TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 28 VIII – 2 IX 2017

PONIEDZIAŁEK

1 Tes 1,1–5.8b–10; Mt 23,1.13–22

Słowo Boże: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą… Biada wam przewodnicy ślepi, którzy mówicie: „Kto by przysiągł na przybytek, nic to nie znaczy…”. Gorliwość jest cenną postawą, bo mówi o głębokim zaangażowaniu człowieka w sprawę, której służy. Mówi też bardzo o pokonaniu obojętności. Jednakże istnieje taki rodzaj gorliwości, który może być niebezpieczny. Owa zniekształcona gorliwość rodzi się wówczas, gdy w sercu człowieka wraz z zaangażowaniem pojawia się nieprawość. Jezus określa to słowem obłuda. To rodzaj niespójności, gdy sami niezbyt potrafimy sprostać wysokim wymaganiom, ale od innych żądamy tego skrupulatnie. A nawet bezlitośnie. To niebezpieczna pułapka.

WTOREK

Jr 1,17–19; Mk 6,17–29

Wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela

Słowo Boże: Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem mówił Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. Stają dziś na przeciw siebie: Herod – król i Jan Chrzciciel – prorok. Prorok znad Jordanu otwarcie upomniał władcę. W konsekwencji znalazł się w więzieniu. Oto paradoks. Ten, który miał w ręku ogromny majątek i niemal nieograniczoną władzę nad ludźmi, nie miał władzy nad sobą samym. Wydany zmysłowym pragnieniom, nie liczył się z prawem Boga. Natomiast ten, który pozostawał związany w lochu, ubogi, był człowiekiem prawdziwie wolnym – pozostawał na służbie Pana. Oto zadanie: rozeznać, co jest wolnością prawdziwą, a co wolnością pozorną.

ŚRODA

1 Tes 2,9–13; Mt 23,27–32

Słowo Boże: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych oraz mówicie: „Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Jedną z form łatwego usprawiedliwiania własnych błędów jest wytykanie błędów starszym, przodkom, ludziom wcześniejszych pokoleń. Najbardziej zaś rodzicom. Łatwo jest mądrzyć się po latach i surowo oceniać tych, co byli przed nami, stosując do przeszłości miarę naszego
myślenia. Wtedy łatwo można zbudować złudzenie, że w tamtych warunkach postąpilibyśmy znacznie lepiej. Tymczasem przed nami jest jedno zadanie: zachować prawość w tych sprawach, które dziś od nas zależą. I na tym trzeba się skupić, by nie powielać błędu ojców

CZWARTEK

1 Tes 3,7–13; Mt 24,42–51

Słowo Boże: Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Zwykle nie ma problemu z przygotowaniem się do wizyty, która jest zaplanowana. Gorzej gdy przybysz, gość, pojawia się nieoczekiwanie. I jest to zwykle nie w porę. Dziś bowiem coraz częściej dokładnie planujemy swój czas, chodzimy z kalendarzem w ręce, nie lubimy sytuacji niezapowiedzianych. Niestety, nie można przewidzieć wszystkiego. Dlatego też rozwiązaniem jest dążenie do maksymalnej przejrzystości, prawości życia, przez co jesteśmy przygotowani na to, co nieoczekiwane. Także na przyjście Pana.

PIĄTEK

1 Tes 4,1–8; Mk 25,1–13

Słowo Boże: Lecz około północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!”. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swojej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć…”. Panny roztropne i nieroztropne. Jedne i drugie miały stosowne lampy i dobrą oliwę. Jednakże celem ich wysiłków nie było jedynie przygotowanie lamp i oliwy. Zadanie ich polegało na niesieniu światła. I tu widać, że czym innym są środki, czym innym jest cel. Środki są ważne, jeśli prowadzą do celu. Pan daje nam środki konieczne, by owocnie przejść przez ziemię. Ale nie na środkach skupić winna się nasza uwaga. Należy myśleć o celu, który postawił nam Pan. I stosownie
do tegoż celu roztropnie korzystać z dostępnych nam środków.

SOBOTA

1 Tes 4,9–11; Mt 25,14–30

Słowo Boże: Podobnie j est z królestwem niebieskim, jak z pewnym człowiekiem, który mając udać się w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał… Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Zabiegani około spraw codziennych bardzo szybko ulegamy wrażeniu, że gospodarowanie tym, co jest nasze, co pozostaje w zasięgu naszych decyzji, jest sprawą osobistą każdego z nas. Tymczasem przypowieść o talentach nie pozostawia żadnych złudzeń: dysponując jakąkolwiek ilością rzeczy materialnych czy też zdolności, nie jesteśmy ich autonomicznymi właścicielami, którzy mogą nie liczyć się z nikim. Przeciwnie, jesteśmy jedynie dzierżawcami. I dlatego przed nami jest jedno zadanie: gospodarować dobrze, bez pokusy zawłaszczenia.

Comments are closed.