TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 15–20 V 2017

PONIEDZIAŁEK

Dz 14,5–18; J 14,21–26

Słowo Boże: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. Potężna jest siła miłości: miłość przyciąga nie tylko kobietę i mężczyznę, nie tylko przyjaciół czy krewnych. Miłość zdolna jest sprowadzić również Boga do ludzkiego serca. Właściwie nie ma drugiej takiej mocy, która by mogła równać się z potęgą tego głosu, którym woła miłość. Miłość człowieka może przywołać miłość Bożą tylko z jednego powodu – ponieważ miłość Boża przyzywa człowieka nieustannie. Niestety, miłość ludzka poszukuje Boga jedynie niekiedy, nieraz wcale. Nie uchylajmy się przed trudem przyzywania Pana.

WTOREK

Ap 12,10–12a; J 17,20–26

Święto św. Andrzeja Boboli

Słowo Boże: Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Jezusowa modlitwa z Wieczernika trwa. Raz wypowiedziana, nieustannie powraca w czasie każdej Mszy świętej. Jezus obecny w eucharystycznej ofierze, ukryty w znaku Chleba i Wina, przede wszystkim jest pośród nas wciąż jako skuteczna ofiara przynosząca nam prawdziwą wolność. Ale nie wolno zapomnieć o tym, że jest także wiecznym Orantem – tym, który się modli za nas, a jedną z istotnych intencji jest jedność. Trzeba tak słuchać Jezusowej modlitwy, by serce nasze coraz mocniej zmierzało ku jedności braterskiej.

ŚRODA

Dz 15,1–6; J 15,1–8

Słowo Boże: Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity. Latorośl odcięta od winnego krzewu w oczach więdnie i usycha, pozbawiona korzenia nie ma przyszłości. A człowiek odcięty od Chrystusa? Nawet jeśli wcześniej został wszczepiony w żywy organizm Kościoła, może tę więź zerwać. Wydaje mu się, że może sobie poradzić, że znajdzie alternatywne sposoby własnego rozwoju, że ma receptę na udane życie i sukces. Są to jednakże pozory. Każdy odcięty do Chrystusa jest suchym drzewem. Dramat jest w tym, że przez wiele miesięcy i lat można tego nie zauważyć.

CZWARTEK

Dz 15,7–21; J 15,9–11

Słowo Boże: Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. Mijały wieki i Bóg mówił przez proroków, ale dopiero przez swego Syna objawił, że jest wspólnotą osób. Dlaczego Bóg odsłonił przed nami tajemnicę, że jest Trójcą? Bo nie jest to informacja dla naszego umysłu, coś w rodzaju intelektualnej zagadki, jest to wskazówka dla naszego serca. Trzeba pojąć żar i głębię miłości, która nieprzerwanie wypełnia serce Ojca i przelewa się do serca Syna, by móc wyobrazić sobie ogrom miłości spływającej na człowieka. Na nas. Na mnie. Radujmy się z miłości łączącej Ojca i Syna, bo w tej miłości i my jesteśmy zanurzeni.

PIĄTEK

Dz 15,22–31; J 15,12–17

Słowo Boże: Wy jesteście przyjaciółmi moimi (…) Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. Niełatwo jest scharakteryzować człowieka w kilku słowach. Wszak naszą cechą jest wyraźny paradoks. Bo z jednej strony słabość to nasze codzienne imię, kruchość jest naszym zwyczajnym doświadczeniem. Z drugiej strony nosimy w sobie mocne pragnienie wieczności i szczęścia. To one są cennym darem Boga. Poprzez te pragnienia Pan sam nas naprowadza na siebie – Stwórcę i Odkupiciela. Rysuje przed nami nowy świat wielkich możliwości: zażyłość z Bogiem, wybranie, posłanie i owocność życia. To też nasza codzienność. Czegóż oczekiwać więcej?

SOBOTA

Dz 16,1–10; J 15,18–21

Słowo Boże: Jeżeli świat was nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego świat was nienawidzi (…) Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Cenimy sobie pokój. Jeszcze częściej w życiu codziennym cenimy sobie zwyczajny spokój. Wiele jesteśmy w stanie dać, by się nie narażać na przykre konsekwencje. Często może zbyt wiele dajemy. Nie ulegajmy jednak złudzeniu. Chrześcijaństwo ludzi zaspanych, drzemiących, niemrawych i zagłaskiwanych przez innych, to chrześcijaństwo pozorne. Droga duchowego rozwoju wyznaczona jest przez zmaganie – czy to ze światem zewnętrznych przeciwników, czy jeszcze bardziej ze światem wrogów wewnętrznych. Inaczej być nie może.

Comments are closed.