FARYZEUSZE W EWANGELII (43)

FARYZEUSZA NIE MOŻNA POUCZAĆ

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Odwaga uzdrowionego zdumiewa. On wiedział, jakie jest podejście faryzeuszy, bo żył w rodzinie, w której się o tym mówiło. Rozumiał postawę swoich rodziców. Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: „Daj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem”. Na to odpowiedział: „Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę”. Rzekli więc do niego: „Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?”. Odpowiedział im: „Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?”. Wówczas go zelżyli i rzekli: „Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi”. Na to odpowiedział im ów człowiek: „W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić”. Na to dali mu taką odpowiedź: „Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?”. I precz go wyrzucili (J 9,24–34). Uzdrowiony w ostrej polemice z faryzeuszami odsłania ich złą wolę: „W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić”. Logika tej wypowiedzi jest żelazna i zamiast kontrargumentu, upokarzając go mówili kim on – jako wierzący w Jezusa – jest w ich oczach: „Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?”. I precz go wyrzucili. Polemika kończy się i rozpoczyna plucie na kochającego prawdę. Takie jest zachowanie faryzeuszy. Ich nie interesuje prawda, oni tylko plują na stojących po stronie prawdy. Mamy z tym do czynienia nieustannie na co dzień. Rozmów na temat prawdy prawie nie ma. Są tylko ostre potyczki z ludźmi, którzy ją znają, bo są niewygodni dla mających pieniądze i stanowiska. To oni najczęściej mają armię faryzeuszy, żyjących z ich kieszeni, w zakłamaniu i głośno krzyczących: Kim ty jesteś? Cały urodziłeś się w grzechach i chcesz nas pouczać? Jezus nas uczy, jak w takich środowiskach żyć. To cenna lekcja. W pewnych sytuacjach należy prawdę powiedzieć – i nie wolno mieć pretensji, gdy za to zostajemy opluci. Odwaga uleczonego jest świętą odwagą. On wiedział, z jakimi autorytetami rozmawia. Widocznie czekał na spotkanie z Jezusem, a gdy to nastąpiło, serce jego wypełniło szczęście z otrzymanego daru – czyli zdrowych oczu – i szczęście spotkania z kimś, kim się Bóg posługuje. Uzdrowiony wie, że Jezus pełni wolę Ojca. Odwaga święta jest darem Ducha Świętego, potrzebnym do dawania świadectwa wiary. Bez tego daru świadectwo jest niemożliwe. Ten dar otrzymujemy w sakramencie Bierzmowania.

Comments are closed.