TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY SZÓSTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 2–7 X 2017

PONIEDZIAŁEK

Wj 23,20–23; Mt 18,1–5.10

Wspomnienie św. Aniołów Stróżów

Słowo Boże: I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Dzień Aniołów Stróżów jest przypomnieniem, że prawda o ich obecności przy nas nie jest cechą tylko dzieciństwa. Jezus uczy, że każdy ma przed Bogiem orędownika – Anioła. Wypowiada to słowo jakby na marginesie ważnego pouczenia: nie wolno gardzić człowiekiem, także dzieckiem (choć dla nas to oczywiste, takim nie było to wówczas), bo każdego od początku życia ceni Stwórca, oddając go w opiekę Anioła Stróża. Skoro Bóg tak opiekuje się każdym swym dzieckiem od początku jego życia, nie możemy postępować inaczej.

WTOREK

Za 8,20–23; Łk 9,51–56

Słowo Boże: Weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?”. Lecz On odwróciwszy się, zgromił ich. Nie da się zapomnieć, jak Jezus gromił faryzeuszów, gdy wyrzucał im obłudę i formalizm. Mówił: groby pobielane, plemię żmijowe… Tym razem, choć odrzucony, nie wypowiada jednego słowa krytyki, wręcz przeciwnie, pytany przez uczniów, zakazuje zniszczyć miasto. Dlaczego taka różnica? Jezus z pewnością wiedział, jakie są powody ludzkich uporów, nałogów, niezrozumienia ważnych spraw i potrafił ocenić ludzką odpowiedzialność za podjęte decyzje i czyny. Jego tak różne reakcje ukazują, że warto zachować głęboką powściągliwość w ocenie ludzkich czynów.

ŚRODA

Ne 2,1–8; Łk 9,57–62

Słowo Boże: Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: „Zostaw umarłym
grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”. Jezus powołuje kolejnych uczniów. Wydaje się, że kieruje Nim niecierpliwość, która nie pozwala na jakąkolwiek zwłokę. Właściwie to nic nowego, że stawia wymagania. Może zaskakuje zdecydowaniem i radykalizmem. Może nawet zniechęca. Lecz każdy postępujący za Jezusem musi wcześniej czy później poznać smak owego zdecydowania i radykalizmu. Doświadczy także zniechęcenia. A wszystko po to, by jeszcze piękniejszą okazała się wola kroczenia za Mistrzem. Nie lękajmy się oczyszczenia, które jest konieczne na drodze rozwoju duchowego.

CZWARTEK

Ne 8,1–4a.5–6.7b–12; Łk 10,1–12

Słowo Boże: Lecz jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Jezus posyła uczniów ze słowem dobrej nowiny – mają mówić o nadejściu królestwa Bożego, czyli mają ukazywać, że Bóg działa już i pragnie zbawienia każdego człowieka. Ale jednocześnie gdy słuchający odrzucają głoszone słowo, Pan wymaga, by jasno uświadamiać im konsekwencje podjętej decyzji. Zlekceważenie słowa Bożego, jeśli tylko była możliwość poznania go, jest poważnym błędem człowieka i dla tej postawy nie ma usprawiedliwienia. Warto czuwać, by nasze życie nie stało się nigdy serią straconych szans.

PIĄTEK

Ba 1,15–22; Łk 10,13–16

Słowo Boże: Jezus powiedział: „Biada tobie,  Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc we włosiennicy i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam”. Jezus głosi słowo wzywające do nawrócenia. Różne są reakcje miast wobec słuchających. Nikt z nas nie wie, dlaczego to samo słowo i to samo świadectwo, te same cuda, w jednym sercu rodzą pragnienie Boga i prowadzą do nawrócenia, w innym sercu pozostaje obojętność, a w jeszcze innym powstaje agresja. A bywa jeszcze i tak, że w tym samym człowieku jedno słowo Boga jest przyjmowane z entuzjazmem, inne z obojętnością, a jeszcze inne odrzucane. Czy i nam nie grozi podobna wybiórczość w przyjmowaniu słów Jezusa?

SOBOTA

Ba 4,5–12.27–29; Łk 10,17–24

Słowo Boże: Widziałem szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. To musiało być doświadczenie imponujące i pełne satysfakcji. Bo jeśli mogli pokonać złe duchy, uzdrawiać chorych, zwalczyć skutecznie przeciwności, to czegóż więcej oczekiwać? Upojeni sukcesem mogli zapomnieć, że poszli służyć Jezusowi, że Jego mocą powstało dobro, które wyszło z ich rąk. Że źródłem ich skuteczności było zjednoczenie z Mistrzem. Jezusowi zależy na tym, by ten, kto z Nim jest zjednoczony, innych tego przede wszystkim uczył. Bo ostateczność też jest taka: to wieczne trwanie w jedności z Jezusem.

Comments are closed.