TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ADWENTU 4–9 XII 2017

Iz 2,1–5; Mt 8,5–11

Słowo Boże: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pana stać będzie mocno na szczycie gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: „Chodźcie, wstąpmy na górę Pańską, do świątyni Boga Jakuba! Niech nas nauczy dróg swoich…”. Bóg wybrał jeden naród. Choć Izrael był dumny z powodu tej łaski i dobrze odczuwał to wyróżnienie, to jednak Bóg nie pozwalał zapomnieć, że kiedyś wszystkie narody rozpoznają prawdziwą mądrość i skierują swe kroki ku Prawu Bożemu. Rzeczywistość dziś obserwowana w wieloraki sposób temu przeczy. Wydaje się, że liderzy współczesnego świata coraz bardziej odchodzą od Bożych praw. I tu kryje się pokusa: ktoś próbuje zachwiać naszą nadzieją na zwycięstwo Bożej sprawy. Tym bardziej pośród trudów codzienności pielęgnujmy tę nadzieję.

WTOREK

Iz 11,1–10; Łk 10,21–24

Słowo Boże: Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pana, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ani wyrokował według pogłosek. Jesse i jego syn, Dawid, otrzymali od Pana ważne obietnice. Ale minęło kilka wieków. Można było sądzić, że Bóg o wszystkim zapomniał. Prorok postawiony przez Boga jakby w pół drogi pomiędzy Dawidem a Jezusem przypomina, że słowo obietnicy nadal jest aktualne. Izajasz zapowiada nadejście Mesjasza. Tysiąc lat czekali potomkowie Dawida, by ujrzeć spełnienie obietnic. Czas u Boga ma inną miarę niż u ludzi. Nie wyrzucajmy Bogu, gdy przyjdzie nieco dłużej czekać. Słowo Bożej obietnicy nie jest daremne. Przed Bogiem warto umieć czekać.

ŚRODA

Iz 25,6–10a; Mt 15,29–37

Słowo Boże: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win… Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł.

Głód fizyczny jest dla proroka pretekstem, by mówić o najgłębszych pragnieniach ludzkiego serca. Obfita uczta jest obrazem szczęścia. Jakie pragnienie wypełnia dziś ludzkie serce? Bolesnym głodem naszych czasów jest głód miłości. Pragniemy wielu rzeczy, sięgamy po nie łapczywie, a wkrótce przekonujemy się, że to nie zaspokaja nas. Dlaczego? Bo tylko miłość ma moc wypełnić ludzkie serce. Lecz miłości prawdziwej nie znajdziemy byle gdzie. Możemy ją odnaleźć tylko tam, gdzie jest jej czyste źródło, w Bogu. Inaczej przyjmie kształt fałszywy.

CZWARTEK

Iz 26,1–6; Mt 7,21.24–27

Słowo Boże: Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne… Głód miłości jest najbardziej podstawowy. Tuż obok odczuwamy kolejny – to głód bezpieczeństwa. Możemy szukać bezpieczeństwa wzmacniając własne możliwości. Ale to droga złudna. Dlatego prorok mówi o Bogu, który jest skałą. Potrzebujemy oparcia mocnego, niewzruszonego, dającego absolutną gwarancję bezpieczeństwa.  Dla człowieka wierzącego Bóg jest prawdziwą skałą. Ci, którzy budują na innych fundamentach, prędzej czy później zobaczą gruzy. Lecz kto potrafi Boga uczynić fundamentem, może być spokojny.

PIĄTEK

Rdz 3,9–15; Ef 1,3–6.11–12; Łk 1,26–38

UROCZYSTOŚĆ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NMP

Słowo Boże: Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani. Patrzymy na Maryję. Oto Ona: Niepokalana. Bez grzechu. Wolna od najmniejszej skazy. Czysta jak najczystszy kryształ. Patrzymy na siebie… nasz grzech, powracające upadki, niezdolność trwania przy dobrych pragnieniach. Jak Ona daleko jest od każdego z nas. A równocześnie jak blisko, zupełnie blisko, bez dystansu – jak tylko matka potrafi. Widzimy Ją piękną, nieskalaną, na wielu obrazach. Okrywajmy Ją w sercu: bliską i matczyną. Taka jest Maryja. Piękna nie dla siebie, dla nas. Niepokalana – także dla nas.

SOBOTA

Iz 30,19–21.23–26;Mt 9,35–10,1.5a.6–8

Słowo Boże: Choćby ci Pan dał chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, a oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: „To jest droga, idźcie nią!”, jeśli chciałbyś iść na prawo lub na lewo. On ześle deszcz na zboże, którym obsiejesz rolę… Chleb ucisku i woda utrapienia – to nieodłączne elementy naszego życia. Skala tych utrapień może być znaczna. Tak znaczna, że zaczynamy myśleć, jakby Pan nas opuścił. Tymczasem prorok w imieniu Pana przypomina, że trudnych doświadczeń nie można interpretować przy pomocy prostej, wręcz prymitywnej teologii: w pomyślności jest błogosławieństwo, niepowodzenie znaczy przekleństwo. Miłość Pana, choć dopuszcza trudne, bolesne chwile w naszym życiu, nie pozostawia nas samym sobie. Pan nigdy nie przestaje nas prowadzić.

Comments are closed.