TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 13–18 XI 2017

PONIEDZIAŁEK

Rz 11,29–36; Łk 14,12–14

Słowo Boże: Uważajcie na siebie! Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli będzie żałował, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: „Żałuję tego”, przebacz mu. Apostołowie prosili Pana: „Dodaj nam wiary”. „Uważajcie na siebie”. To nie jest wezwanie do zachowania zasad bezpieczeństwa w życiu codziennym. Jezusowi chodzi o wrażliwość sumienia. A ta rodzi się z wiary. Sumienie rozeznaje grzech. Lecz to za mało. Winno także spostrzegać możliwe skutki zła, które mogą zrodzić się w sercach innych. I żeby tych skutków nie mnożyć, Jezus wskazuje drogę przebaczenia. Bo przebaczenie radykalnie zamyka strumień zła. Grzech traci siłę rażenia. W praktyce jest to trudne. Zatem nic dziwnego, że uczniowie proszą o przymnożenie wiary.

WTOREK

Mdr 2,23–3,9; Łk 17,7–10

Słowo Boże: Kto z was mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”?… Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy…”. Słuchamy słów Jezusa z pewnym niedowierzaniem. Bo czy można uznać siebie za nieużytecznego sługę, skoro włożyliśmy w konkretne dzieło niemało wysiłku i zapału, skoro poświęciliśmy czas i pieniądze?I gdy jeszcze przyniosło to
widoczne efekty? A jednak Jezus zachęca nas, byśmy nie przywiązywali się do powstałego za naszą przyczyną dobra. Bo tak naprawdę wszelkie dobro ma tylko jedną ostateczną przyczynę: samego Boga. Jeśli nam uda się coś dobrego uczynić, to znak, żeśmy pozwolili działać Stwórcy. Wykonaliśmy, co należało.

ŚRODA

Słowo Boże: Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”. Na ten widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Obowiązujące prawo nakazywało, by trędowaci pozostawali w odległości wobec przechodzących. Jedynie z daleka mogli wołać, prosząc o pomoc. Tak też było i wówczas, gdy zobaczyli Jezusa. Pan, widząc tę sytuację, uzdrowił ich. Choroba rodziła dystans. Dopiero uzdrowiony mógł wrócić i dotknąć Pana. Podobnie jest z chorobą grzechu. Każdy grzech tworzy ogromny dystans wobec Zbawiciela. Ale Pan zawsze skłonny jest ten dystans usunąć. Dlatego gdy Pan uzdrawia, trzeba szybko stanąć przy Nim w największej bliskości.

CZWARTEK

Mdr 7,22–8,1; Łk 17,20–25

Słowo Boże: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: „Oto tam” lub: „oto tu”. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, jaśnieje… tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Ileż to razy już w ostatnich latach czy nawet miesiącach kolejni „prorocy” ogłaszali koniec świata, powołując się na astronomię czy też nawet samą Biblię. I co? Nic. Bywa pobożność, która z upodobaniem kolekcjonuje wszelkiego typu nowinki duchowe, szukając ciągle nowego pokarmu w cudownych miejscach. Tymczasem najzdrowszy pokarm jest tuż obok: słowo Boga podane w liturgii. I najbardziej cudownym miejscem na ziemi jest to, gdzie dziś jesteśmy: to przecież w tym miejscu Bóg objawia swą miłość do mnie. Czy potrzeba czegoś więcej?

PIĄTEK

Mdr 13,1–9; Łk 17,26–37

Słowo Boże: Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba „deszcz ognia i siarki” i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. Kiedyś objawi się Syn Człowieczy. I to będzie koniec świata. Jeśli myślimy dziś o końcu świata, traktujemy to najczęściej w kategoriach sensacji, ciekawostki, medialnego newsa. Zaprzątnięci codziennymi czynnościami, nie myślimy poważnie o końcu. Tak myśleli też mieszkańcy Sodomy. I zostali zaskoczeni deszczem ognia i siarki. Gdy przyjdzie Jezus, zaskoczenie będzie podobne. Ale wcale tak być nie musi. Bo można codzienność przeżywać
w obecności Boga i przyjmować wszystko w duchu zaufania wobec Boga. Tak żyjąc, nie będziemy zaskoczeni.

SOBOTA

Mdr 18,14–16; 19,6–9; Łk 18,1–8

Słowo Boże: Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać… I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Jakich użyć argumentów, by uzyskać potrzebną pomoc? Dziś Jezus wskazuje, że natarczywością można było skłonić niesprawiedliwego sędziego, by okazał zrozumienie. Nieustępliwość w błaganiu poruszyła nawet nieprawe serce skorumpowanego człowieka. Musiało być coś niezwykłego w prośbie tej kobiety: czy tylko nieustępliwość? To była nieustępliwość w słusznej sprawie. Pełna wiary. I tylko taka nieustępliwość jest nam potrzebna. Bo nieustępliwość w złej sprawie, podszyta pychą, to głupi upór, który zawsze niszczy.

Comments are closed.