PROSTO Z RZYMU

KRAWIEC – MISTYK
W DRODZE NA OŁTARZE

Z KS. ADAMEM NYKIEM, SALEZJANINEM, WICEPOSTULATOREM PROCESU BEATYFIKACYJNEGO I KANONIZACYJNEGO SŁUGI BOŻEGO JANA TYRANOWSKIEGO, ROZMAWIA ALEKSANDRA ZAPOTOCZNY

CHOCIAŻ Z WYKSZTAŁCENIA BYŁ KSIĘGOWYM, WYBRAŁ ŻYCIE POKORNEGO KRAWCA. TWIERDZIŁ, ŻE FACH TEN POZWOLI MU NA GŁĘBSZE ŻYCIE WEWNĘTRZNE, BO BARDZO CHCIAŁ ZOSTAĆ… ŚWIĘTYM. DZIŚ TRUDNO UWIERZYĆ, ALE TO KRAKOWSKI KRAWIEC JAN LEOPOLD TYRANOWSKI BYŁ PRZEWODNIKIEM DUCHOWYM MŁODEGO KAROLA WOJTYŁY, PRZYSZŁEGO PAPIEŻA I ŚWIĘTEGO.

Proces beatyfikacyjny Sługi Bożego z Krakowa rozpoczął się w 1997 roku, za pontyfikatu Jana Pawła II, który wiele razy wspominał swojego „nauczyciela”. W marcu 2000 r. dokumentację przekazano do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych,
kończąc tym samym proces na szczeblu diecezjalnym. Na początku bieżącego roku Stolica Apostolska zatwierdziła dekret o heroiczności jego cnót.

JANA TYRANOWSKIEGO NAZYWAMY CZCIGODNYM SŁUGĄ BOŻYM. CO TO OZNACZA?

„Dekret o heroiczności cnót w krakowskiej sprawie beatyfikacji i kanonizacji Sługi Bożego Jana Tyranowskiego, wyznawcy (1901–1947)” to dokument, który stwierdza uroczyście,
iż podczas swego życia kandydat na ołtarze realizował w stopniu heroicznym wszystkie cnoty ludzkie i chrześcijańskie. A zatem przysługuje mu tytuł „Czcigodny” (łac. Venerabilis). Wydając dekret Kościół oficjalnie uznał przekonanie o wybitnym życiu Jana Tyranowskiego.

KSIĘŻA SALEZJANIE W SZCZEGÓLNY SPOSÓB UCZESTNICZĄ W PROCESIE BEATYFIKACYJNYM JANA TYRANOWSKIEGO. DLACZEGO?

Salezjanie współpracują w procesie z uwagi na to, że Tyranowski działał w salezjańskiej parafii w Krakowie na Dębnikach. W sobotę 21 października br. odbyło się tam uroczyste odczytanie wspomnianego Dekretu o heroiczności; Inicjatorem procesu, czyli tym, który prosi o beatyfikację i wysuwa do niej kandydata, jest Archidiecezja Krakowska, a funkcję postulatora pełni ks. biskup Enrico dal Covolo, salezjanin, rektor Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego.

JAKO WICEPOSTULATOR JEST KSIĄDZ WSPÓŁAUTOREM POSITIO – PISEMNEJ PRACY – SYNTEZY ŻYCIA I DZIAŁALNOŚCI KANDYDATA NA OŁTARZE, OPARTEJ NA ZEBRANYCH ZEZNANIACH ŚWIADKÓW. JAKI OBRAZ JANA TYRANOWSKIEGO WYŁANIA SIĘ Z TEGO OPRACOWANIA?

Opracowanie Positio powierzono mi w 2008 roku. Ponad 500-stronicowy dokument powstał w ciągu trzech lat. Pracę tę wykonałem na podstawie tzw. Kopii Publicznej, czyli materiałów zebranych w Krakowie, a także innych źródeł, do których udało mi się dotrzeć. Positio zostało złożone w Kongregacji ds. Świętych jesienią 2011 roku, z pełnym przekonaniem, że przedstawia ono dokumentację życia osoby świętej. Z całą pewnością można powiedzieć, że Jan Tyranowski rzeczywiście posiadał wszystkie te cnoty w stopniu przewyższającym normalnego chrześcijanina. Ogłoszenie dekretu o heroiczności cnót potwierdza przekonanie o jego świętości – tak żywe pośród wiernych Kościoła krakowskiego. Potwierdza, że podczas swego życia realizował on w stopniu heroicznym wszystkie cnoty Boskie i ludzkie. Mowa tutaj o czterech cnotach głównych: roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i męstwo; trzech cnotach Boskich: wiara, nadzieja, miłość. W procesie bada się także, czy kandydat realizował trzy rady ewangeliczne: ubóstwo, czystość i posłuszeństwo woli Bożej. Ostatnią cnotą, która podkreśla świętość badanej osoby, jest pokora. W postaci Jana Tyranowskiego ponadto ważne są dwa wymiary: aspekt duchowy oraz wynikająca z niego działalność duszpasterska. Duchowość Jana Tyranowskiego kształtował zarówno kontakt z salezjanami, jak i lektura wielkich mistyków karmelitańskich. Zatem tym, co stanowi o specyfice apostolstwa Jana Tyranowskiego i co on uważał za istotę apostolstwa, jest przeświadczenie, że apostolstwo ma wypływać ze zjednoczenia z Bogiem. Pisał, że oddziaływanie osobistej świętości jest najskuteczniejsze, lecz nie może wykluczyć oddziaływania świadomego. Zatem widzi dwie sfery apostolskiego oddziaływania: oddziaływanie osobistej świętości, czyli postawy apostolskiej, oraz oddziaływanie świadome, głoszone w pracy apostolskiej. Bycie apostołem oznacza dla niego także modlitewne wstawiennictwo, jako najskuteczniejszy środek szerzenia Królestwa Bożego na ziemi.

DO BEATYFIKACJI POTRZEBNY JEST CUD – UZDROWIENIE MEDYCZNIE NIEWYTŁUMACZALNE; KAŻDA POSTULACJA CZEKA NA SYGNAŁY ŁASK DOKONANYCH PRZEZ WSTAWIENNICTWO DANEGO SŁUGI BOŻEGO. JAKIE ŚWIADECTWA O ŚWIĘTOŚCI JANA TYRANOWSKIEGO NAPŁYWAJĄ DO WASZEJ POSTULACJI?

Zanim odpowiem na to pytanie, przypomnę, że od ogłoszenia Dekretu o heroiczności cnót Janowi Tyranowskiemu przysługuje tytuł „Czcigodny”. Oznacza to, że można wzywać go prywatnie jako orędownika we wszystkich potrzebach, wypraszając za jego pośrednictwem wszelkie potrzebne łaski. Jeżeli ktoś doświadczy takiej łaski za jego wstawiennictwem, proszony jest o zgłoszenie tego faktu w parafii św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie. Ważne jest, aby zostawić do siebie kontakt, by móc potem zebrać potrzebną dokumentację. I takie informacje, muszę powiedzieć, już do nas spływają. Trzeba się modlić o cud za wstawiennictwem Jana Tyranowskiego. Gdy on nastąpi, będzie można przystąpić do starania się o ogłoszenie błogosławionym naszego dębnickiego kandydata na ołtarze.

NIE KAŻDY WIE, ŻE TAK NAPRAWDĘ TO JAN TYRANOWSKI BYŁ DUCHOWYM PRZEWODNIKIEM KAROLA WOJTYŁY…

Młody Karol Wojtyła był członkiem Żywego Różańca, prowadzonego przez krawca z Dębnik. Szybko odkrył, że ma do czynienia z człowiekiem niezwykłym, który otwierał przed nim nowe horyzonty życia duchowego. Ks. Mieczysław Maliński, jeden z uczestników Żywego Różańca, wspominał, że w „miarę, jak pogłębiała się ich przyjaźń, Tyranowski i Karol spędzali ze sobą coraz więcej czasu, coraz częściej przechadzali się razem brzegiem Wisły, rozprawiając o Bogu, człowieku i religii”. Ich wzajemne relacje jeszcze się zacieśniły po śmierci ojca Karola Wojtyły, kiedy to Tyranowski w jakiejś mierze zajął jego miejsce. Wtedy to w Wojtyle wyklarowała się świadomość powołania kapłańskiego i decyzja o wstąpieniu do działającego w konspiracji Seminarium Duchownego. Jak pisze karmelita o. Łukasz Strzyż, wpływ Jana Tyranowskiego na Karola Wojtyłę dotyczy kilku płaszczyzn. Pierwsza z nich to wprowadzenie w świat mistyki chrześcijańskiej przez zaznajomienie z dziełami św. Jana od Krzyża i św. Teresy od Jezusa. Miała ona znaczący wpływ zarówno na życie modlitewne Karola Wojtyły, jak i jego zainteresowania intelektualne. Druga to refleksja nad posłannictwem świeckich w Kościele. „Najważniejsze jest, że za pośrednictwem Jana zostałem wprowadzony w nowy świat, o którego istnieniu w sobie przedtem nie wiedziałem” – podsumował ten wpływ sam Jan Paweł II. „Od niego nauczyłem się między innymi elementarnych metod pracy nad sobą” – wspominał w innym miejscu Papież.

KIM OSOBIŚCIE DLA KSIĘDZA JEST JAN TYRANOWSKI? CZY DLA WSPÓŁCZESNEGO CZŁOWIEKA JEST TO POSTAĆ NADAL JESZCZE DO ODKRYCIA?

Podoba mi się, że Jan Tyranowski dużą wagę przywiązywał do równowagi w życiu. Wyróżniał on trzy rodzaje pracy: fizyczną, umysłową i duchową. Zaznaczał, że każda z tych aktywności powinna znaleźć właściwe sobie miejsce, nie szkodząc innej. Usilnie namawiał do zwalczania lenistwa i do pilności nawet w najdrobniejszych zajęciach. Ale przede wszystkim zafascynowało mnie u niego pełne zjednoczenie z Bogiem. Zjednoczenie przeobrażające, które jest efektem rozwoju życia duchowego. Dzięki Boskiej Opatrzności Jan Tyranowski połączył mistykę karmelitańską z salezjańską pracą młodzieżową. Myślę, że dzisiaj Jan Tyranowski działałby na Facebooku, docierając przez media społecznościowe do wielkiej rzeszy młodzieży. I tak jak wtedy, kiedy przepisywał na maszynie do pisania fragmenty z dzieł mistyków i teologów, zebrane z różnych książek teologicznych i ascetycznych, krótkie myśli, zawierające treści przydatne do rozwoju duchowego młodego człowieka i wręczał wychowankom te karteluszki, by wspólnie je analizować i omawiać, tak i teraz dyskutowałby z młodzieżą na internetowych forach. Młodzi ludzie nazywali go „Panem Prezydentem”, a on prowadząc serię wykładów o apostolstwie świeckich, ukazywał perspektywy życia chrześcijańskiego, w jaki sposób Bóg udziela się człowiekowi. Podczas tych wykładów mówił, że każdy człowiek, poprzez modlitwę, może mieć taki udział w życiu Boskim, że staje się niejako jednością z Bogiem, choć oczywiście zachowuje swoją tożsamość. Było to i jest nadal prawdziwym wezwaniem dla człowieka.

DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ

Comments are closed.