TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 11–16 IX 2017

PONIEDZIAŁEK

Kol 1,24–2,3; Łk 6,6–11

Słowo Boże: Jezus rzekł d o nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?”. I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: „Wyciągnij rękę!”. Uczynił to, i jego ręka znów stała się zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, jak mają postąpić wobec Jezusa. Jezus niemal prowokująco uzdrawia chorego człowieka w szabat, dzień świątecznego spoczynku, gdy obowiązywało rygorystyczne prawo zakazujące podejmowania jakichkolwiek czynności, bo to naruszało świętość tego dnia. Czy Jezus lekceważy zatem świętowanie nakazane przez Prawo? Bynajmniej, lecz pokazuje zgromadzonym, także gorliwym faryzeuszom, że wiarę niszczy formalizm. Czy przywiązani do reguł faryzeusze zrozumieli Jezusa? Dziś już to nie ma znaczenia. Zachowanie Jezusa jest bowiem przestrogą dla nas, byśmy nie hołdowali formalizmowi.

WTOREK

Kol 2,6–15; Łk 6,12–19

Słowo Boże: Był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydomu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swoich chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. Zgromadzeni wokół Zbawiciela doznawali uzdrowienia. Z tęsknotą za podobnym doświadczeniem czytamy dziś te słowa. I my także wyczekujemy uzdrowienia, którego Jezus mógłby dokonać w naszym życiu. Żeby tylko Go dotknąć… – czujemy i pragniemy jak owi ludzie przed dwoma tysiącami lat, bo nie zmieniły się trudne realia naszego życia. Jezus jest ten sam. Dokładnie taki sam jest wśród dziś jak kiedyś, pośród zgromadzonego tłumu na palestyńskiej równinie. Trzeba jak oni słuchać Jezusa i wierzyć. A On, jeśli zechce, przemieni nasze życie.

ŚRODA

Kol 3,1–11; Łk 6,20–26

Słowo Boże: Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą… Jezus mówiąc o błogosławieństwach zaprasza na drogę, która przynosi człowiekowi pokój. Ubodzy, głodni, płaczący, prześladowani – ten rodzaj szczęścia wydaje się mało realny. A jednak jest możliwy. Rzecz nie w tym, by szukać ubóstwa, głodu, płaczu czy prześladowań dla nich samych. Trzeba natomiast z prostotą akceptować zwyczajne zdarzenia wypełniające codzienność. Błędem jest szukać czegoś innego niż to, co nas spotyka, by zbudować trwałą jedność z Bogiem. Albo będziemy z Bogiem dziś, w danej chwili, w codzienności, albo wcale.

CZWARTEK

Lb 21,4b–9 lub Flp 2,6–11; J 3,13–17

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

Słowo Boże: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Czy można oskarżać o obojętność albo złośliwość kogoś, kto oddał swego Syna, by ratować pogrążonych w niewoli? Można. I wielu to czyni. Dziś. Bywa bowiem ból, poza który trudno sięgnąć wzrokiem. I bywa cierpienie, które zasłania horyzont całkowicie. Ale to nie znaczy, że poza horyzontem własnego bólu nic nie istnieje, a po przejściu przez chwilową mgłę nie ukaże się droga. Jezus odsłania dziś fundamentalną zasadę czytania nie tyle słowa Bożego, co ludzkiego życia: Bóg pragnie, by człowiek był zbawiony, a Jego miłość jest niewyczerpana.

PIĄTEK

Hbr 5,7–9; Łk 2,33–35

Wspomnienie NMP Bolesnej

Słowo Boże: Po przedstawieniu Jezusa w świątyni Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Nikt nie chce złych wróżb co do swej przyszłości. Nic dziwnego, że boimy się trudów, które mogą czekać w przyszłości. Tymczasem niemal tuż po narodzeniu Jezusa Maryja słyszy niełatwe do przyjęcia proroctwo, zapowiadające ból porównany do miecza. Nie jest to wróżba, bo Maryja wie, że nie jest w ręku bezmyślnych sił. To proroctwo, które przez usta Symeona przychodzi od Stwórcy pełnego miłości. Proroctwo trudne, a jednak nie obezwładnia. Maryja wie bowiem, że jest w ręku Pana i może iść ku nieznanemu.

SOBOTA

1 Tm 1,15–17; Łk 6,43–49

Słowo Boże: Pokażę w am, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć. Jezus mówi o dobrym, skutecznym budowaniu domu własnego życia. Wszak to najważniejsza inwestycja każdego człowieka. Dobry dom osobistego życia zbudowany może być tylko na fundamencie słowa Bożego. A później nieustanna praca. Owa duchowa praca nieustannie przebiega na wielu poziomach. Pozostajemy wciąż przy fundamentach – słuchamy słowa Bożego; wznosimy okazałe ściany – gdy pielęgnujemy miłość bliźniego; coraz piękniej urządzamy
wnętrze – gdy pogłębiamy miłość Boga. I wszystko w jednym czasie. Od fundamentu po szczyt.

ks. Roman Sławeński

 

Comments are closed.