TYDZIEŃ LITURGICZNY

JEDENASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 19–24 VI 2017

PONIEDZIAŁEK

Ef 2,19–22; J 20,24–29

Święto św. Tomasza Apostoła

Słowo Boże: Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. Utarło się nazywać Tomasza Apostoła niewiernym. Tym samym wspominamy, że nie przyjął świadectwa pozostałych Apostołów, którzy chcieli przekonać go o zmartwychwstaniu Jezusa. Wspominamy jego radykalne żądanie, bo chciał namacalnie stwierdzić, że Ukrzyżowany żyje. Lecz dziś przede wszystkim z wdzięcznością przyjmijmy jego pełne żaru wyznanie: „Pan mój i Bóg mój”. Niech to będzie także nasze wyznanie. Bo to proste słowo pozwala nam wypowiedzieć tajemnicę, wobec której umysł pokornie się skłania w postawie adoracji.

WTOREK

Rdz 19,15–29; Mt 8,23–27

Słowo Boże: A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: „Panie, ratuj, giniemy!”. A On rzekł im: „Czemu bojaźliwi j esteście, m ałej w iary?”. P otem, p owstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza. Gdy smagają nieprzewidywalne podmuchy wiatru, gdy serce ogarnia dokuczliwe poczucie braku bezpieczeństwa, człowiek zaczyna rozumieć, że jest zależny od zewnętrznych okoliczności, że nie potrafi nad wszystkim zapanować, że może nie mieć wpływu na otoczenie. I wtedy bezradnym wzrokiem szuka pomocy. Jezus wskazuje jedno rozwiązanie: kotwicą, która zapewnia stabilność, jest wiara. Człowiek utwierdzony wiarą staje się mocny niczym skała, zdolna stawić czoło każdemu uderzeniu wichru.

ŚRODA

Rdz 21,5.8–20; Mt 8,28–34

Słowo Boże: Złe duchy zaczęły Go prosić: „Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń”. Rzekł do nich: „Idźcie”. Wyszły więc i weszły w świnie. I zaraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w wodach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta, rozpowiadali wszystko. Można postawić pytanie: dlaczego Jezus rozmawia ze złymi duchami? Dlaczego spełnia ich prośbę? Być może chce nas przekonać, że każde stworzenie podlega Jego władzy, o czym, bywa, że zapominamy. Lecz tu ważniejsze jest inne pytanie: dlaczego Gadareńczycy prosili Go, by odszedł z ich ziem? Dlaczego zmarnowali szansę przyjęcia Zbawiciela? Bo ich umysły pozostały przy świniach, które potonęły. Świnie miały konkretną, wyliczalną w pieniądzach wartość. A zwycięstwo nad złym duchem umknęło ich uwadze. I nie dało się oszacować w banknotach.

CZWARTEK

Rdz 22,1–19; Mt 9,1–8

Słowo Boże: Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. A oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Ufaj, synu! Odpuszczone są ci twoje grzechy”. Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. Wiara Izraela był przejrzysta: tylko Bóg może odpuszczać grzechy. I nie może być żadnego wyjątku. Gdy zatem uczeni słyszą, że Jezus deklaruje odpuszczenie grzechów sparaliżowanemu, natychmiast uruchamia się w ich głowach ostrzegawczy sygnał: to bluźnierstwo. Jednak ze strony Pana ta prowokacyjna wypowiedź była zaproszeniem uczonych na drogę wiary. Dla potwierdzenia prawdziwości swych słów Jezus dokonuje uzdrowienia fizycznego. I wielu uwierzyło. Zaczęli wielbić Boga. Część nie uwierzyła. Bo człowiek nawet wobec takiego znaku jest wolny.

PIĄTEK

Rdz 23,1–4.19;24,1–8.10.48.59.62–67; Mt 9,9–13

Słowo Boże: Faryzeusze mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”. On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary»”. W praktykowaniu naszej wiary na co dzień chętniej składamy Bogu ofiary niż okazujemy miłosierdzie potrzebującym. Tymczasem nasz Pan bardziej ceni miłosierdzie niż ofiarę złożoną na Jego cześć. Dlaczego? Ofiara, owszem, składana jest z myślą o uczczeniu Stwórcy, wyraża też naszą zależność od Niego. To wszystko jest bardzo cenne. Miłosierdzie jednak jest czynem, który podnosi człowieka będącego obok, buduje go, niemal stwarza i dlatego jest doskonałym naśladowaniem tego, co czyni Pan. Stąd płynie wyjątkowa wartość miłosierdzia.

SOBOTA

Rdz 27,1–5.15–29; Mt 9,14–17

Słowo Boże: Po powrocie z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?”. Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć”. Jezus dał przykład surowego postu, gdy u progu swej działalności przez dłuższy czas przebywał na pustyni. Pozbawiony pokarmu, także elementarnych warunków niezbędnych do codziennego życia, trwał na modlitwie i przygotowywał się do publicznego wystąpienia. Wtedy także doznał kuszenia ze strony szatana. Jezus zatem nie odrzucił postu. Przeciwnie, Jego przykład jest jasną wskazówką dla uczniów. Pokazuje bowiem wartość postu. Również w swym nauczaniu Pan zachęca do podjęcia postu. Trzeba umieć pościć i trzeba umieć weselić się ucztowaniem.

Comments are closed.