TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 20–25 XI 2017

PONIEDZIAŁEK

1 Mch 1,10–15.41–43.54–57.62–64; Łk 18,35–43

Słowo Boże: Jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał… Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. Niewidomy spod Jerycha nie znalazł zrozumienia u otaczających go ludzi. Jego natarczywe wołanie było błagalną modlitwą, a ta, o dziwo, spotkała się ze sprzeciwem innych. Odezwały się głosy wymuszające milczenie. Wielka musiała być jego odwaga i determinacja, by nie zrażając się naciskami
pozostać przy swym wołaniu. Tak oto poważnej próbie poddana została modlitwa niewidomego. Wołał do Jezusa na przekór otoczeniu. Także dziś żarliwa modlitwa nieraz napotka sprzeciw. Choćby Różaniec do Granic. Czy z takich prób zwycięsko wychodzi nasza modlitwa?

WTOREK

2 Mch 6,18–31; Łk 19,1–10

Słowo Boże: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym
skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało
się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. Historia Zacheusza uczy nas, na czym polega rzetelne nawrócenie i prawdziwa pobożność. Jego nawrócenie zaowocowało bowiem konkretnym czynem: wynagrodził wyrządzone krzywdy, nadto okazał miłosierdzie. Każde zadeklarowane dobro i każdy krok w życiu duchowym muszą znaleźć właściwą weryfikację. Również pobożność Zacheusza jest godna pozazdroszczenia: zaczęła kształtować jego decyzje i postępowanie. Zatem, by nie wpaść w sidła fałszywej (pozornej) pobożności, patrzymy na czyny i pielęgnujmy skuteczną miłość bliźniego.

ŚRODA

2 Mch 7,1.20–31; Łk 19,11–28

Słowo Boże: „Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: bierzesz, czego nie położyłeś, i żniesz, czego nie posiałeś”. Odpowiedział mu: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo! Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym…”. Przypowieść mówi o dwóch kategoriach ludzi: jedni pomnażają otrzymane od Boga dobra, wiedząc, że tylko przez chwilę dysponują ofiarowanymi im możliwościami. Inni, mimo iż rozumieją stawiane im wymagania, pozostają leniwi, nieskorzy do wysiłku, lekkomyślnie marnują, co otrzymali. Choć Jezus ma na myśli różne osoby, to słowa te mogą równie dobrze mówić o jednym człowieku. Te dwie kategorie ludzi to jakby dwie strony każdego z nas. Są bowiem obszary, w których rozwijamy się, są i takie, w których wiele marnujemy. Warto te dziedziny swego życia rozeznać.

CZWARTEK

1 Mch 2,15–29; Łk 19,41–44

Słowo Boże: Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia. Jezus mówił te słowa patrząc na Jeruzalem. Stolica była dumą Izraela. I oto miasto, które nie rozpoznało czasu swego nawiedzenia, piękne i bogate, legnie w gruzach. Nie zostanie kamień na kamieniu. To los miasta, które zlekceważyło proroka, odrzuciło słowo Boga. Rozlatują się kamienie, bo zabrakło spoiwa i zarazem zadziałała jakaś destrukcyjna siła. Być może i w nas są takie obszary, gdzie działa tylko ludzkie spoiwo i dlatego co rusz coś w naszym życiu się rozlatuje. Te nieudane obszary naszej aktywności, nasze plany i niestety także ruiny poddajmy na nowo Bogu.

PIĄTEK

1 Mch 4,36–37.52–59; Łk 19,45–48

Słowo Boże: Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: „Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście go jaskinią zbójców”. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Świątynia powstała, by stworzyć przestrzeń, gdzie człowiek staje w bliskości Boga. To miejsce święte. Lecz tam, gdzie winien panować klimat skupienia i modlitwy, pojawiło się targowisko. Trzeba było wyrzucić kupców, to znaczy usunąć przyczynę, by przywrócić świątyni utraconą godność. Świątynia, jaką jest każdy z nas, również wymaga oczyszczenia. Może tego dokonać Jezus. Aby przyjąć Jego łaskę musimy poszukać przyczyn, które niszczą nasze dobre pragnienia i odwodzą od dobra. Nade wszystko jednak trzeba na nowo zaprosić Pana.

SOBOTA

1 Mch 6,1–13; Łk 20,27–40

Słowo Boże: Jezus im odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi”. Jak będzie wyglądało życie po śmierci? Z zaciekawieniem sięgamy po opisy doświadczeń osób, które tak bardzo zbliżyły się do granicy czasu, że przeżyły śmierć kliniczną. Wczytujemy się w świadectwa osób obdarzonych szczególnymi łaskami widzenia tego, co następuje po śmierci. Jednakże te opisy nie stanowią istotnego wyjaśnienia co do życia wiecznego. Zamiast ulegać ciekawości, która nie zawsze jest wskazana, z niewzruszoną wiarą trwajmy przy tym, co powiedział Jezus, a On nas zapewnił, że tam, w wieczności czeka miłujący Ojciec. Niech to wystarczy.

Comments are closed.