TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY DZIEWIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 23–28 X 2017

PONIEDZIAŁEK

Rz 4,20–25; Łk 12,13–21

Słowo Boże: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone…”. Przypowieść o bogatym człowieku nie jest potępieniem bogactwa. Wprost przeciwnie, bogaty człowiek cieszy się obfitymi plonami, a te nie pochodzą tylko z ludzkiego trudu, są zawsze w pierwszym rzędzie darem dobrego Boga. Bóg błogosławił zatem temu człowiekowi. Jednakże
człowiek ów najwyraźniej nie zrozumiał niczego. Zapomniał o Stwórcy, przywiązał
się do dzieł Stwórcy. Tak bardzo przywiązał, że całkowicie zaufał rzeczom, które
były do jego dyspozycji. Z czasem okazało się to dramatycznym błędem.

WTOREK

Rz 5,12.15b.17–19.20b–21; Łk 12,35–38

Słowo Boże: Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci,
aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których
pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Przepasane biodra i zapalone pochodnie
mówią o tym, że człowiek gotowy jest natychmiast udać się w drogę. Jeśli przebywa
w jakimś miejscu, nie traktuje tego jako miejsce docelowe. Zdaje sobie sprawę
z tego, że nawet dłuższy pobyt w tym samym miejscu nie uprawnia go do potraktowania
tego miejsca jako celu swej podróży. I tego wymaga od nas Jezus. Niezależnie
od tego jak długo przebywamy na ziemi, nie możemy zapomnieć o miejscu
docelowym – o niebie, o wieczności, o zbawieniu.Więcej, warto do tego tęsknić.

ŚRODA

Rz 6,12–18; Łk 12,39–48

Słowo Boże: Sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie
uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego
woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego
wiele wymagać się będzie. Kolejny dzień i kolejne wskazanie, które należy odczytywać w kontekście ostatecznego rozliczenia się człowieka z realizacją życiowego celu. Jezus zwrócił
wpierw uwagę, by nie ufać zbytnio wartościom materialnym. Następnie zachęcił
do tego, by myśleć o ostatecznym celu swego życia, nawet tęsknić za nim. Dziś
przypomina o naszej odpowiedzialności za wypełnienie życiowego zadania. Jeśli
Pan daje nam łaskę poznania tego, co jest naszym życiowym powołaniem, to
nic nie usprawiedliwi nas, gdy się temu sprzeniewierzymy.

CZWARTEK

Rz 6,19–23; Łk 12,49–53

Słowo Boże: Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam
wam, lecz rozłam. Odtąd pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie
przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw
ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce. Dobre więzy rodzinne są wielką wartością. Wielu rozumie to dopiero po latach, gdy z bólem patrzą na osamotnienie i rozbitą rodzinę. Szukają winnych, zaczynają rozumieć swe błędy. Dziś Jezus mówi o rozbiciu rodziny, które jest możliwe, gdy dochodzi do sporu o rzeczy najważniejsze:
o wiarę, o miłość Boga, o posłuszeństwo Ewangelii. Dziś wielu tego doświadcza.
Choć tęsknimy za jednością, to musimy być przygotowani, że stając radykalnie po
stronie Jezusa, doświadczymy niezrozumienia. I to od bliskich.

PIĄTEK

Rz 7,18–24; Łk 12,54–59

Słowo Boże: Gdy ujrzycie chmurę podnoszącąsię na zachodzie, zaraz mówicie:
„Deszcz idzie”. A tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? To słowo Jezusa jest wyjątkowo aktualne. Pan stawia zarzuty nie tylko faryzeuszom, jak to bywało najczęściej. Tym razem jest to bolesne oskarżenie wszystkich słuchających, tłumów, które potrafią obserwować rzeczywistość i wysnuwać prawidłowe
wnioski. Ta umiejętności dotyczy jednak przede wszystkim rzeczywistości materialnej. Tymczasem podobnej wnikliwości brakuje w odniesieniu do rzeczywistości duchowej. Dziś dość łatwo rozpoznajemy zagrożenia fizyczne, nie umiemy jednak zauważać tych, co niszczą ducha.

SOBOTA

Ef 2,19–22; Łk 6,12–16

Słowo Boże: Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich
dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata
jego Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba,
syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę… Całą noc Pan spędził na modlitwie. A później podjął jedną z najważniejszych decyzji: wybrał Apostołów, którym
w przyszłości miał powierzyć szczególnie odpowiedzialne zadania w założonym
przez siebie Kościele. Znał ich dobrze, rozumiał jak nikt inny. Dostrzegał ich wielkość,
nie zamykał oczu na ich słabości. Wezwał ich, bo każdy miał szansę zbudować
coś wyjątkowego: życie wierne swemu powołaniu. I tak jest nadal. Pan zna każdego i powołuje. Otwiera taką samą szansę jak kiedyś przed Apostołami.

Comments are closed.