BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (20)

UWIERZENIE JEZUSOWI WARUNKIEM WTAJEMNICZENIA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Uczonym w Piśmie, do których Nikodem należał, Jezus stawiał wysokie wymagania. Mówi więc z nim na takim poziomie, że ten nie tylko niewiele rozumie, ale się dziwi temu, co Jezus mu powiedział: „Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: „Jakżeż to się może stać?”. Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: „Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich?” (J 3,7–12). Tłumaczenie nowych narodzin otwierało przed Nikodemem coraz szersze perspektywy, w których chodziło o działanie Boga w sercu człowieka i w Jego Kościele. Jezus odsłania tajemnicę działania Ducha Świętego, porównując Go do wiatru, sygnalizując następujące zjawiska: da się słyszeć jego szum i doświadczyć jego podmuchu. Są jednak dwie niewiadome: skąd przychodzi i dokąd zdąża. Człowiek oddychający Duchem Świętym jest zatem dostrzegalny dla innych jako dziwne zjawisko. Nie jest znana przyczyna jego zachowania, ani cel, do którego zdąża. Mamy zatem do czynienia z tajemnicą. Dla Nikodema taką tajemnicą był sam Jezus. Pojawił się nagle, a wiedziano tylko tyle, że pochodzi z Nazaretu i jest synem cieśli. Nikt nie wiedział, do jakiego celu zmierza całe Jego działanie. Podobnie jest ze wszystkimi, którzy zaczynają oddychać Duchem Świętym. Ludzie dziwią się ich postawie, nie rozumieją jej, najczęściej świętość tych osób ujawni się dopiero po ich śmierci. Narodzeni z Ducha Świętego dla świata są zawsze niespodzianką, której sami nie rozumieją. Jezusowi zależy na tym, aby Nikodem to dostrzegł. On ciągle upierał się przy zrozumieniu. Jezusa dziwi ta nieumiejętność Nikodema i jego kolegów po fachu. Jako nauczyciele Izraela, winni to wiedzieć. Wszystko jednak sprowadzało się do tego, że nie wierzyli Jezusowi. Wiara daje zrozumienie, a nie odwrotnie. Tak jest do dnia dzisiejszego. Wielu nie wierzy, bo nie rozumie. Tymczasem tylko ten, kto uwierzy, zrozumie. Wtajemniczenie jest oparte na akcie wiary Jezusowi jako Synowi Boga. Trzeba przestawić swoje myślenie na Jego. Dokonuje się to aktem zawierzenia Jemu,
a nie swojemu rozumowi. Żyjemy w świecie, który przyjmuje tylko to, co rozumie. Jezus wzywa do przyjęcia tego, czego nie rozumiemy, czyli do pójścia za Nim i naśladowania Go, bo tylko wtedy można zrozumieć zarówno Jego, jak i to, co mówi. Akt zaufania jest kamieniem węgielnym miłości. Miłość to nowy sposób poznania. Jezus, będąc na ziemi, doskonali ten sposób, a nie zajmuje się poznaniem naukowym, z jakim obecnie mamy do czynienia na wyższych uczelniach oraz w szkołach. To, czym one żyją, to tylko mała garść prawdy – i to wyłącznie o świecie widzialnym – jaką żyje Jezus. Nauka nie zna Bożego tlenu, a Jezus nim oddycha.

Comments are closed.