TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 6 – 11 XI 2017

PONIEDZIAŁEK

Rz 11,29–36; Łk 14,12–14

Słowo Boże: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę, Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy… Nie należy zapraszać przyjaciół, krewnych, bliskich? Czyżby Jezus był przeciwnikiem uroczystych spotkań rodzinnych lub sąsiedzkich? Bynajmniej, Pan nie potępia tych chwil, które spędzone wspólnie umacniają wzajemne więzi między ludźmi. Przecież nie krytykował ucztujących w Kanie Galilejskiej. Tym razem jednak zwraca uwagę na niebezpieczeństwo, jakim jest interesowność. Ta postawa jest
niebezpieczna, bo może przeniknąć tak głęboko nasze życie, iż nawet spotkanie przy stole może służyć podejrzanym zamiarom.

WTOREK

Rz 12,5–16a; Łk 14,15–24

Słowo Boże: Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”. Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce.” Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i opłotki i zmuszaj do wejścia…”. Byli zaproszeni, którzy zrezygnowali z uczty i zlekceważyli gospodarza. Byli inni, którzy zaproszenie przyjęli w ostatniej chwili i dar przyjęli. Byli też i ci, których wręcz zmuszono, by weszli na ucztę. Jeśli uczta z przypowieści jest symbolem zbawienia, to okazuje się, że różnymi drogami człowiek wchodzi do dobrej wieczności. Znamienne jest, że niektórzy są wręcz przymuszeni – nie jakoby Pan stosował terror. To raczej cierpliwość Stwórcy, który na różne sposoby przemawia do człowieka, ponagla wielu z nas do nawrócenia.

ŚRODA

Rz 13,8–10; Łk 14,25–33

Słowo Boże: Wielkie tłumy szły za Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: „Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”. Czujemy się trochę nieswojo, gdy słyszymy, że Pan mówi o nienawiści. Lecz co to znaczy mieć w nienawiści samego siebie? Wyjaśnieniem są przypowieści, stanowiące komentarz do cytowanych słów: jeśli zaczynamy budowę, musimy dobrze przewidzieć wydatki, żeby nie brakło na wykończenie. Podobnie, gdy podążamy za Jezusem, winniśmy być gotowi zapłacić najwyższą cenę: może to być pozostawienie bliskich czy utrata życia. Wchodząc na drogę za Panem, trzeba to brać
pod uwagę. Bo nic i nikt nie może być konkurencją dla Jezusa.

CZWARTEK

Ez 47,1–2.8–9.12; J 2,13–22

Rocznica poświęcenia Bazyliki Laterańskiej (święto)

Słowo Boże: Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!”. To było tuż przed męką. Jezus wielokrotnie spędzał czas na modlitwie w świątyni. Tu także nauczał. Wszak było to wyjątkowe miejsce w życiu żydowskiej wspólnoty. Każdy wierzący żyd pragnął pielgrzymować do świątyni. Jednakże budowla poświęcona Bogu nie zawsze służyła do celu, do jakiego była przeznaczona. Wykorzystywano ją do zarabiania pieniędzy. I temu sprzeciwił się Jezus, gdy gwałtownie wyganiał kupców i bankierów. Nie wolno bowiem świętych rzeczy, świętych czynności wykorzystywać dla osiągania własnego zysku.

PIĄTEK

Rz 15,14–21; Łk 16,1–8

Słowo Boże: Rządca przywołał do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?” Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt…” Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Ludzie zapatrzeni w doczesność zgodnie z właściwą sobie zapobiegliwością gromadzą dobra tego świata. I każda metoda jest tu dobra. A co synowie światłości – uczniowie Jezusa? I oni winni z nie mniejszą zapobiegliwością i determinacją gromadzić dobra duchowe. Dobra tego świata łączą człowieka z tym światem. Dobra duchowe łączą już teraz z wiecznością. Zapobiegliwość o dobra materialne pojawia się w nas spontanicznie, bywa że w nadmiernym stopniu. Zapobiegliwość o dobra duchowe trzeba troskliwe rozwijać codziennym wysiłkiem serca.

SOBOTA

Rz 16,3–9. 16.22–27; Łk 16,9–15

Słowo Boże: „Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!”. Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Na różne sposoby możemy bronić własnych racji. Wśród nich jest też i taka metoda jak drwina. Możemy posłużyć się drwiną, gdy napotykamy wymagania, które nam nie odpowiadają. Jeśli sumienie przestaje reagować, wówczas najłatwiej pozbyć się resztki skrupułów poprzez kpinę, ironiczny uśmiech. I jeszcze wykazać swoją wyższość. Lecz czy jest to dobre rozwiązanie? Co najwyżej zyskujemy tanie usprawiedliwienie. A przecież jedynym skutecznym usprawiedliwieniem  jest Jego słowo przebaczenia.

Comments are closed.