w Lizbonie: „Gdyby było to zjawisko pochodzenia kosmicznego, obserwatoria astronomiczne i meteorologiczne z pewnością by je odnotowały. A tego właśnie brakuje: zapisu choćby najmniejszych zakłóceń w środowisku. To zjawisko jest zupełnie obce dziedzinie nauki, którą się zajmuję”. Nie znajdując wyjaśnienia u naukowca, redakcja szybko podsunęła inny sposób interpretacji tego wydarzenia, twierdząc, że była to zbiorowa sugestia. Ta teza, wobec oczywistości tego, co oglądało dziesiątki tysięcy ludzi, nie była trudna do obalenia. Ojciec Pio Sciatizzi, jezuita, naukowiec, który wydał krytyczne opracowanie cudu Słońca w Fatimie powiedział: „Nie ma żadnych wątpliwości, że wydarzenie to jest faktem historycznym. Za pomocą prostych dowodów naukowych można łatwo wykazać, że nie podlegało żadnym znanym prawom. Zważywszy na niezaprzeczalne odwołanie do Boga i ogólny kontekst tego wydarzenia, tylko Jemu możemy przypisać ten najbardziej oczywisty i największy cud w historii”. Kaplica na cześć Maryi Zanim Maryja spełniła obietnicę cudu, przekazała małym wizjonerom polecenie wybudowania w tym miejscu kaplicy na Jej cześć. Tak jak zapowiadała, przedstawiła się: „Ja jestem Matka Boża Różańcowa. W dalszym ciągu codziennie odmawiajcie Różaniec. Wojna się skończy i żołnierze wkrótce wrócą do swoich domów” – zapewniła Maryja. Dzieci zobaczyły jeszcze obiecaną wizję Pana Jezusa, św. Józefa z Dzieciątkiem, błogosławiących świat i Maryję, która objawiała się małym wizjonerom, jako Matka Boża Bolesna oraz Matka Boża Szkaplerzna. Później nastąpił opisany już cud Słońca, obserwowany nawet w miejscach znacznie oddalonych od Fatimy.

mp

Comments are closed.